Archiwum
Tagi
RSS
niedziela, 01 listopada 2015
#264_2: Przykłady trwałych kar za seryjne niemoralności popełnione przez całą ludzkość (i obrona przed nimi)

... (kontynuacja poprzedniego wpisu #264_1) ...

(3) Rakotwórcze działanie chemikalii z mięsa przetworzonego przemysłowo. Wreszcie oficjalnie i publicznie zostało potwierdzone to co ja empirycznie odnotowałem na własnym organiźmie już wiele lat temu, zaś uświadomieniu czego czytelnikom poświęcam od dawna m.in. sporą proporcję swej strony o nazwie "cooking_pl.htm". Mianowicie, w końcu zostało oficjalnie potwierdzone, że przemysłowo przetworzone mięso jest zatruwane poprzez celowo dodawane do niego najróżniejsze chemikalia, które czynią jego zjadanie niebezpiecznym dla zdrowia i dla życia. Potwierdzenie to miało miejsce w poniedziałek, dnia 26 października 2015 roku, w wiadomościach wieczornych z godziny 18 do 18:30 na kanale "Prime" telewizji nowozelandzkiej. Zaraportowano wówczas w końcu wyniki najnowszych badań naukowych, jakie ustaliły że przemysłowo przetworzone mięso czerwone, jest rakotwórcze, a stąd szkodliwe dla zdrowia. Jako najbardziej szkodliwe i niebezpieczne rodzaje przemysłowo przetworzonego mięsa, w owym programie wskazywano kiełbasy, boczek, szynkę, oraz tzw. "mięsne ciasta" (po angielsku "meat pie") - którymi objadają się mieszkańcy angielskojęzycznych krajów, w tym NZ. Dla mnie szczególne zaskoczenie wzbudził boczek, który dotychczas uważałem za wolny od chemikalii, oraz który lubię i zjadam aż kilkakrotnie w każdym tygodniu. Teraz doceniam więc twierdzenia mojego znajomego lekarza, który o szkodliwości boczku informował mnie już wiele lat temu (ja mu jednak NIE wierzyłem, bowiem owej szkodliwości boczku NIE odnotowałem wtedy jeszcze empirycznie na swoim własnym organiźmie). Znajomy ten wzmiankował, że w jego domu boczek zjada się NIE częściej niż co najwyżej raz na tydzień. Owo alarmujące na rakotwórczość mięsa ostrzeżenie z TV, w dzień później (tj. 2015/10/27) powtórzyły też (i poszerzyły) wszystkie wieczorne dzienniki telewizyjne jakie typowo oglądam, tj. powtórzył ją w/w dziennik z kanału "Prime", ponadto po raz pierwszy nadały ją też wieczorne dzienniki z kanałów 1 i 3 TVNZ, a na dodatek wzmiankowano ją w wiadomościach stacji "Al Jazeera" - która też jest dostępna w NZ. Okazuje się, że powodem powtarzania tego ostrzeżenia był raport opublikowany właśnie przez WHO (tj. przez "World Health Organization"), który włączał przemysłowo przetworzone mięso do grupy najniebezpieczniejszych dla zdrowia substancji powodujących raka, uprzednio obejmujących jedynie papierosy, azbest, oraz wszelkie radioaktywne substancje. Dla mnie jednak ów fakt rakotwórczości przemysłowo przetworzonego czerwonego mięsa, a także szkodliwości praktycznie i wszystkich innych rodzajów przemysłowo przygotowywanej żywności, wcale NIE jest nowiną. Już bowiem w 1992 roku mój przyjaciel z USA poinformował mnie o wynikach badań o jakich wówczas wiedział, a jakie ujawniały ową rakotwórczość. Z kolei w 1998 roku, po powrocie do NZ z profesury na Borneo, ja nawet odnotowałem szkodliwość tej żywniości na własnym organiźmie. (Na Borneo wtedy nadal bowiem zjadało się głównie naturalną żywność NIE zanieczyszczaną jeszcze chemikaliami - niestety, z tego co słyszałem, do dzisiaj sytuacja tam już się zmieniła.) Wszakże to właśnie począwszy od czasu mojego powrotu z Borneo, po każdym zjedzeniu posiłku w publicznej jadłodajni NZ, lub po każdym zakupie gotowego, przemysłowo sporządzonego posiłku w NZ supermarkecie (np. gotowej supermarketowej "picca"), już wówczas zacząłem spędzać potem noce w ubikacji zamiast w łóżku. Już też wówczas logika mi podpowiadała, że dodanie do żywności jakichkolwiek chemikalii innych niż te które ludzkość używa już przez tysiąclecia (np. soli) i w jakiejkolwiek ilości innej niż ta jaka występuje w naturze i jest przez naturę akceptowana, faktycznie stanowi zatruwanie tej żywności - bez względu na to co o owej chemikalii i o jej jakoby "bezpiecznych" ilościach stwierdzą ci dzisiejsi niekompetentni i skorumpowani zawodowi naukowcy, których "badania" są opłacane właśnie przez producentów danego zwolna trującego nas produktu. Wszakże Bóg stworzył nasze organizmy wyłącznie do jedzenia tej żywności, jaką też stworzył dla nas w naturze. Szczególnie "notoryczne" w powodowaniu u mnie zatruć pokarmowych z czasem okazały się być w NZ takie publiczne jadłodajnie jak "McDonald's" oraz "Pizza Hut". Ten sam fakt nadmiernego zatrucia chemikaliami żywności przetworzonej przemysłowo już wówczas potwierdziły mi też zachowania moich nowozelandzkich kolegów z pracy. Większość bowiem z nich karmiła się niemal wyłącznie posiłkami z publicznych jadłodajni, co już w owych latach doprowadzało do chronicznego zrujnowania ich żołądków - tak że po każdym posiłku musieli np. zażywać lekarstwa na "pieczenie zgagi". Ich zrujnowane żołądki dawały też każdemu głośno o sobie znać np. powtarzalnym "odbijaniem" im się z żołądka, a także np. częstotliwością pierdzenia i biegania do ubikacji. Ten sam fakt niszczenia ludzkiego zdrowia przez chemikalie dodawane do przemysłowo przetwarzanej żywności już wówczas zaczęły też potwierdzać statystyki zdrowotne - np. w Nowej Zelandii jednym z największych uśmiercaczy ludzi zaczął być rak brzucha (tj. rak w domyśle powodowany chemikaliami dodawanymi do nagminnie zjadanej przez Nowozelandczyków przemysłowo przetworzonej żywności). Co ciekawsze, NZ jest jednym z tych krajów, który chlubi się swoim rzekomym zaawansowaniem, jednak szkoda mu wydawać pieniądze na jakikolwiek program wczesnego wykrywania i zapobiegania jednemu z największych zabójców swoich obywateli, jakim jest rak brzucha. Po ówczesnym empirycznym odkryciu, że przemysł spożywczy coraz intensywniej zatruwa żywność i wyniszcza ludzi, z upływem czasu zdecydowałem się nawet spróbować ostrzegania o tym fakcie swych bliźnich, poprzez opublikowanie odrębnej ostrzegawczej i zapobiegawczej strony o nazwie "cooking_pl.htm". Wszakże, jak dotychczas, w moich możliwościach NIE leży żaden inny sposób osobistego przyczynienia się do eliminowania lub do naprawiania tej spowodowanej ludzką zachłannością niemoralności popełnianej przez praktycznie całą naszą cywilizację - aczkolwiek ja powtarzalnie podejmuję najróżniejsze inicjatywy i wysiłki w celu stworzenia takiej właśnie możliwości oddania w służbę dobra innych ludzi całej wiedzy i całej znajomości metod działania Boga jakie dotychczas już wypracowałem (po przykład jednej z takich inicjatyw patrz moja strona o nazwie "pajak_do_sejmu_2014.htm"). Niestety, jak dotychczas, bliźni zignorowali lub zablokowali praktycznie wszystkie te inicjatywy i wysiłki. W moim własnym przypadku, osobistą obroną jaką od dawna już podejmuję przed tym stopniowym zatruwaniem siebie chemikaliami z przemysłowo przetwarzanego mięsa i z innej fabrycznie produkowanej żywności, jest unikanie jedzenia tego (i tam) o czym pamiętam, że uprzednio spowodowało to już u mnie zatrucia pokarmowe. I tak, np. po doświadczeniu wielu nocy spędzonych w ubikacji zamiast w łóżku po zjedzeniu posiłku w tych publicznych jadłodajniach, zupełnie zaprzestałem już jedzenia czegokolwiek zakupionego w "Pizza Hut". Zakupy zaś i zjadanie w "McDonald's" ograniczyłem do co najwyżej "frytek" (po angielsku "potato chips"). Unikam też jak mogę wybierania się do jakiejkolwiek restauracji - chociaż wybranie się co jakiś czas do restauracji z przyjaciółmi jest jednym z obowiązkowych zasad Zachodniej kultury. W tym "co" i "jak" jem, staram się też powracać do najbardziej "pierwotnych" zasad jakie pamiętam z rodzinnego domu, tj. staram się aby wszystko było przygotowywane z najbardziej podstawowych produktów, np. ziemniaków, mąki, mleka, najprostrzego rodzaju mięsa co do którego mam nadzieję, że rzeźnicy NIE dodają do niego jeszcze żadnych chemikalii, itp. Niestety, nawet i te najbardziej podstawowe produkty w wielu przypadkach potrafią być już zatruwane chemikaliami. Jeśli więc zachodzi przypadek, że gdzieś wykrywam takie ich zatruwanie, wówczas więcej już NIE zakupujemy tego samego produktu, lub NIE używamy już tego samego sklepu (np. NZ rzeźnicy coraz częściej nabywają brzydkiego zwyczaju dodawania nawet do najbardziej podstawowego mięsa, np. płatów pieczeni, chemikalii zapobiegających ich szybkiemu zepsuciu się lub zmianie koloru - jeśli więc odkryjemy to dodawanie, natychmiast zaprzestajemy zakupy u danego rzeźnika, bowiem wiadomo, że jeśli ktoś raz uczyni coś niemoralnego, potem będzie już powtarzał wielokrotnie to samo niemoralne działanie). Typowo unikam też zjadania mięsa z przemysłowo hodowanych kurczaków, bowiem wiadomo, że ich pasza jest szpikowana chemikaliami, steroidami, hormonami, antybiotykami, oraz najróżniejszym innym szkodliwym dla ludzi świństwem. Jestem też ostrożny w jedzeniu ryb, bowiem aby spowolnić proces ich psucia się, często ich dostawcy faszeruję je najróżniejszymi konserwującymi chemikaliami. Ponadto, niektóre ryby są łowione w małych zatokach zupełnie już zatrutych ściekami. Niestety, owa konieczność podejmowania takich form osobistej obrony oznacza także, że tym co czynimy w naszym domu, stopniowo i nieodwracalnie (trwale) odbierany jest nam dorobek techniczny i wszelkie ułatwienia życiowe, jakich dorobiła się obecna ludzka cywilizacja, a stąd że faktycznie to stopniowo cofamy się obecnie do sposobu życia jaki istniał zanim nasza cywilizacja "zabłądziła" w dzisiejsze "błędne koło" niemoralności, samoniszczenia i samobójczego postępowania - tak jak owo trwałe odbieranie ludzkości jej dorobku i ułatwień opisuję szerzej w następnym punkcie #T8, zaś jak powody i zasady tego karania całej ludzkości poprzez stopniowe i trwałe odbieranie jej dotychczasowego dorobku technicznego i ułatwień życiowych wyjaśniam w punkcie #N2 strony o nazwie "pajak_na_prezydenta_2020.htm" w punkcie #C4.2 innej swej strony o nazwie "morals_pl.htm", oraz w punktach #B2 do #B2.3 jeszcze innej strony o nazwie "mozajski.htm". Wszakże całe obecne samoniszczenie i samobójcze postępowanie naszej cywilizacji wynika z niekontrolowanej zachłanności ludzi, czyli z faktu, że od jakiegoś już czasu wszystkie rodzaje przemysłów obecnej ludzkości starają się uzyskiwać szybkie krótkoterminowe korzyści, kosztem postępowań jakie seryjnie (powtarzalnie) łamią sobą najróżniejsze kryteria moralne - za co w długoterminowym działaniu mechanizmów moralnych cała ludzkość musi być potem karana trwałym odebraniem jej tych korzyści. W rezultacie zaś tego karania, to co politycy, naukowcy i właściciele fabryk triumfalnie obwieszczają jako sukces ludzkości, faktycznie okazuje się być procesem stopniowego uśmiercania ludzi zwiedzionych tymi obwieszczeniami i stąd nierozważnie konsumujących niemoralne produkty dzisiejszej zachłanności.

* * *
Oczywiście, podobnie jak życie każdego dzisiejszego mieszkańca Ziemi, także i moje życie jest już utrudniane i uprzykrzane przez nieustannie zwiększającą się mnogość jeszcze innych nieodwracalnych (trwałych) kar, niż tylko te przykłady nieodracalnych kar, dla których moje sposoby pomniejszania ich skutków opisałem powyżej w tym wpisie. Wszakże, przykładowo, także i mnie coraz bardziej zniechęcają już do podróżowania nasilające się akty terroryzmu oraz coraz bardziej wrogie wobec podróżujących procedury jakie linie lotnicze, lotniska i niektóre kraje wdrażają w celu zapobiegania temu terroryzmowi. To właśnie z tego powodu swoje podróżowanie ograniczyłem już do absolutnie niezbędnych wyjątków. Także i mnie zniechęca do korzystania z emailów i internetu coraz bardziej nasilające się nasyłanie wirusów komputerowych i szpiegującego software, czytanie mojej korespondencji przez najróżniejsze agencje szpiegowskie, narzucanie nachalnych reklam i "cookies", próby internetowego szantażowania i wymuszania, nakładanie coraz bardziej wścibskich warunków na wyszukiwarki i na systemy typu YouTube, oraz najróżniejsze jeszcze inne zło i niemoralnosci wkradające się z pomocą emailii i internetu. Także i mnie zniechęca do korzystania z różnych urzędów i instytucji coraz większa biurokracja i krupcja oraz próby uzależniania i podporządkowywania. Ja także cierpię z powodu eksploatorskiego ukierunkowywania się służb zdrowia i koncernów farmaceutycznych - tak jak opisują to np. punkty #I1 do #I2 strony o nazwie "healing_pl.htm". Itd., itp. Jednak narazie NIE opisuję tutaj tej dalszej mnogości zaczynających już trapić całą ludzkość trwałych kar, ponieważ, niestety, albo dotychczas NIE poszukiwałem jeszcze sposobu jak zmniejszyć lub zneutralizować wpływ owych kar na moje życie, albo sposobu takiego poszukiwałem - jednak dotychczas go NIE znalazłem, albo też sposób taki już znam i stosuję w praktyce, jednak z uwagi na drażliwą dla niektórych naturę owej kary, lub sposobu jej neutralizowania, NIE uważam, że ich opisanie tutaj jest warte dodatkowych prześladowań i problemów jakie ich publiczne ujawnienie by sprowadziło na moją i tak już zawzięcie szykanowaną i krytykowaną osobę.

#T8. Odnotuj, że wszystkie nieodracalne kary nakładane na ludzkość za popełnianie seryjnych niemoralności, niwelują efekty postępu technicznego i cywilizacyjnego dokonanego w obecnej czwartej erze - w rezultacie czego, kiedy nastąpi śmierć obecnej formy ludzkości, nowo narodzona wówczas ludzkość piątej ery będzie zaczynała wszystko praktycznie od nowa:

Być może czytelnik sam już odnotował z opisów poprzedniego punktu #T7 tego wpisu, że każda z nieodwracalnych kar nakładanych na ludzkość za seryjnie popełniane niemoralności, eliminuje sobą jakiś fragment dorobku technicznego i cywilizacyjnego ludzkości dokonanego w okresie właśnie się kończącej czwartej ery ludzkiej historii. Odnotuj przy tym, że numery kolejnych er ludzkiej historii zostały przyporządkowane owym erom (i ilustrowane czytelnikom począwszy od lutego 2015 roku) w "tabeli #K1" ze strony o nazwie "tapanui_pl.htm". Obecna czwarta era "nowożytnej technokracji" została rozpoczęta odkryciem Ameryki przez Krzysztofa Kolumba w 1492 roku (notabene, Kolumb okazał się być synem polskiego króla - tak jak wyjaśnia to punkt #I4 na stronie "mozajski.htm"). Natomiast zakończenie obecnej czwartej ery, oraz zapoczątkowanie następnej, piątej ery, nastąpi w chwili zbudowania Magnokraftu, czyli po rozpoczęciu podróży międzygwiezdnych przez wiodący wówczas kraj Ziemi. Jeśli więc jakieś procesy unikalne dla umierania i agonii obecnej ludzkości NIE spowodują dodatkowych opóźnień, wówczas owo zbudowanie Magnokraftu prawdopodobnie będzie miało miejsce już około 2036 roku. (Odnotuj bowiem, że ów 2036 rok jako data zbudowania Magnokraftu wyliczyłem jeszcze w 1972 roku na bazie regularności jakie wtedy odkryłem w budowach kolejnych napędów ziemskich wynajdowanych i budowanych w uprzednich sytuacjach wzrostu, a NIE obecnego umierania i agonii dzisiejszej cywilizacji ludzkiej - po szczegóły patrz "Tabela Cykliczności (Okresowości) dla Urządzeń Napędowych" opisywana m.in. w punktach #B1 do #B4 mojej strony "propulsion_pl.htm".) Warto tu też dodać, że owo zapoczątkowanie nowej, piątej ery także zaistnieje dzięki wynalazczości i intelektualnemu dorobkowi jeszcze jednego Polaka (tj. Jana Pająk - autora tego wpisu), który wynalazł i rozpracował Magnokrafty. Moim osobistym zdaniem - uzasadnionym szerzej w punkcie #H1.1 strony "przepowiednie.htm", owym ostatnim wiodącym krajem świata, który zbuduje Magnokrafty i zapoczątkuje nimi ostatnią, piątą erę śmiertelnej ludzkości, będzie dzisiejsza Korea.

Aby uwypuklić i zilustrować owo eliminujące dorobek techniczny ludzkości działanie nieodwracalnych (trwałych) kar, powtórzę tutaj skutki działania przypadków kar już omówionych w uprzednim punkcie #T7 tego wpisu. I tak, dorobek techniczny ludzkości doprowadził m.in. do zbudowania licznych "ślepych i pozbawionych inteligencji" maszyn rolniczych - które w dzisiejszych czasach m.in. całkiem już automatycznie i na ślepo np. zrywają owoce w sadach. Jednak stopniowe wyginięcie pszczół wkrótce spowoduje, że owe maszyny staną się bezużyteczne. Wszakże sady NIE będą już rodzić owoców z powodu braku zapylenia ich kwiatów. Natomiast ślepe i pozbawione inteligencji dzisiejsze maszyny rolnicze NIE są w stanie zapylać kwiatów - chociaż posiadający oczy i inteligencję ludzie potrafią to czynić ręcznie. W podobny sposób dotychczasowy dorobek techniczny ludzkości spowodował także, iż nasze najróżniejsze elektrownie produkują elektryczność sieciową, jaka na wiele sposobów wykonuje dla nas prace i ułatwia nam życie. Jednak nadchodzące nieodwracalne (trwałe) kary już wkrótce spowodują, że ludzkość NIE będzie mogła dalej korzystać z elektryczności dostarczanej jej sieciami przesyłowymi. Przykładami takich nieodwracalnych kar już są katastrofy w Czernobylu (Ukraina), oraz w Fukushima (Japonia), a także będą następne podobne do nich katastrofy nuklearne jakie nieodwołalnie nadejdą już wkrótce z powodu technicznie ignoranckiego, niechlujnego i zaniedbującego podstawowe zasady bezpieczeństwa sposobu na jaki dotychczas buduje się i używa reaktory atomowe - jaki to sposób opisuję np. w punktach #M1 i #M1.1 swej strony o nazwie "telekinetyka.htm". Nieodwracalnymi karami eliminującymi elektryczność będą także katastrofy jakie nadejdą też z powodu używania niemoralnej energii jądrowej już obarczonej tradycją "złego drzewa, które NIE może zrodzić dobrych owoców" (po szczegóły patrz punkt #C4.7 mojej strony "morals_pl.htm"). Będą nimi też inne następne kary (np. akty terroryzmu i trzęsienia ziemi - które będą wyniszczały elektrownie i linie przesyłowe, epidemie i dysputy płacowe - które zbankrutują kompanie sieciowe i pozbawią ich pracowników) jakie już wkrótce dotkną też i inne sposoby generowania elektryczności. W podobny sposób nasilanie się dzisiejszych niszczycielskich trendów i intelektualnego rozboju, jakie obezwładniają internet i emaile, już wkrótce spowoduje, że ludzie NIE będą w stanie używać ani internetu, ani nawet komputerów. Międzynarodowy terroryzm i reakcje na niego na jakimś tam etapie uczynią też bezużytecznymi linie lotnicze i samoloty. Biurokracja, korupcja, kryzysy finansowe i ekonomiczne, upadek opieki zdrowotnej, epidemie i kataklizmy, itp., spowodują rozkład wielu społeczeństw i państw. Itd., itp.

Oczywiście, podobne utrudnienia i problemy będą stopniowo unieważniały także dorobek techniczny w każdej innej dziedzinie życia ludzkości. Przykładowo, nasilające się piractwo, terroryzm i działania anty-cywilizacyjnych sił spowodują, że statki i transport morski stopniowo zanikną. Korupcje, podziały i walki wewnętrzne w poszczególnych krajach, a także odcięcie od dostępu do surowców i energii, zrujnują fabryki, rolnictwo, ład publiczny, oraz poszanowanie prawa. Itd., itp.

W rezultacie, stopniowo w niemal całej naszej cywilizacji wytworzy się sytuacja jaką już od lutego 2009 roku opisuję w scenariuszu z punktu #H3 swej strony "przepowiednie.htm". Mianowicie, sytuacja że każdy będzie zmuszony bronić się i dbać samemu o siebie i o swych najbliższych, zaś cały dorobek techniczny i cywilizacyjny obecnej ery ulegnie zniszczeniu. Aby więc pod koniec obecnej czwartej ery cokolwiek mieć, trzeba będzie to wyhodować lub wykonać osobiście sobie samemu - włącznie z produkcją żywności, wypiekiem chleba, leczeniem siebie samego, itp. Jedyne co przetrwa z dzisiejszej cywilizacji technicznej, to pamięć i dorobek duchowy. Jedyni zaś ludzie, którzy przetrwają, to ci u których wiedza, siła duchowa, moralność, dyscyplina i posłuszeństwo swym przywódcom oraz zgodność w osiąganiu wspólnego dobra pozwoli osiągnąć cele, po urzeczywistnianie jakich w obecnej czwartej erze zachłanność ekalująca się u decydentów NIE pozwalała nawet sięgać.

To totalne zniszczenie zacznie zwolna być naprawiane dopiero po narodzeniu się następnej formy naszej cywilizacji w piątej i już ostatniej erze śmiertelnej ludzkości. Niestety, ówczesna ludzkość będzie zmuszona pracowicie naprawiać wszystko co obecna ludzkość napsuła. Przykładowo, będzie zmuszona budować już odmienne maszyny rolnicze nowego inteligentnego rodzaju, zdolne do patrzenia, analizowania sytuacji i podejmowania decyzji. To takie maszyny będą dopiero zdolne np. zastępować obecnie zniszczone pszczoły i zapylać każdy indywidualny kwiatek. Będzie też zmuszona zdecydowanie i bezwzględnie wyeliminować z korzeniami całą wygenerowaną przez naszą erę przestępczość, pasożytnictwo, piractwo, terroryzm, oraz anty-cywilizacyjne państwa i narody - tak aby produkcja, handel, podróżowanie, korespondencja, wymiana idei, postęp, itp., ponownie stały się możliwe. Itd., itp.

Oczywiście ja rozumiem, że wszystko co prezentuję w niniejszym wpisie może szokować i przerażać. Jednak trzeba pamiętać, że każdy rodzaj strachu wypełnia też i szereg konstruktywnych ról. Przykładowo, strach najlepiej motywuje i mobilizuje do przemysleń, działań i wysiłku. Im też wcześniej strach przed tym co nadchodzi zacznie się upowszechniać, tym mniej zniszczeń ludzkość doświadczy z powodu zostania nieprzyjemnie "zaskoczoną" przez opisywane tu kary. Warto więc zacząć zważać na to co tu opisuję i starać się włączać do wszystkiego co się czyni uwzględnianie w tym kryteriów moralnych. Na przekór bowiem, iż to co piszę reprezentuje jedynie dedukcje i przewidywania ludzko-omylnego naukowca-emeryta, jak wszystko co bazuje na zapowiedziach z Biblii, na pozbawionych uprzedzeń i zaślepienia zachłannością badaniach otaczającej nas rzeczywistości, na materiale dowodowym, na już nam udzielonych lekcjach historii, oraz na użyciu logiki i zdrowego rozsądku, ciągle zapewne kryje się w tym jakaś tam proporcja prawdy. Im więc więcej osób i wcześniej zacznie reagować na ową prawdę, oraz przygotowywać się do tego co już daje się przewidzieć iż nadchodzi - w zgodzie z zasadami opisywanymi w punkcie #N2 strony "pajak_na_prezydenta_2020.htm", tym więcej owych ludzi będzie w stanie przetrwać przez owo coraz bardziej zaawansowujące się, obecne "neo-średniowiecze".

* * *

Niniejszy wpis stanowi adaptację całej "części #T" z mojej strony o nazwie "solar_pl.htm" (aktualizacja z dnia 1 listopada 2015 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej "solar_pl.htm", niż z niniejszego wpisu - wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony "solar_pl.htm" już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/solar_pl.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/solar_pl.htm
http://totalizm.com.pl/solar_pl.htm
http://pajak.org.nz/solar_pl.htm

(*) Każdy aktualny obecnie adres z totaliztycznymi stronami - w tym również każdy z powyższych adresów, powinien zawierać wszystkie totaliztyczne strony, włączając w to strony których nazwy są wskazywane zarówno w niniejszym wpisie, jak i we wszystkich poprzednich wpisach tego bloga. Stąd aby wywołać dowolną interesującą nas totaliztyczną stronę której nazwę znamy, wystarczy tylko nieco zmodyfikować jeden z powyższych adresów. Modyfikacja ta polega na zastąpieniu widniejącej w powyższych adresach nazwy strony "solar_pl.htm", nazwą owej innej strony, którą właśnie chce się wywołać. Przykładowo, aby wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie "newzealand_pl.htm" np. z witryny o adresie http://energia.sl.pl/solar_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://energia.sl.pl/newzealand_pl.htm - jaki powstanie w wyniku jego zmodyfikowania w opisywany tu sposób.

Powyższy sposób (*) na odnajdywanie i uruchamianie poszukiwanej przez czytelnika totaliztycznej strony, jest szczególnie użyteczny ponieważ większość ze swych stron publikuję na "darmowych serwerach (adresach)" - sporo z których ma ten brzydki zwyczaj, iż typowo już po upływie około jednego roku deletują one moje strony. Stąd jeśli czytelnik zechce odnaleźć którąś stronę na jaką powołuję się w nieco starszych swoich wpisach z tego bloga, a stąd jakiej hosting w międzyczasie wydeletował już ją z takich darmowych adresów, wówczas wystarczy aby przeszedł do najnowszego wpisu z tego bloga - pod którym podaję wykaz najnowszych i stąd najaktualniejszych obecnie adresów hostingów zawierających wszystkie moje strony. Następnie pod dowolnym z owych najaktualniejszych adresów czytelnik może znaleźć poszukiwaną przez siebie stronę, używając jej nazwy dla zmodyfikowania owego adresu według opisanej powyżej metody (*) do wywoływania dowolnych z totaliztycznych stron.

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia "a priori" nowej "totaliztycznej nauki" i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #264). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle nie zostały polikwidowane przez przeciwników "totaliztycznej nauki" i przeciwników wysoce moralnej "filozofii totalizmu", można znaleźć pod następującymi adresami:
http://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pająk

04:00, totalizm
Link
środa, 21 października 2015
#263_1E: How to NOT bring on ourselves that severity, swiftness and variety of penalties for passivity (po polsku poniżej)

Motto: "Like a true fireman, always be ready" (typical motto on sundials from New Zealand public parks)

Those readers, who have travelled around New Zealand, probably noted its uniqueness. For example, in spite that towns of that (until recently) very rich country usually lack of what is the most common in European towns, e.g. they lack the market square and the city hall, in practically every town of New Zealand our eyes hit a few other repetitive features very characteristic for New Zealand. And so, in a significant proportion of NZ towns somewhere at the entrance to them there is a huge statue of whatever that town is famous for - e.g. in Cromwell the gigantic statue of locally grown fruits, in Gore the huge statue of a giant trout, in Rakaia the huge statue of a giant salmon, in Te Kuiti the giant statue of a sheep and a person shearing it, etc., etc. (As a witty curiosity I should add here, that the township of Avondale, which is simultaneously a south-west suburb of Auckland, decorates a huge Pająk. Regrettably, it was NOT at all erected to declare or to brag, that the inhabitants of that township recognise and follow the moral accomplishments of Dr Pająk - whose attention was directed at this township because of remarkable reincarnation, appearance and wisdom of the colleague from work who had a home not far from that statue.) In turn inside of almost every NZ town, by default there is erected a local museum, a monument with lists of the names of inhabitants killed in wars from distant countries, as well as a park with a large central lawn where mandatory is a band rotunda and a sundial. I have always been fascinated by these sundials. After all, regardless of timekeeping, according to the English excellent tradition each one of them bears an engraved "motto" that expresses an important message of wisdom. The most etched in my memory is the motto from the sundial in the near-cathedral park in Invercargill, stating "like a true fireman, always be ready" - which message of wisdom I quoted as the motto of this post. This is because in a perfect way it expresses the principle of active preparation for whatever is predictable that it may come. It is this principle that conscientiously was practiced throughout the entire life of both myself and my parents. It was the active preparation of ourselves according to the wisdom of that motto, that in spite my family was one of the poorest in the post-war village of Wszewilki, still we always had enough to eat and never suffered from an excessive cold. It is also because of the systematic doing of what this motto orders, that in spite of repeatedly losing a job in my professional life, that under various excuses I was denied unemployment benefits, and that I was forced to wander "in search of bread" around many countries of the world, also I always had enough to eat, and so-far I never had to live under a bridge or ask someone for a bowl of hot soup. Probably also due to the habit of acting in accordance with that motto, that with the elapse of time I developed my philosophy of totalizm and my theory of everything named the Concept of Dipolar Gravity. These in turn revealed to me later that getting ready and keeping active attitudes to life is ordered to us by canons of so-called "true morality", and at the same time that all forms of complacency and passive attitudes to life are highly immoral.

Complacency and passive attitudes to life turn out to be highly destructive and nasty forms of immoral vices. After all, nowadays they are widespread. Almost everyone already somehow is affected by them today, for example when losing precious time of life on watching television programs of low-cost and "WC quality" - instead of carrying out any real life activities that are useful for someone. In addition, these vices are highly contagious and just the sole example of them spreads onto others. They also spread like cancers onto ever larger areas of our lives. On the other hand, their elimination is as difficult as getting rid of addictions. Not without reasons, in the prayer "general confession" ("Confiteor") from each Catholic Mass, directly to the complacency and to passivity we refer with the words, "... I sinned ... in what I have done and in what I have failed to do ..."

There is a whole array of reasons (and the resulting explanations) for which the complacency and passivity are highly immoral vices. However, to NOT dwell here excessively, I only briefly summarize for the reader the "energy-based explanation" for reasons why complacency and passivity are highly immoral behaviours. Other of these reasons also stem from the principles of work of mechanisms of "true morality", described in more detail by the philosophy of totalizm. In addition, they are closely linked with each other by the so-called "principle of unanimity" described, amongst others, in item #D5 of the web page named "morals.htm". This "energy-based explanation" why a complacency and a passivity are immoral, stems from the findings of the new "totaliztic science", that carrying out any morally correct activity increases in us the amount of a special kind of energy called "moral energy". This moral energy is absolutely essential for our life - totalizm compares its work to the "oxygen for the soul". After all, entire our vital life functions are driven by it - for examples see items #D1 to #D11 from the web page named "totalizm.htm". Thus, during the everyday life we constantly consume and disperse this moral energy. So if we cannot keep up with the generation of it at least at a rate equal to the rate at which we lose it, then its resource in our counter-body is to be completely exhausted and we must die because of "moral suffocation". In turn, because this energy is generated only when we are active, while complacency and passive living cause excessive wear and dissipation of moral energy, the complacency and passivity are for us highly destructive, and thus very immoral. After all, in drastic cases these vices directly lead to premature deaths. The empirical confirmation that the life passivity and complacency just cause a rapid decrease in the level of our moral energy is a "mental depression" in which state almost chronically remain all individuals that are too passive in their lives. This is because the direct cause of depression is just a decrease in the level of moral energy to almost zero - for details see item #C6 from the web page named "nirvana.htm". (Unfortunately, even today - i.e. in the second half of 2015, after more than a quarter of century of explanations by the philosophy of totalizm that the cause of any mental depression is a deficiency of moral energy, the official human science still refuses to recognize and use the knowledge of this cause for the rapid treatment of people who fall into a depression - which refusal each year increases by a few million the number of human deaths on the entire Earth caused by the "moral suffocation".)

The highly immoral complacency and passivity cannot be turned into moral life activities by just taking a single decision of the kind "as from today I become active". After all, some form of complacency and passivity is rooted in the habits of virtually every of our behaviour. Therefore, the elimination of our complacency and passivity needs to be carried out in "small steps", at the beginning by eliminating of these vices from one area of our life, e.g. the best from that one which for our gender traditionally remains the most representative for our mission in life - for men typically it is the abandoning of a part of our passive television viewing in order to begin an "active improvement and repair of everything within our flat, house, garden, or farm" (e.g. see my web page named "solar.htm"). Then, after the acquisition of the habit of watching of only the most valuable TV programs, while in the earned that way time carrying out the required repairs and perfecting of everything around us, we can gradually expand our active approach to life also into other areas.

Of course, like every other form of immorality, also life complacency and passivity is severely punished by God - in line with the long-term work of the "moral field" described in items #C4.2 and #C4.2.1 from my web page named "morals.htm". In turn, as everything that God does, also such punishing is carried out in a way that is the most educational for people. Thus, every punishment received by someone always shows the presence of a number of features that are to educate and to form a bridge between that punishment and the immorality which brought it about. For example, (1) the punishment for immorality always has a "self-regulating" character, that in a large number of cases, after an analyzes, can be identified by people. (The "self-regulating" character of all punishments from God is described in more detail in items #B2.3, #B3 and #B3.1 from my web page "mozajski_uk.htm".) It shows also (2) a cause-effect relationship with the immorality which brought it about. In addition, (3) every punishment for immorality always depends on becoming struck (accordingly to the "Boomerang Principle") with one of the consequences, which are generated by the immoral conduct which brought that punishment. (Notice that the outcome that is generated by our immoral complacency and passivity, is to deepen that complacency and passivity through inducing it also in other people and through allowing it to induce increasingly more of other forms of passive behaviours. Hence, a major punishment for complacency and passivity, examples of which I am to describe in more details already in the next paragraph below and also in items #B2 to #B2.3 of the abovementioned web page named "mozajski_uk.htm", is to impose onto a particular person or into a group intellect some form of the "forced passivity".)

In the previous paragraph I explained that the main and typical punishment for chronic (recurring) practicing a "voluntary complacency or passivity" by someone, is the imposing of some form of "forced passivity" at this person or at this group intellect, carried out after the elapse of so-called "time of return". This is because so-far in all cases of punishing a repeatable (serial) complacency or passivity that I noted and analyzed, the punishment was precisely to be affected by some form of "forced passivity". Here are the most representative examples of just such punishments, at which I have already come across. (1) For several years now, I personally know formerly a highly passive person, who immediately after the retirement became ill with the "Autoimmune Disease". Because of that disease now this person must be passive NOT only because of a habit, but also because of being forced into it - as she lost the ability to move or to perform any action without a help. Also, in spite that she is doing now everything in the power of both herself and of modern medicine to recover at least a part of her former capacity to act, all her efforts are in vain. (2) I know well a case of a high-ranking politician, in whose power was to prevent the adoption by the government in which he was an important figure, a highly immoral law that allows to lock people in prison for a long time, without proving that they are actually guilty of anything. This law caused suffering of many people. As the reader may guess, that politician landed later in jail because of precisely this law. After personally tasting this "forced passivity", he put everything in his power to get out of prison. For example, he spent a fortune on lawyers, his foreign allies pressured and urged to release him, and even his political supporters organized a series of demonstrations and public protests. However, all this in vain. He was still in prison many years later - i.e. when I was finishing writing this post. Nor there was any indication that he ever comes out of that prison while still alive. (3) I know and closely watch a country, in which inhabitants (considered as a group intellect) are very complacent and passive. By benefiting from this complacency and passivity, successive governments of that country introduced in there so many laws restricting democratic freedoms of its citizens, and eliminating their influence on the decisions of governments, that now even if those inhabitants have wished so, still they no longer are capable of carrying out any change or reform. Thus today the leaders of that country may do whatever they want without encountering any real resistance. Hence, the only thing that remains to its inhabitants, is to last in that now already "forced complacency and passivity". However it so happens, that this "forced passivity" is a main reason for increasingly accelerated degeneration of the entire political, economic and social system of that country. But because this degeneration cannot be stopped because of that state of "forced passivity", it is already known in advance, that one day it must end with the civil unrest - means with a "death" of the current form of this group-intellect with its hitherto-existing political-economic-social system, and with a "birth" at its place of an entirely new group-intellect with a new such system. However, since in the current "neo-medieval epoch" (i.e. the epoch described in item #K1 from the web page named "tapanui.htm"), similarly as in the original Middle Ages, each political change caused by social unrest leads today to the introduction of some form of autocratic or despotic governments, it is already known in advance, that in that country after the arrival of social unrests the democracy is to fall, while after a short period of the chaos that will follow it, the political power over that country will be taken by an individual person - thus beginning the period of the cult of personality and a new dynasty of rulers. These in turn eventually impose forcefully on the inhabitants of that country the need for active attitudes - thus confirming my finding described in items #B2.3 and #B3 from the web page named "mozajski_uk.htm", that every punishment meted out by God always displays a "self-regulating" character.

Analyses of these punishments issued by God for complacency and passivity in life, that I carried out within the framework of my research for the preparation of this post, drew my attention to the highly shocking for me finding, which previously I overlooked in my research, and also at which previously no one else has directed an attention yet. To further ascertain the correctness of this shocking finding, in items #B2.1 and #B2.2 from my web page named "mozajski_uk.htm", I grouped together all cases of punishments from God that I investigated scientifically so-far, and the descriptions of which I provided in my publications, whereupon I also analyzed those cases whether they show the correctness of the same finding. It turned out that YES - hence this finding I can now cite here as a definition that is almost scientifically confirmed. Here it is: when God punishes of an intellect for a series of related immoralities, a component of this punishment is the irreversible deprivation of this intellect of the benefit for obtaining of which the intellect carried out that series of immoralities. I explain now in other words what the definition states. Well, in every divine punishment for immorality, that had committed an intellect, we can distinguish a whole range of components, for example: (1) the elimination of benefits for achieving of which a given immorality was committed, (2) the additional increase of severity of the problems which supposed to be eliminated by that immorality, (3) the emphasizing of teaching elements embedded into a given punishment, etc., etc. (These teaching elements usually work on the "principle of reversals" in detail described in item #B1.1 from the web page named "antichrist.htm", while summarized briefly in item #A1.1 from the web page "totalizm.htm". Typically they illustrate meaningfully the harm of perpetrated immorality, and thus they morally educate both the intellect which committed a given immorality, as well as all other intellects that are aware of fate of the offender.) Most of these components of punishment has a reversible nature - for example (2) the further intensification of problems can then be reduced, or even completely eliminated, by taking a series of morally correct actions for repairing these problems. However, the first component of that punishment, i.e. (1) the elimination of benefits for achieving of which a given immorality was committed, cannot be reversed. I mean, the intellect which has been punished with the elimination of these benefits, will NOT recover these benefits until the end of his/her/its life. (Notice here that the end of life for group intellects might look slightly different than for individual intellects - e.g. the death of communist Poland took place at the moment of time of the birth of the current 3rd Polish Republic.) Means that since the receiving of a divine punishment, until the death, this intellect is NOT going to benefit from achieving of for whatever he/she/it committed a given series of immoralities. (If the prevention of this benefiting would require, e.g. that someone prematurely dies, then that someone actually is to die.) Thus, if for example a banker or a politician commits a series of frauds or other immoralities to get rich and to live in luxury afterwards, then from the moment of receiving a divine punishment, until the death, he/she is not able to use his/her wealth and those luxuries (e.g. because he/she lands in a jail, or someone is to "remove" his/her fraudulent wealth, or because he/she permanently becomes ill or even dies prematurely). If a mother (or a parent) commits a series of immoralities because she (he) believes that these will intensify the love and the gratitude to her (him) from her (his) child, and hence at old age she (he) will receive more care from that child, then from the time of arrival of the punishment, until the death, actually she (he) is NOT going to receive a care from that child. Etc., etc. Additional descriptions of the irreversibility of this component of divine punishment includes also a sub-item #B2.3 from my web page named "mozajski_uk.htm".

The above my finding, that the punishment of elimination of the benefits for serially committed immorality, God makes irreversible, explains the philosophical riddle, which is described in more detail in "Part #T" from my web page named "solar.htm". Namely, it explains the riddle of how it became possible that on 11th September 2001 the entire our present civilization crossed the "point of NO return" in its efforts to commit suicide, and thus that starting from that day the destruction of the present mankind, described by the old Polish prophecy from items #H1 to #H3 of the web page named "prophecies.htm", is inevitable and remains only a matter of time. The point is that according to the philosophy of today's official science (which philosophy, however, applies only to a world without God), such "point of NO return" does not exist in lives of group intellects. After all, for example, if a group intellect (e.g. the entire our civilization), say consumed all of its energy resources (or finances), it still should be able to discover a new source of energy (or financing), which opens to it a possibility of further extending of its life. However, an error of this philosophical belief of our official science depends on the assumption, that the humanity lives in a world without God. However, in reality we are living in the world ruled with an iron hand by the all-knowing God. And our God with an iron consequence implements the principle that the serial immoralities committed by all intellects - including all group intellects, are punished with irreversible withdrawal of the benefits that these immoralities were supposed to yield. It so happens, that our civilization as a whole has committed many different serial immoralities and has already begun to receive irreversible punishments for those immoralities. In turn the number of those irreversible punishments and their scope, are now so vast that, as from 11th of September 2001, the entire our current civilization has lost the ability to survive through of what is coming and what is gradually increasing, and hence as a whole it must die. So in fact, in its efforts to commit suicide, on 11th of September 2001 entire our present civilization passed through the "point of NO return" - which point broadly is described in the abovementioned "part #T" from the web page named "solar_pl.htm", and hence the arrival of its death has already become irreversible.

... (This post needed to be cut in two parts because of the memory allocation to this blog, so it is continued below as post #263_2E) ...

00:22, totalizm
Link
wtorek, 20 października 2015
#263_2E: If this is the beginning of prophecy fulfilment then how prepare for what is to come (po polsku poniżej)

... (continuation from the post #263_1E) ...

A habit acquired in my youth to actively prepare myself for whatever the logic or experience tell us that it is coming, or that it may come, I obviously practice until today. It is, amongst others, because of this habit, that I added to my flat an off-grid supply in solar electricity - described on the web page named "solar.htm". It is also for that reason, that our garden by the flat, measuring 12x6 meters, which at the time of flat acquisition in 2012 resembled a wasteland covered with bushes and shown in "Fig. #4" from the web page "p_c.htm", I am gradually turning now into a kind of miniature "garden of dreams" partially visible at photographs #G1 and #N1c from the web page named "solar.htm" - in which the clearly edged lawns are surrounded with a band of flowers and fruit trees, where over all the fences are climbing fruiting vines of various species, and also which has its own composting pit, miniature pergola and numerous seats for resting in summers, while which at nights around Christmas, the hanging solar lights for Christmas-trees turn into a kind of waterfalls of fire and lights pulsating with colours and the breath-taking with beauty. It is also because of this habit of preparing myself for whatever may come, that in advance I prepared a flyer shown in "Fig. #N5" from my web page named "pajak_re_2017.htm" - in spite that each of the new flags for New Zealand, which we designed and described in items #N1.1 to #N1.3 of that web page statistically has a chance of less than 0.01% (i.e. nearly zero) to get the privilege of attracting the attention of qualifying committee and thus become eligible for being incorporated into the group of four flags that are to be included into a public referendum which will subject these 4 flags to the choice by all residents of NZ. It is also because of the significance of the implementation of this motto in people's everyday life, that I decided to prepare this post, for which one of the goals is to clarify the fact, that in our daily life we must not wait complacently and passively until the future "surprises" us, while the major goal of which is to explain to the reader on the illustrative example of our projects of flags for New Zealand, that the so-called "true morality" (i.e. that morality which is described and defined in items #B5 to #B7 from my web page named "morals.htm") requires from us to prepare ourselves in advance to whatever can be predicted that it is coming and for us is very important, while we made sure that the actions we are taking in these preparations are in conformity with the moral laws (i.e. that our actions do NOT break any moral criteria).

In a number of my web pages I explained, that everything that we do, we can do both in a morally correct manner, i.e. without breaking any moral criteria, as well as in an immoral way, i.e. by breaking moral criteria - for the clarification of these rules see items #C4.2 and #C4.2.1 from the web page "morals.htm", or items #B1 to #B8 from the web page named "pajak_re_2017.htm". The long-term work of "moral field" is also so pre-programmed by God that for every morally correct action we are handsomely rewarded, while for every immoral action we are severely punished. Although so far I am the only scientist in the world that researches these rewards and punishments, already until now I managed to notice that in this rewarding and punishing God uses several repetitive rules and regularities (of the type already described above during explaining reasons for which the complacency and passivity are immoral vices, and also discussed in item #B2.3 from the web page named "mozajski_uk.htm"). These rules and regularities people are able to notice, identify, understand, describe, and then take into account in everything that they do. Actually my philosophy of totalizm is committed to the task of getting to know these rules and regularities. Only that there are so many of them, and they work in such a complex manner, that in the future probably will have to be created a whole separate discipline of the new "totaliztic science", before they all will be completely understood and described. However, even while researching them only by myself, still I already have managed to identify and to describe a lot of them. For example, I already established, that if we do anything immoral, breaking with this some moral criteria, then after the so-called "time of return" we will be severely punished by the "moral field" with the invalidation of any benefits brought to us initially by a given immorality, and in addition also punished with the escalation of problems for solving of which we originally have committed a given immorality. Therefore, e.g. in our active preparations to whatever may come, we must always try to meet at least two requirements. Namely: (1) we must take care to be ready to the arrival of any major version of future that may come, and also (2), we must also ensure that whatever we prepare is to comply with the requirements of true morality (i.e. that it is "moral"). In this post I am going to provide now an example, how in practice I tried to fulfil these two conditions in my preparations to almost zero-possibility that one of our proposals for a new flag for New Zealand may receive the honour of being selected to the group of four flags that in March 2016 will be put to a public referendum. Of course, I am aware that in the face of what is happening in New Zealand, Europe, and in the world, the describing here an example of preparations for acting on the flag is a trifle, seemingly undeserving our attention. But for me, this trifle turns out to be extremely helpful. With the help of it I can indicate right solutions for what in the world is happening right now - without exposing myself to attacks, harassment, pointing fingers, persecution, etc., and without condemning that what I write is to be sabotaged by people whom God as a punishment already deprived the wisdom and eyes. After all, the solutions that the example of this flag allows me to explain here, have their application in every situation, even in the most dangerous out of these that just are unfolding before our eyes.

When, together with the graphically talented Pollack who helped me, we began designing a new flag for New Zealand, of course we tied to make our flag to win and we put into this design all of what we were able to. (Note that "Pollack" is the word derived from the Polish noun "Polak" and it means "a person of the Polish origin" - it can be used as the positive synonym of a quite derogatory word "Pole".) Thus, in spite that on the day of finishing writing of item #N2 from the web page named "pajak_re_2017.htm" - on which this post is based (i.e. on 5th August 2015), the documented were 10292 submitted designs of new flags for NZ, and thus that statistically our flag had less than 0.01% of chance to be incorporated into the next phase of selection, we still have to reckon with the fact that such a possibility exists, and thus that according to the motto of this post, just in case we should be prepared for whatever may come in this matter. In order to get ready, first we had to check what would happen in case of the occurrence (YES) and non-occurrence (NO) of such possibility. The planning for our dealing with alternative NO was easy - we would simply then do nothing (of course, except for the adding to the end of descriptions from this post a proper information for readers). But our actions in case of an alternative YES turn out to be complicated. The reason for the complication of it is the prevailing attitude that New Zealanders appear to show in matters of the flag. Namely, for most of New Zealanders seem to be quite indifferent what their state-flag is. Thus, our primary task for the possibility that the alternative YES is to come, would be to overcome this indifference, and to draw the attention of voters to the advantages of our flag. Of course, these advantages are described in items #N1.1 to #N1.3 from the web page named "pajak_re_2017.htm". Unfortunately, during almost three quarters of year 2015, while that web page existed (i.e. during around 200 days), looked into it only about 50 people - and the majority of them probably were from Poland, NOT from New Zealand. So the only morally correct way to draw in this case the attention of voters to the advantages of our flag, could be to actively re-visit people in their homes, to knock to their doors, and to persuade individually each one of them why they should vote for our flag in a coming referendum. Of course, if I undertook such rounds from home to home, then I would need some kind of a written document-flyer about our project of flag - which I could personally hand in to those people with whom I would spoke. But designing and preparation of such a flyers is a very long process. Therefore, our main task to prepare for what could possibly happen, is to design this flyer, and to prepare it for printing - in case I need to use it. The today's appearance of this flyer is shown in "Fig. #N5" from the web page named "pajak_re_2017.htm". Because relatively recently, means in 2014, I once already carried out such rounds from house to house to persuade the inhabitants to vote my candidacy for a member of NZ parliament, a lot of people whom I potentially could encounter during the attempt to convince then to the benefits of our flag project, potentially previously met me in 2014, and I have talked to them. Therefore, it could prove to be advantageous, that on the other side of the flyer about the flag I could remind about that my personal handing in 2014 of almost ten thousand election flyers. Perhaps some of the people with whom I spoke then may be reminded of myself and this may inspire them to examine more closely our project of flag only because nowadays rather a few candidates in the world can demonstrate that they in person have given away nearly 10,000 flyers!

To the awareness of many present people somehow have not come yet, that since 2001 the era of growth and prosperity has already left the Earth - as described, amongst others, in item #K1 from the web page named "tapanui.htm". In spite of this, still too many people practice of whatever the citizens of their country were accustomed to do in previous eras, i.e. the complacency and the passive awaiting for whatever the future is to bring - without preparing themselves in advance to even of what is quite obvious and almost certain. The result of this complacent and passive attitude to life is that almost everything that happens today turns out to be a "surprise" for both, the current governments and for the people who are affected by it. Thus, if for example, a drought arrives, which recently occurs almost every year, some farmers are "surprised" by it and may declare bankruptcy because they need to sell off their flock in the absence of the required supply of feed. If a more abundant than usual rain is to fall, which also is the norm lately, the authorities are "surprised", while people are suffering because, to their "surprise" they cannot reach shops, and often the supply of electricity is interrupted by a flooding or storm. If a frost or snow comes, which happens almost every year during the winter, everyone also seems to be "surprised" by them and the life ceases, while old people are dying from a lack of heating in their homes. When Europe is flooded with crowds bringing anarchy, chaos, lawlessness, immorality, etc., all are "surprised" - in spite that about just such a scenario I am warning since March 2009 in item #H3 from my web page named "prophecies.htm". Etc., etc. Would not it be better if instead of complacently and awaiting passively for with what the future again "surprises" us, people have returned to the proven in action methods of our ancestors and actively prepare themselves for what the logic clearly tells us that inevitably it may soon come? Would not it be better, if you right now check "what" and "where" you have ready for the situation of just such event, in case that e.g. already the next night there is another "freak of nature" - instead of looking after the event (often in vain) for whatever you then may need - the list of whatever in such a situation could be useful for you is in items #P2 and #P1 from the web page named "plague.htm". (Note, that these items of the web page "plague.htm" do NOT include a dog. After all, a dog cannot help in the defence from non-bipedal plagues.)

* * *

On Tuesday, 11 August 2015, means in 6 days after I finished writing item #N2 from the web page named "pajak_re_2017.htm" on which this post is based, I received an email from the chairman of the committee for the election of a new flag. He informed us, that the projects of flags that we have registered were not included into the "long list" of the top 40 flags that will be subjected to further selection. These "long list" of 40 flags selected for further assessment, on 11th of August 2015 was published on the Internet at the address www.stuff.co.nz/national/politics/70996308/a-list-of-40-possible-alternative-flags-chosen-from-10000. It was also published in the article "10,000 flag designs cut to 40 options", from page A2 of newspaper The Dominion Post (issue dated on Tuesday, August 11, 2015). In this way the fate of our three flag projects are already decided. Of course, this does NOT decrease the validity and usefulness of this post, in which our flag projects are just an example, on the basis of which I explained to the reader the problem of immorality of the complacency and passive attitude towards life, and the consequences which such complacency and passivity brings about to intellects that are degenerated by them. Because of the continuous validity of that item #N2, the content of it I am leaving without any change - in spite that our flag projects already dropped out from the further race (means I am living this content as I originally wrote it a few days before the announcement of that "long list" of 40 flags).

On Tuesday, 1st September 2015, the selection committee for the new NZ flag announced the final four flags, which will be submitted in the national referendum for selecting by all New Zealanders the best one amongst them. In September 2015 these final four flags could be viewed on the Internet, e.g. at the address http://m.nzherald.co.nz/bay-of-plenty-times/news/article.cfm?c_id=1503343&objectid=11506142, or the address http://www.theguardian.com/world/2015/sep/01/new-zealands-new-flag-final-four-designs-announced, or at any other addresses revealed by search engines after typing the keywords final four NZ flags. The announcement of these four final flags had quite a meaningful "side effect". Namely, it initiated a kind of squabbles, rumours and protests, that tried to include into the referendum also the fifth flag named Red Peak (First to the Light) - which was NOT included into the group of these final four ones. The squabble over that fifth flag provided an occupation for politicians and press of NZ, practically for at least a month. In this way the attention of the nation can still be diverted from what really important is in need of an urgent action. On Wednesday, 23 September 2015, at 18:33, in the evening TV news on channel 1 from TVNZ, was provided an information, that the "Green" party (obviously frustrated by the futility of parliamentary discussions on the subject of this flag), proposed a resolution that the flag "Red Peak" will be included as fifth one for the incoming referendum. Next day the parliament and the government accepted that resolution.

* * *

The above post is an adaptation of item #N2 from my web page (in the English language) named "pajak_re_2017.htm" (updated on 10th October 2015, or later). Thus, the reading of the above descriptions would be even more effective from that web page, than from this post - after all e.g. on the totaliztic web pages are working all (green) links to other related web pages with additional explanations, texts are printed in colours, the content is supported with illustrations, the content is updated regularly, etc. The most recent update of the web page "pajak_re_2017.htm" can be viewed, amongst others, through addresses:
http://www.geocities.ws/immortality/pajak_re_2017.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/pajak_re_2017.htm
http://artefact.uhostall.com/pajak_re_2017.htm
http://telekinesis.esy.es/pajak_re_2017.htm
http://bobola.net78.net/pajak_re_2017.htm
http://totalizm.com.pl/pajak_re_2017.htm
http://soul.frihost.org/pajak_re_2017.htm
http://tornado.fav.cc/pajak_re_2017.htm
http://pajak.org.nz/pajak_re_2017.htm

(*) Notice that every address with totaliztic web pages, including all the above web addresses, should contain all totaliztic web pages - including web pages indicated in this post. Thus, in order to see any totaliztic web page that interests the reader, it suffices that in one amongst the above addresses, the web page name "pajak_re_2017.htm" is changed into the name of web page which one wishes to see. For example, in order to see the web page named "prophecies.htm" e.g. from the totaliztic web site with the address http://energia.sl.pl/pajak_re_2017.htm , it is enough that instead of this address in the window of an internet browser one writes e.g. the address http://energia.sl.pl/prophecies.htm .

The above manner (*) for viewing the totaliztic web page that is sought by the reader, is especially useful, because the majority of my web pages is published on "free hosting addresses" - some amongst which have this habit that typically they delete my web pages just after one year. Thus, if the reader wishes to find any such my web page to which I refer in my older posts from this blog, and therefore which page in the meantime was deleted from free hosting addresses, then it is enough to visit the newest post on this blog - under which I am providing the list of most recent and thus currently the most valid addresses that contain all my web pages. Then in any amongst these most current addresses the reader can find the web page which he or she is seeking, just by using its name for modifying that address accordingly to the method (*) described above (which method allows to run any totaliztic web page chosen by the reader).

It is worth to know as well, that almost each new topic that I am researching on principles of my "scientific hobby" with "a priori" approach of the new "totaliztic science", including this one, is repeated in all mirror blogs of totalizm still in existence (the above topic is repeated in there as the post number #263E). In past there were 5 such blogs. At the moment only two blogs of totalizm still remain undeleted by adversaries of the new "totaliztic science" and of the moral philosophy of totalizm. These can be viewed at following internet addresses:
http://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html/

With the totaliztic salute,
Jan Pajak

01:44, totalizm
Link
czwartek, 01 października 2015
263_1: Skąd ta surowość, śmigłość i różnorodność kar za pasywność życiową - uczmy się NIE ściągać ich na siebie

Motto: "Jak prawdziwy strażak, zawsze bądź przygotowany" (typowe motto zegarów słonecznych z parków Nowej Zelandii)

Ci z czytelników, którzy podróżowali po Nowej Zelandii, zapewne odnotowali jej unikalność. Przykładowo, na przekór iż w miasteczkach owego jeszcze do niedawna bardzo bogatego kraju zwykle brakuje tego co dla większości miast Europy jest najbardziej typowe, np. rynku czy ratusza, w praktycznie każdym miasteczku owego kraju w oczy rzuca się kilka innych powtarzalnych elementów charakterystycznych dla Nowej Zelandii. I tak znaczna proporcja miasteczek NZ gdzieś przy drodze wjazdowej do nich ma ogromną rzeźbę tego z czego dane miasteczko słynie, np. w Cromwell gigantyczną rzeźbę lokalnie rosnących owoców, w Gore rzeźbę gigantycznego pstrąga, w Rakaia rzeźbę gigantycznego salmona, w Te Kuiti gigantyczną owcę i strzyżącą ją osobę, itd., itp. (Jako intrygującą ciekawostkę powinienem tu nadmienić, że miasteczko Avondale, które równocześnie jest południowo-zachodnim przedmieściem Auckland, ozdabia gigantyczny Pająk – patrz https://www.google.co.nz/?#q=avondale+spider+statue . Niestety, wcale go tam NIE wystawiono aby nim zadeklarować lub się pochwalić, że mieszkańcy tego miasteczka uznają i praktykują moralny dorobek dra Pająk - uwagę którego zwróciła kiedyś na owo miasteczko niezwykła reinkarnacja, wygląd i mądrość koleżanki z pracy mającej dom właśnie niedaleko od owej rzeźby.) Z kolei w samym niemal każdym miasteczku NZ standardowo znajduje się miejscowe muzeum, pomnik z listami nazwisk jego mieszkańców poległych w wojnach z dalekich krajów, a także park z dużym centralnym trawnikiem przy którym obowiązkowo stoi rotunda na orkiestrę i zegar słoneczny. Mnie zawsze fascynowały owe zegary słoneczne. Wszakże niezależnie od wskazywania czasu, zgodnie z doskonałą angielską tradycją każdy z nich posiada wyryte na sobie jakieś "motto" wyrażające istotną mądrość życiową. Mi najbardziej utkwiło w pamięci motto z przy-katedrowego parku w Invercargill, stwierdzające "like a true fireman, always be ready" - którego tłumaczenie na polski przytoczyłem w motto do niniejszego punktu. W doskonały sposób wyraża ono bowiem zasadę aktywnego przygotowywania się do tego co daje się przewidzieć, że może to nadejść. To ową zasadę sumiennie praktykowałem w całym życiu zarówno ja sam, jak i praktykowali ją moi rodzice. To też właśnie aktywne przygotowywanie się zgodne z mądrością owego motto, powodowało, że na przekór iż moja rodzina była jedną z najbiedniejszych w powojennych Wszewilkach, ciągle zawsze mieliśmy co jeść i nigdy NIE cierpieliśmy z powodu nadmiernego zimna. To także z powodu systematycznego czynienia tego co owo motto nakazuje, na przekór iż w swym zawodowym życiu powtarzalnie traciłem pracę, pod najróżniejszymi wymówkami odmawiano mi zasiłku dla bezrobotnych, oraz zmuszany byłem wędrować "za chlebem" po wielu krajach świata, też zawsze miałem co jeść i narazie nigdy NIE musiałem mieszkać pod mostem ani prosić kogoś o talerz gorącej zupy. Prawdopodobnie też dzięki nawykowi postępowania zgodnego z owym motto, że z upływem czasu opracowalem swoją filozofię totalizmu oraz teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Te zaś z kolei ujawniły mi potem, że przygotowywanie się i wykazywanie aktywnego nastawienia do życia jest nam nakazywane kanonami tzw. "faktycznej moralności", a jednocześnie że wszelkie formy pasywności i biernego nastawienia do życia są wysoce niemoralne.

Życiowa pasywność okazuje się być wysoce szkodliwą i paskudną formą niemoralnej przywary ludzkiej. Wszakże w dzisiejszych czasach jest ona powszechna. Niemal już każdy dziś jakoś jej ulega, np. tracąc cenny czas swego życia na oglądanie w telewizji tanich programów "wychodkowej jakości" - zamiast na podejmowanie użytecznych dla kogoś działań prawdziwego życia. Ponadto ta przywara jest zaraźliwa i sam jej przykład udziela się innym. Rozprzestrzenia się ona też jak rak na coraz to większy obszar naszego życia. Z kolei jej wyeliminowanie jest równie trudne jak pozbycie się nałogu. Nie bez powodu, w modlitwie "spowiedź powszechna" ("confiteor") z każdej mszy katolickiej, to bezpośrednio do pasywności referujemy w słowach "... zgrzeszyłem ... tym co uczyniłem i czego uczynić zaniedbałem ..."

Istnieje aż cały szereg powodów (i wynikających z nich wyjaśnień) dla których pasywność jest wysoce niemoralną przywarą ludzką. Aby jednak nadmiernie się NIE rozpisywać, tutaj streszczę czytelnikowi skrótowo jedynie "energetyczne wyjaśnienie" dla powodów niemoralności pasywnego zachowania. Pozostałe z tych powodów też wynikają z zasad działania mechanizmów "faktycznej moralności", opisywanych dokładniej filozofią totalizmu. Ponadto, są one ściśle powiązane ze sobą tzw. "zasadą jednomyślności" opisywaną m.in. w punkcie #D5 strony o nazwie "morals_pl.htm". Owo "energetyczne wyjaśnienie" dlaczego pasywność jest niemoralna, wynika z ustalenia nowej "nauki totaliztycznej", że dokonanie dowolnej moralnie poprawnej działalności zwiększa w nas zasób szczególnego rodzaju energii zwanej "energią moralną". Energia ta jest nam absolutnie niezbędna do życia - totalizm porównuje jej działanie do "tlenu dla duszy". Wszakże wszystkie nasze funkcje życiowe są nią napędzane - po przykłady patrz punkty #D1 do #D11 na stronie o nazwie "totalizm_pl.htm". Stąd podczas codziennego życia nieustannie zużywamy i rozpraszamy ową energię moralną. Jeśli więc NIE nadążamy z jej generowaniem co najmniej w tempie równym szybkości z jaką ją tracimy, wówczas jej zasób w naszym przeciw-ciele ulegnie całkowitemu wyczerpaniu i musimy umrzeć z powodu "uduszenia moralnego". Ponieważ zaś energia ta jest generowana jedynie kiedy jesteśmy aktywni, zaś życiowa pasywność powoduje jedynie szybsze zużywanie i rozpraszanie energii moralnej, pasywność ta jest dla nas wysoce niszcząca, a stąd i niemoralna. W drastycznych przypadkach przywara ta wiedzie wszakże wprost do przedwczesnej śmierci. Empirycznym potwierdzeniem, że pasywność życiowa właśnie powoduje szybki spadek poziomu naszej energii moralnej jest "depresja psychiczna" w jakiej niemal chronicznie trwają wszystkie osoby życiowo nadmiernie pasywne. Bezpośrednią bowiem przyczyną depresji jest właśnie spadek poziomu energii moralnej do niemal zerowaj wartości - po szczegóły patrz punkt #C6 na stronie "nirvana_pl.htm". (Niestety, nawet obecnie - tj. w drugiej polowie 2015 roku, po ponad ćwierć wieku wyjaśniania przez filozofię totalizmu, że przyczyną każdej depresji psychicznej jest niedobór energii moralnej, oficjalna nauka ziemska nadal odmawia uznania i wykorzystania znajomości tej przyczyny do szybkiego leczenia ludzi popadniętych w depresję - co na całej Ziemi każdego roku powoduje zwiększenie o kilka milionów liczby ludzkich śmierci spowodowanych "zaduszeniem moralnym".)

Wysoce niemoralnej pasywności NIE daje się zamienić na moralną aktywność życiową podjęciem jednej decyzji w rodzaju "od dzisiaj staję się aktywnym". Wszakże jakaś forma pasywności jest wrośnięta w nawyki praktycznie każdego naszego zachowania. Dlatego eliminowanie z siebie pasywności trzeba dokonywać "małymi krokami", na początek eliminując tę przywarę z jednego fragmentu swego życia, np. najlepiej z tego który dla naszej płci tradycyjnie pozostaje najbardziej reprezentacyjnym naszym zadaniem życiowym - dla mężczyzn typowo jest to zarzucenie części swego pasywnego oglądania telewizji w celu podjęcia "aktywnego udoskonalania i napraw wszystkiego w obrębie naszego mieszkania, domu, ogrodu, lub gospodarstwa" (np. patrz moja strona "solar_pl.htm"). Po nabyciu zaś nawyku oglądania w telewizji jedynie najbardziej wartościowych programów, a w wygospodarowanym w ten sposób czasie podjęcia napraw i udoskonalania wszystkiego wokół siebie, można będzie stopniowo rozszerzać swoją aktywność też na inne obszary życia.

Oczywiście, jak każda forma niemoralności, także pasywność życiowa jest surowo karana przez Boga - zgodnie z długoterminowym działaniem "pola moralnego" opisywanym w punktach #C4.2 i #C4.2.1 mojej strony "morals_pl.htm". Jak zaś wszystko co Bóg czyni, także owo karanie jest dokonywane w sposób najbardziej uczący dla ludzi. Stąd każda otrzymana przez kogoś kara zawsze wykazuje obecność całego szeregu cech, jakie edukują i formują pomost pomiędzy ową karą a niemoralnością jaka ją sprowadziła. Przykładowo, (1) kara za niemoralność zawsze ma charakter "samoregulujący się" jaki w sporej proporcji przypadków po jej przeanalizowaniu daje się zidentyfikować przez ludzi. ("Samoregulujący się" charakter wszelkich kar Boga opisywany jest szerzej w punktach #B2.3, #B3 i #B3.1 strony "mozajski.htm".) Wykazuje ona też (2) związek przyczynowo-skutkowy z niemoralnością jaka ją sprowadza. Ponadto, (3) karanie za niemoralność zawsze polega na zostaniu osobiście uderzonym zgodnie z "Prawem Bumerangu" jednym z następstw jakie są generowane przez sprowadzające tę karę niemoralne postępowanie. (Odnotuj, że następstwem generowanym przez naszą niemoralną pasywność, jest pogłębianie pasywności poprzez indukowanie jej u innych ludzi oraz pozwalanie aby też zaindukowała ona coraz inne formy pasywnych zachowań. Stąd główną karą za pasywność, jakiej przykłady opiszę dokładniej już w następnym paragrafie, a także w punktach #B2 do #B2.3 w/w strony o nazwie "mozajski.htm", jest narzucenie danej osobie lub intelektowi grupowemu jakiejś formy "przymusowej pasywności".)

W poprzednim paragrafie wyjaśniłem, że główną i typową karą za chroniczne (powtarzalne) uprawianie przez kogoś "ochotniczej pasywności", jest nasłanie na tą osobę lub na dany intelekt grupowy jakiejś formy "przymusowej pasywności", mające miejsce po upływie tzw. "czasu zwrotu". Narazie bowiem we wszystkich przypadkach karania powtarzalnej (seryjnej) pasywności jakie dotychczas odnotowałem i przeanalizowałem, karą było właśnie zostanie dotkniętym jakąś formą "przymusowej pasywności". Oto najbardziej reprezentacyjne przykłady takiego karania z jakimi już się zetknąłem. (1) Od kilkudziesięciu już lat osobiście znam wysoce dawniej pasywną osobę, która zaraz po przejściu na emeryturę zachorowała na "Autoimmune Disease" (tj. na chorobę autoimmunologiczną). Z powodu tej choroby obecnie musi ona być pasywna NIE tylko z nawyku, ale także i z przymusu - utraciła bowiem zdolność aby bez pomocy móc się poruszać albo dokonywać jakichś działań. Na przekór też, że osoba ta czyni obecnie wszystko co w mocy zarówno jej samej jak i dzisiejszej medycyny, aby odzyskać choćby cząstkę swych dawnych zdolności do działania, wszelkie jej wysiłki pozostają daremne. (2) Dobrze znam przypadek polityka wysokiej rangi, w którego mocy było zapobiegnięcie uchwaleniu przez rząd w jakim był ważną osobistością, wysoce niemoralnego prawa, które pozwala aby zamykać ludzi w więzieniu na długi czas, bez udowodnienia iż faktycznie są czegoś winni. Prawo to spowodowało cierpienia wielu ludzi. Jak też czytelnik może sam to sobie zgadnąć, polityk ten potem wylądował w więzieniu na mocy właśnie tego prawa. Po zasmakowaniu owej "przymusowej pasywności", włożył wszystko co było w jego mocy aby wydostać się z więzienia. Przykładowo, wydał fortunę na adwokatów, jego zagraniczni sprzymierzeńcy naciskali i apelowali aby go uwolnić, a nawet jego polityczni zwolennicy organizowali szereg demonstracji i publicznych protestów. Wszystko to jednak na darmo. Nadal siedział w więzieniu wiele lat później kiedy kończyłem pisanie tego punktu. Nic też NIE wskazywało na to, że kiedykolwiek wyjdzie z więzienia nadal żywy. (3) Znam i obserwuję kraj, w którym mieszkańcy (traktowani jako intelekt grupowy) są bardzo pasywni. Korzystając z tej pasywności, kolejne rządy owego kraju nawprowadzały tam tyle praw ograniczających demokratyczne swobody jego obywateli oraz ich wpływy na decyzje rządów, że obecnie nawet gdyby obywatele ci zechcieli, ciągle NIE będą już w stanie doprowadzić do jakiejkolwiek zmiany lub reformy. Dzisiaj przywódcy owego kraju mogą więc bez-oporowo czynić co tylko zechcą. Stąd jedyne co jego mieszkańcom pozostaje, to trwać w owej obecnie już "przymusowej pasywności". Tak jednak się składa, że owa jego "przymusowa pasywność" staje się powodem coraz szybszej degeneracji całego systemu politycznego, ekonomicznego i społecznego owego kraju. Ponieważ zaś degeneracji tej NIE można już zatrzymać z powodu stanu "przymusowej pasywności", z góry już wiadomo, że kiedyś musi się ona zakończyć rozruchami społecznymi - czyli "śmiercią" obecnej formy tego intelektu grupowego z jego dotychczasowo-istniejącym systemem polityczno-ekonomiczno-społecznym, oraz "narodzeniem się" w jego miejsce zupełnie nowego intelektu grupowego o nowym takim systemie. Skoro jednak w obecnej epoce "neo-średniowiecza" (tj. epoce opisywanej w punkcie #K1 strony "tapanui_pl.htm"), podobnie jak w oryginalnym średniowieczu, każda spowodowana rozruchami zmiana polityczna prowadzi dzisiaj do wprowadzenia jakiejś formy autokratycznych lub despotycznych rządów "zamordyzmu", z góry już wiadomo, że w owym kraju po nadejsciu rozruchów demokracja upadnie, zaś po krótkim okresie chaosu jaki po niej nastąpi, władzę nad krajem przejmie jakaś pojedyńcza osoba - zaczynając w ten sposób okres kultu jednostki oraz nową dynastię rządzących. Te zaś z czasem siłą i przymusem narzucą aktywność mieszkańcom owego kraju - potwierdzając w ten sposób moje ustalenie opisywane w punktach #B2.3 i #B3 strony o nazwie "mozajski.htm", że wszelkie "kary" wymierzane przez Boga zawsze mają charakter "samoregulujący się" (tj. "samonaprawiający się").

Analizy powyższych kar zesyłanych przez Boga za pasywność życiową, które dokonywałem w ramach swych badań dla przygotowania niniejszego wpisu, zwróciły moją uwagę na wysoce dla mnie szokujące ustalenie, które dotychczas przeaczałem w swych badaniach, oraz na które uprzednio nikt inny też NIE zwrócił jeszcze uwagi. Aby się dodatkowo upewnić co do poprawności tego szokującego ustalenia, w punktach #B2.1 i #B2.2 strony internetowej "mozajski.htm" pozestawiałem razem wszystkie przypadki kar boskich jakie dotychczas badałem naukowo i jakich opisy zawarte są w moich publikacjach, poczym także i tamte przypadki przeanalizowałem czy wykazują one poprawność tego samego ustalenia. Okazało się, że TAK - stąd ustalenie to mogę teraz przytoczyć tu w formie niemal już naukowo potwierdzonej jego definicji. Oto ona: kiedy Bóg wymierza karę za pasmo spokrewnionych ze sobą niemoralności jakiegoś intelektu, składową tej kary jest nieodwracalne pozbawienie owego intelektu tej korzyści, dla której uzyskania ów intelekt popełnił owo pasmo niemoralności. Wyjaśnię teraz innymi słowami co definicja ta stwierdza. Otóż w każdej boskiej karze za niemoralność, którą popełnił jakiś intelekt, daje się wyróżnić aż cały szereg składowych, przykładowo: (1) wyeliminowanie korzyści dla uzyskania których owa niemoralność została popełniona, (2) dodatkowe nasilenie problemów, które miały być wyeliminowane ową niemoralnością, (3) uwypuklenie elementów nauczających wbudowanych w daną karę, itd., itp. (Owe elementy nauczające zwykle działają na "zasadzie odwrotności" szczegółowo opisywanej w punkcie #B1.1 strony "antichrist_pl.htm", zaś skrótowo podsumowanej też w punkcie #A1.1 strony "totalizm_pl.htm". Typowo ilustrują one wymownie szkodliwość popełnianej niemoralności, a w ten sposób moralnie edukują zarówno intelekt który popełnił daną niemoralność, jak i inne intelekty świadome losów popełniającego.) Większość tych składowych kary ma odwracalny charakter - przykładowo (2) dodatkowe nasilenie problemów, które miały być wyeliminowane ową niemoralnością, można potem zredukować lub nawet kompletnie wyeliminować poprzez dokonanie szeregu poprawnych moralnie działań naprawiających te problemy. Jednak pierwsza składowa owej kary, tj. (1) wyeliminowanie korzyści dla uzyskania których owo pasmo spokrewnionych niemoralności zostało popełnione, NIE daje się już odwrócić. Znaczy intelekt, który tym wyeliminowaniem korzyści został ukarany, NIE odzyska owych korzyści już do końca swego dalszego życia. (Odnotuj tutaj, że koniec życia u intelektów grupowych może wyglądać nieco inaczej niż u intelektów indywidualnych - np. śmierć komunistycznej Polski miała miejsce z chwilą narodzenia się obecnej III RP.) Czyli od momentu otrzymania boskiej kary, aż do swej śmierci, dany intelekt NIE będzie mógł już skorzystać z tego, dla uzyskania czego popełnił owo pasmo niemoralności. (Gdyby uniemożliwienie tego skorzystania wymagało np. aby ktoś przedwcześnie umarł, wówczas ów ktoś faktycznie umrze.) Jeśli więc przykładowo bankier czy jakiś polityk popełni pasmo oszustw czy innych niemoralności aby się wzbogacić i żyć potem w luksusie, wówczas od chwili otrzymania boskiej kary, aż do swej śmierci, NIE będzie on mógł korzystać ze swego bogactwa i z owych luksusów (np. ponieważ wyląduje w więzieniu, albo ktoś go "oskubie" z oszukańczego bogactwa, albo też ponieważ trwale zachoruje czy nawet przedwcześnie umrze). Jeśli zaś matka (lub rodzic) popełni pasmo niemoralności ponieważ wierzy, że zintensyfikuje to miłość do niej i wdzięczność jej dziecka, a stąd na stare lata będzie miała z niego większą pociechę, wówczas od chwili nadejścia kary, aż do swej śmierci, faktycznie NIE będzie miała żadnej pociechy z tego dziecka. Itd. itp. Dodatkowe opisy nieodwracalności owej składowej boskiej kary zawiera też podpunkt #B2.3 z mojej strony internetowej "mozajski.htm".

 Powyższe moje ustalenie, że karze wyeliminowania korzyści za seryjnie popełnione niemoralności Bóg nadaje cechę nieodwracalnosci, wyjaśnia filozoficzną zagadkę, którą opisuję dokładniej w "części #T" swej strony "solar_pl.htm". Mianowicie wyjaśnia zagadkę jak to stało się możliwym, że w dniu 11 września 2001 roku cała nasza obecna cywilizacja przekroczyła "punkt braku powrotu" w swoich wysiłkach popełnienia samobójstwa, a stąd że począwszy od owego dnia zagłada obecnej ludzkości, opisywana przepowiednią z punktów #H1 do #H3 strony "przepowiednie.htm", jest już nieuchronna i pozostaje tylko kwestią czasu. Chodzi bowiem o to, że zgodnie z filozofią dzisiejszej oficjalnej nauki (odnoszącą się jednak tylko do świata pozbawionego Boga), taki "punkt braku powrotu" NIE powinien istnieć w życiu intelektów zbiorowych. Wszakże przykładowo, gdyby jakiś intelekt zbiorowy (np. cała nasza cywilizacja), powiedzmy skonsumował wszelkie swoje zasoby energii (lub finanse), wówczas w świecie pozbawionym Boga intelekt ten ciągle może odkryć nowe źródło energii (lub finansowania), jakie otworzy dla niego możliwość dalszego przedłużania swego życia. Wysoce dla nas niebezpieczny błąd owej możliwości, jaką skrycie implikuje (choć otwarcie jej NIE obwieszcza) filozofia naszej oficjalnej nauki, polega jednak na zakładaniu, iż ludzkość żyje w świecie pozbawionym Boga. Tymczasem faktycznie my żyjemy w świecie rządzonym żelazną ręką przez wszystko-wiedzącego Boga. Zaś dla nadrzędnego dobra nasz Bóg z żelazną konsekwencją realizuje zasadę, że za niemoralności popełniane seryjnie wszystkie intelekty - w tym także wszystkie intelekty zbiorowe, są karane nieodwracalnym odebraniem im korzyści wynikających z tych niemoralności. Tak zaś się składa, że nasza cywilizacja jako całość popełniła wiele odmiennych seryjnych niemoralności i już zaczęła otrzymywać za nie owe nieodracalne kary. Liczby zaś owych nieodracalnych kar oraz ich zakres działania, są już aż tak rozległe, że począwszy od 11 września 2001 roku nasza cała obecna cywilizacja utraciła zdolność do przeżycia tego co nadchodzi i co stopniowo się nasila, a stąd jako całość musi już umrzeć. Faktycznie więc w dniu 11 września 2001 roku nasza obecna cywilizacja przekroczyła w swych wysiłkach popełnienia samobójstwa ów "punkt braku powrotu" - jaki opisuję szerzej w w/w "części #T" swej strony "solar_pl.htm", a stąd nadejście jej śmierci stało się już nieodwracalne.

... (Ten post NIE zmieścił się w jednym wpisie, stąd jest on kontynuowany poniżej jako #263_2) ...

01:17, totalizm
Link
niedziela, 27 września 2015
#263_2: Jeśli to początek spełnienia przepowiedni to jak się przygotować na to co można przewidzieć iż nadchodzi?

... (kontynuacja poprzedniego wpisu #263_1) ...


Nabyty w młodości nawyk aktywnego przygotowywania się do tego, co logika lub doświadczenie nam podpowiada, że to nadchodzi, lub że może to nadejść, ja oczywiście praktykuję aż do dzisiaj. To m.in. z jego powodu dla swego mieszkania dobudowałem niezależne od sieci zasilanie w słoneczną elektryczność - opisane na stronie "solar_pl.htm". To też z tego powodu, nasz przymieszkaniowy ogródek o wymiarach 12x6 metrów, który w chwili nabycia w 2012 roku przypominał porośnięte krzakami nieużytki pokazane na zdjęciu "Fig. #4" ze strony "p_c.htm", stopniowo zamieniam teraz w rodzaj miniaturowego "ogródka marzeń" częściowo uwidocznionego na zdjęciach #G1 i #N1c ze strony "solar_pl.htm" - w którym wykrawężnikowane trawniki poobsadzane są naokoło pasmem kwiatów i drzewek owocowych, w którym po wszystkich płotach wspinają się owocujące winorośla najróżniejszych gatunków, a także który posiada własną kompostownię, miniaturową pergolę oraz liczne siedzenia dla letniego odpoczynku, zaś który nocami około świąt Bożego Narodzenia porozwieszane po nim słoneczne światła choinkowe zamieniają w rodzaj pulsującego kolorami i zapierającego dech swym pięknem wodospadu ogni, świateł i kolorów. To też z powodu owego nawyku przygotowywania się do tego co może nadejść, z góry zadbałem o przygotowanie ulotki pokazanej poniżej na "Rys. #N5" - na przekór iż każda z nowych flag dla NZ, jakie zaprojektowaliśmy i opisaliśmy w punktach #N1.1 do #N1.3 strony o nazwie "pajak_na_prezydenta_2020.htm", statystycznie ma szansę mniejszą niż 0.01 % (czyli niemal zerową) aby dostąpić zaszczytu zwrócenia na siebie uwagi komisji kwalifikującej i zostania włączoną do grupy owych 4 flag, które w marcu 2016 roku w publicznym referendum mają być wystawione do wyboru przez mieszkanców całej NZ. To też właśnie z powodu istotności wdrażania tego motto w codziennym życiu, zdecydowałem że powinienem przygotować niniejszy wpis, dla którego jednym z celów jest wyjaśnienie faktu, że w naszym codziennym życiu NIE wolno nam czekać pasywnie aż przyszłość nas "zaskoczy", natomiast którego nadrzędnym celem jest dodatkowe wyjaśnienie czytelnikowi na ilustracyjnym przykładzie naszych projektów flag dla NZ, że tzw. "faktyczna moralność" (tj. ta moralność jaka jest opisana i zdefiniowana w punktach #B5 do #B7 mojej strony "morals_pl.htm") wymaga od nas abyśmy przygotowywali się z góry na to co daje się przewidzieć iż nadchodzi i co dla nas jest najważniejsze, oraz abyśmy zadbali, że działania jakie w tych przygotowaniach podejmujemy są zgodne z zasadami moralnymi (tj. aby nasze działania NIE łamały żadnych kryteriów moralnych).

Na szeregu swoich stron internetowych wyjaśniłem, że wszystko co tylko czynimy, możemy dokonać zarówno w sposób moralnie poprawny, tj. bez łamania kryteriów moralnych, jak i w sposób niemoralny, tj. łamiąc kryteria moralne - po wyjaśnienia tych zasad patrz punkty #C4.2 i #C4.2.1 ze strony "morals_pl.htm", lub punkty #B1 do #B8 strony "pajak_na_prezydenta_2020.htm". Długoterminowe działanie "pola moralnego" jest też tak zaprogramowane przez Boga, że za każde moralnie poprawne działanie jest się sowicie nagradzanym, zaś za każde niemoralne działanie jest się surowo karanym. Aczkolwiek jak dotychczas jestem jedynym naukowcem na świecie który bada te nagrody i kary, już do chwili obecnej zdołałem odnotować, że w owym nagradzaniu i karaniu Bóg używa cały szereg powtarzalnych zasad i regularności (typu już opisanego powyżej przy okazji wyjaśniania powodów dla jakich pasywność jest niemoralna, a dodatkowo dyskutowanego w punkcie #B2.3 odmiennej strony o nazwie "mozajski.htm"), jakie to zasady i regularności ludzie są w stanie odnotować, zidentyfikować, zrozumieć, opisać, oraz potem brać pod uwagę we wszystkim co czynią. Faktycznie to moja filozofia totalizmu stawia sobie za zadanie poznanie tych zasad i regularności. Tyle, że jest ich aż tak dużo, oraz działają w tak kompleksowy sposób, że w przyszłości zapewne będzie musiała być stworzona cała odrębna dyscyplina nowej "totaliztycznej nauki", zanim wszystkie one zostaną dokładnie poznane i opisane. Niemniej nawet badając je jedynie samemu, ciągle już zdołałem zidentyfikować i opisać sporo z nich. Przykładowo już ustaliłem, że jeśli uczynimy cokolwiek niemoralnego, łamiąc przy tym kryteria moralne, wówczas po upływie tzw. "czasu zwrotu" będziemy surowo ukarani przez "pole moralne" unieważnieniem wszelkich korzyści jakie dana niemoralność nam początkowo przyniosła, a dodatkowo też wyeskalowaniem problemów dla których rozwiązania oryginalnie popełniliśmy daną niemoralność. Dlatego np. w swych aktywnych przygotowaniach do tego co może nadejść, zawsze musimy starać się spełnić co najmniej dwa wymogi. Mianowicie: (1) musimy zadbać aby być gotowym na przyjęcie każdej zasadniczej wersji przyszłości jaka może nadejść, a ponadto (2) musimy też zadbać, aby to co przygotowujemy było zgodne z wymogami moralności (tj. aby było to "moralne"). W niniejszym wpisie podam teraz przykład, jak w praktyce ja starałem się wypełnić owe dwa warunki w swoich przygotowaniach na niemal zerową ewentualność, że jedna z naszych propozycji nowej flagi dla Nowej Zelandii dostąpi zaszczytu bycia wybraną do grupy owych czterech flag, które w marcu 2016 roku będą poddane pod publiczne referendum. Oczywiście, zdaję sobie przy tym sprawę, że w obliczu tego co właśnie dzieje się w Polsce, Nowej Zelandii i na świecie, opisywanie tu przykładu przygotowań do działania w sprawie flagi jest błahostką, pozornie nie zasługującą na naszą uwagę. Dla mnie jednak owa błahostka okazuje się być wysoce pomocna. Mogę bowiem z jej pomocą wskazywać właściwe rozwiązania dla tego co na świecie właśnie się dzieje - NIE 
wystawiając się za to na kpiny, szykany, wytykanie palcem, prześladowania, itp. (jakimi zapewne znowu byłbym traktowany gdybym użył bardziej istotnych przykładów), ani NIE skazując też tego co piszę na bycie sabotażowanym przez ludzi, którym Bóg za karę już odebrał rozum i oczy. Wszakże rozwiązania jakie tutaj przykład owej flagi pozwala mi wyjaśnić, mają swe zastosowanie dla każdej sytuacji, nawet najgroźniejszej z tych jakie właśnie się rozwijają na naszych oczach.

Kiedy wraz z pomagającym mi utalentowanym graficznie Polakiem rozpoczęliśmy projektowanie nowej flagi dla NZ, oczywiście włożyliśmy w to projektowanie wszystko na co nas było stać aby nasza flaga wygrała. Na przekór więc, iż w dniu zakańczania pisania niniejszego punktu (tj. w dniu 5 sierpnia 2015 roku) udokumentowane było 10292 zgłoszeń projektów nowej flagi dla NZ, a stąd że statystycznie nasza flaga miała mniej niż 0.01% szansy aby być włączoną do następnej fazy wyboru, ciągle musieliśmy się liczyć z faktem, iż taka możliwość istnieje, a stąd że zgodnie z motto tego punktu powinniśmy być przygotowanymi do tego co może nadejść w tej sprawie. Aby więc się przygotować, najpierw należało sprawdzić co by się stało w przypadku zajścia (TAK) i niezajścia (NIE) takiej alternatywy. Zaplanowanie naszego postępowania w przypadku alternatywy NIE było łatwe - po prostu nic wówczas NIE uczynilibyśmy (oczywiście poza dodaniem do końca opisów z niniejszego wpisu odpowiedniej informacji dla czytelników). Za to nasze postępowanie w przypadku zajścia alternatywy TAK okazuje się być skomplikowane. Powodem jego skomplikowania są postawy życiowe jakie gro Nowozelandczyków wykazuje w sprawie flagi. Mianowicie, dla większości z nich zdaje się być zupełnie obojętnym jaką flagę ma ich państwo. (Tj. ich wygodne przez wiele lat życie zostało już dogłębnie przejęte "pasywnością" opisywaną m.in. w niniejszym wpisie.) Stąd naszym pierwszoplanowym zadaniem w przypadku nadejścia alternatywy TAK, stałoby się pokonanie owej obojętności i zwrócenie uwagi Nowozelandczyków na zalety naszej flagi. Zalety te wprawdzie są opisane w punktach #N1.1 do #N1.3 z angielskojęzycznej strony o nazwie "pajak_re_2017.htm", jednak przez niemal trzy kwartały istnienia tamtej strony (tj. przez około 200 dni) na ową stronę zaglądnęło jedynie około 50 osób - większość zaś z nich zapewne była ciekawskimi Polakami, a NIE Nowozelandczykami. Jedyny więc moralne poprawny sposób zwrócenia w takim przypadku uwagi Nowozelandczyków na zalety naszej flagi, mógłby polegać na ponownym aktywnym udaniu się w obchody po domach, pukaniu do drzwi, oraz ustnym przekonywaniu poszczególnych osób dlaczego w referendum powinni głosować na naszą flagę. Oczywiście, gdybym podejmował takie obchodzenie po domach, wówczas potrzebowałbym jakiś rodzaj pisanego dokumentu-ulotki o naszym projekcie flagi - jaki mógłbym osobiście wręczać na pamiątkę tym osobom z którymi rozmawiałem. Zaprojektowanie jednak i przygotowanie takiej ulotki to bardzo długi proces. Dlatego naszym zasadniczym zadaniem przygotowywania się do tego co ewentualnie mogłoby nastąpić, okazało się być zaprojektowanie owej ulotki i przygotowanie jej do druku - na wypadek gdyby zaszła potrzeba jej użycia. Dzisiejszy wygląd tej ulotki pokazany został na "Rys. #N5" ze strony "pajak_na_prezydenta_2020.htm". Ponieważ ja relatywnie niedawno, bo w 2014 roku, już raz dokonywałem takiego obchodu po domach aby nakłaniać ich mieszkańców na głosowanie na moją kandydaturę jako posła na sejm NZ, sporo osób które potencjalnie mógłbym spotkać w swym przekonywaniu o zaletach naszego projektu flagi, potencjalnie już uprzednio spotkałem w 2014 roku i z nimi rozmawiałem. Dlatego korzystnym mogło się też okazać, aby na drugiej stronie ulotki o fladze przypomnieć o tamtym moim osobistym rozdaniu w 2014 roku niemal dziesięciu tysięcy ulotek wyborczych. Być wszakże może, iż niektórzy z ludzi z którymi wówczas rozmawiałem przypomną mnie sobie i przyglądną się dokładniej naszemu projektowi flagi tylko ponieważ w dzisiejszych czasach raczej niewielu kandydatów na świecie może się wykazać, iż osobiście rozdało niemal 10 000 ulotek!

Do świadomości wielu dzisiejszych ludzi NIE dotarło jeszcze, że począwszy od 2001 roku Ziemię opuściły już epoki wzrostu i dobrobytu opisywane m.in. w punkcie #K1 strony "tapanui_pl.htm". Na przekór tego, nadal zbyt wielu ludzi praktykuje to do czego obywatele ich kraju nawykli w uprzednich epokach, tj. niefrasobliwość i pasywne oczekiwanie co przyszłość im przyniesie - bez przygotowania się z góry nawet na to co zupełnie oczywiste i niemal pewne. Rezultatem takiego pasywnego nastawienia życiowego jest, że niemal wszystko co dzisiaj się zdarza okazuje się być "zaskoczeniem" zarówno dla obecnych władz, jak i dla ludzi, którzy zostają tym dotknięci. Stąd przykładowo, jeśli nadejdzie susza, jaka ostatnio zdarza się już co roku, rolnicy są nią "zaskoczeni" i ogłaszają bankructwa, ponieważ muszą wyprzedać swoją trzodę z braku wymaganego zapasu paszy. Jeśli spadnie obfitszy niż zwykle deszcz, co ostatnio też jest już normą, władze są nim "zaskoczone", zaś ludzie cierpią bo ku swemu "zaskoczeniu" NIE mogą dojechać do sklepów, a często także dostawy elektryczności zostają przerwane powodzią lub wichurą. Jeśli przyjdzie mróz lub śniegi, co zdarza się niemal corocznie w czasie zimy, wszyscy też zdają się być nimi "zaskoczeni" i życie zamiera, zaś staruszkowie umierają z braku ogrzewania w swych domach. Kiedy przez granice przelewają się tłumy przynoszące z sobą anarchię, chaos, bezprawie, agresję, niemoralność, itp., wszyscy są tym "zaskoczeni" - na przekór iż o takim właśnie scenariuszu ostrzegam już od marca 2009 roku w punkcie #H3 strony internetowej o nazwie "przepowiednie.htm". Stąd zanim polityków coś w końcu wyrwie z dotychczasowego marazmu, zmuszając do podjęcia faktycznego działania, tłumy te zaczną zamieniać tratowane przez siebie obszary w takie same "przedsionki piekła" w jakie uprzednio pozamieniały już swoje własne kraje. Itd., itp. Czyż NIE byłoby więc lepiej, gdyby zamiast pasywnie czekać czym przyszłość nas ponownie "zaskoczy", ludzie powrócili do sprawdzonych w działaniu metod naszych przodków i aktywnie przygotowali się do tego co logika nam jednoznacznie podpowiada, że nieuchronnie może to wkrótce nastąpić? Przykładowo, czyż NIE byłoby lepiej, gdyby zamiast pasywnie oglądać w telewizji jak stopniowo wypełnia się scenariusz, który opublikowałem jeszcze w marcu 2009 roku w punkcie #H3 strony "przepowiednie.htm", Polacy już obecnie zaczęli budować płoty dla swej obrony, zaś ty czytelniku, już od zaraz sprawdziłbyś "co" i "gdzie" masz gotowe na wypadek gdyby np. już najbliższej nocy nastąpił jakiś "wybryk natury", zamiast (często daremnie) szukać potem tego już po zdarzeniu - po wykaz tego co w takim przypadku mogłoby być ci potrzebne, patrz punkty #P2 i #P1 na stronie plague_pl.htm. (Odnotuj, że owe punkty strony "plague_pl.htm" NIE wliczają psa. Wszakże pies NIE jest potrzebny dla obrony przed plagą inną niż dwunożna.)

* * *

We wtorek, dnia 11 sierpnia 2015 roku, czyli w 6 dni po zakończeniu pisania punktu #N2 ze strony "pajak_na_prezydenta_2020.htm" (na jakim to punkcie bazuje niniejszy wpis), otrzymałem email of przewodniczącego komisji wyboru nowej flagi. Informował on nas, że projekty flag jakie zgłosiliśmy NIE zostały włączone do "długiej listy" 40 najlepszych flag jakie będą poddane dalszej selekcji. Owe "długa lista" 40 flag wybranych do dalszych poszukiwań, w dniu 11/8/2015 opublikowana była w internecie pod adresem www.stuff.co.nz/national/politics/70996308/a-list-of-40-possible-alternative-flags-chosen-from-10000. Opublikowano ją także w artykule "10,000 flag designs cut to 40 options" (tj. "10 000 projektów flagi obciętych do 40 wyborów"), ze strony A2 gazety The Dominion Post (wydanie z wtorku (Tuesday), August 11, 2015). Tak więc dalsze losy naszych trzech projektów flagi już są rozstrzygnięte. Oczywiście, wcale to NIE pomniejsza aktualności i użyteczności niniejszego wpisu, w którym nasze projekty flagi stanowiły jedynie przykład, na bazie jakiego wyjaśniłem czytelnikowi problem niemoralności pasywnego nastawienia do życia, oraz konsekwencji jakie taka pasywność sprowadza na zdegenerowane nią intelekty. Z powodu też owej trwającej aktualności niniejszego wpisu i owego punktu #N2, ich treść pozostawiam bez zmiany na przekór iż nasze projekty flagi już odpadły z dalszego wyścigu - tak jak treść tą oryginalnie zredagowałem na kilka dni przed ogłoszeniem owego wykazu 40 flag.

We wtorek, dnia 1 września 2015 roku, komisja wyboru nowej flagi ogłosiła końcowe cztery flagi, które będą poddane krajowemu plabiscytowi dla wybrania przez wszystkich Nowozelandczyków jednej najlepszej z nich. Owe cztery końcowe flagi we wrześniu 2015 roku można było oglądnąć sobie w internecie np. pod adresem http://m.nzherald.co.nz/bay-of-plenty-times/news/article.cfm?c_id=1503343&objectid=11506142, albo pod adresem http://www.theguardian.com/world/2015/sep/01/new-zealands-new-flag-final-four-designs-announced, albo też pod dowolnymi innymi adresami ujawnianymi przez wyszukiwarki internetowe po wpisaniu w nie słów kluczowych: final four NZ flags. Ogłoszenie tych czterech końcowych flag miało też dosyć wymowny "efekt uboczny". Mianowicie zainicjowało ono rodzaj zmagań, krzyków i protestów próbujących włączyć do referendum także piątą flagę zwaną Red Peak (First to the Light) - która NIE znalazła się w gronie końcowych czterech. Wykłócanie się w sprawie owej piątej flagi dostarczy zajęcia dla polityków i prasy NZ praktycznie na co najmniej cały miesiąc, jeśli nie na dłużej. W ten zaś sposób uwaga narodu nadal może być odwracana od tego co naprawdę istotnego wymaga pilnego działania.

* * *

Niniejszy wpis stanowi adaptację punktu #N2 z mojej strony o nazwie "pajak_na_prezydenta_2020.htm" (aktualizacja z dnia 25 września 2015 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej "pajak_na_prezydenta_2020.htm", niż z niniejszego wpisu - wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony "pajak_na_prezydenta_2020.htm" już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://artefact.uhostall.com/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://telekinesis.esy.es/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://bobola.net78.net/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://totalizm.com.pl/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://soul.frihost.org/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://tornado.fav.cc/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://pajak.org.nz/pajak_na_prezydenta_2020.htm

(*) Każdy aktualny obecnie adres z totaliztycznymi stronami - w tym również każdy z powyższych adresów, powinien zawierać wszystkie totaliztyczne strony, włączając w to strony których nazwy są wskazywane zarówno w niniejszym wpisie, jak i we wszystkich poprzednich wpisach tego bloga. Stąd aby wywołać dowolną interesującą nas totaliztyczną stronę której nazwę znamy, wystarczy tylko nieco zmodyfikować jeden z powyższych adresów. Modyfikacja ta polega na zastąpieniu widniejącej w powyższych adresach nazwy strony "pajak_na_prezydenta_2020.htm", nazwą owej innej strony, którą właśnie chce się wywołać. Przykładowo, aby wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie "przepowiednie.htm" np. z witryny o adresie http://energia.sl.pl/pajak_na_prezydenta_2020.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://energia.sl.pl/przepowiednie.htm - jaki powstanie w wyniku jego zmodyfikowania w opisywany tu sposób.

Powyższy sposób (*) na odnajdywanie i uruchamianie poszukiwanej przez czytelnika totaliztycznej strony, jest szczególnie użyteczny ponieważ większość ze swych stron publikuję na "darmowych serwerach (adresach)" - sporo z których ma ten brzydki zwyczaj, iż typowo już po upływie około jednego roku deletują one moje strony. Stąd jeśli czytelnik zechce odnaleźć którąś stronę na jaką powołuję się w nieco starszych swoich wpisach z tego bloga, a stąd jakiej hosting w międzyczasie wydeletował już ją z takich darmowych adresów, wówczas wystarczy aby przeszedł do najnowszego wpisu z tego bloga - pod którym podaję wykaz najnowszych i stąd najaktualniejszych obecnie adresów hostingów zawierających wszystkie moje strony. Następnie pod dowolnym z owych najaktualniejszych adresów czytelnik może znaleźć poszukiwaną przez siebie stronę, używając jej nazwy dla zmodyfikowania owego adresu według opisanej powyżej metody (*) do wywoływania dowolnych z totaliztycznych stron.

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia "a priori" nowej "totaliztycznej nauki" i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #263). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle nie zostały polikwidowane przez przeciwników "totaliztycznej nauki" i przeciwników wysoce moralnej "filozofii totalizmu", można znaleźć pod następującymi adresami:
http://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pająk

23:38, totalizm
Link
niedziela, 20 września 2015
#262_1E: Werewolf (Werwolf) from forests of Stawiec near Milicz (in Poland) that supposedly did NOT exist

Motto: "If it looks like a duck, quacks like a duck and walks like a duck, it probably is a duck" (English proverb)

English people use this funny proverb which I quoted in the motto to this post. I am reminding here this proverb, because since childhood I know something that just "looks like a duck, quacks like a duck and walks like a duck", but for decades officially it was called "a series of accidents and coincidences". It so happened, that in the past an open naming this something "a duck" would be a very dangerous thing to do. Hence, for years I too was naming it like everyone else (although I kept no secret of my uneasiness and concern regarding the strangeness of all matters that related to this "duck" - for an example see item #F3 on my web page named "sw_andrzej_bobola_uk.htm".) But now times have changed. That probable "duck", and all the Pollacks, now already belong to the same united Europe. (Note that "Pollack" is the word derived from the Polish noun "Polak" and it also means "a person of the Polish origin" - it can be used as the positive synonym of a quite derogatory word "Pole".) Furthermore, since 11th September 2001 we together should prepare ourselves to the arrival of a new threat, which is equally dangerous for both of our previously confronting sides - for details see items #H1 to #H3 from the web page named "prophecies.htm", item #N2 from the web page named "pajak_re_2017.htm", and item #K1 from the web page named "tapanui.htm". (Especially I suggest to notice in there the scenario from item #H3 of the web page named "prophecies.htm", which I published still back in 2009, while which scenario describes the fulfilment of an old Polish prophecy, that stated "people are going to bring on themselves such a destructive catastrophe, that afterwards a man is going to be so happy to see footprints of another man that he is going to kiss these footprints" - isn't the beginning of this my scenario published in 2009 corresponding exactly to what started to happen in Europe of 2015?) Thus, in these new times we need to remember that there is such a thing as a "grievances time limit", as Christians we must also be able to forgive this "duck" that it fulfilled the role towards which its "ducky" nature inclined it, we need to extend our hand for reconciliation, to congratulate it that in spite of being "a duck" it so perfectly and efficiently was able to pretend of being "a series of accidents", and we need to seriously start studying its perfect methods of acting in order to learn from them. After all, the requirements of an active preparation to whatever we are able to predict that it inevitably is already coming (i.e. the requirements explained more comprehensively, among others, in item #N2 from the web page "pajak_re_2017.htm"), enjoin us, that when a new threat comes to all of us, then the moral "duty of self-defence" requires from us, that we can equally effectively as this "duck" did, but this time in a common effort and in a complete agreement with the moral criteria that we learned in the meantime, confront what the grim future have already announced for all of us.

So let us "call spade a spade". Well, what in the English proverb is named a "duck" in the real life from the vicinity of Wszewilki and Milicz probably may be called "an extremely effective and efficient cell of the German underground organisation named Werwolf (i.e. "Werewolves"), that after the Second World War operated in forests surrounding the area of Stawiec village near the Polish town of Milicz". Of course, because this probable cell worked extremely efficiently, it accomplished only successes, it was able to "cover the tracks" of its activities very precisely, and it was never seek by the former Polish authorities nor even considered that it might exist, there is now no evidence that it existed at all. Therefore, everything that is explained in this post represents only circumstances, probabilities and my guessing. However, it is still worth to know principles of the physical acting of this cell, because if by any chance one day it is proved that in spite of the official stand of authorities, this cell really existed, then the mere forgetting the physical methods of its acting would be a tremendous waste of rich experience and excellent methods of its physical operation (i.e. "rules of engagement"). This is because the methods this cell used have proven themselves in the real life. Thus these methods should be studied and learned. In turn, after the improvement of their moral dimension to the level of our present knowledge of morally-correct acting, we should be able to implement them - if such a need occurs. After all, the history likes to "stagger in circles", hence physically so excellent operating methods and lessons for the future, that the learning of this history can open for us, already in the near future may prove indispensable for the survival of our close ones and our culture. 

In every human acting, and therefore also in action of the Werwolf cell described here, can be distinguished three dimensions, namely the dimensions: (1) physical, (2) emotional, and (3) moral - for more details see "Fig. #I1" from the web page named "pajak_for_mp_2014.htm". While at the present level of our knowledge and experiences we can have a lot of objections to the moral and emotional dimension of the operation of this Werwolf cells from Stawiec, the physical dimension of its acting was close to the perfection. Hence it is this physical dimension, that is worthy of further study, and that for the learning of it is also worth to accept the risk of exploring the truth about the actual existence of this Werwolf cell. So here are some examples of "clues" and "circumstances" that seem to confirm the existence and the full of successes physical operation of this highly active cell of the German underground named Werwolf (i.e. "Werewolves") from forests surrounding the area of village Stawiec near Milicz (in present Poland):

1. The mysterious carrying out to the end, by unknown someone, the clear order of former Nazi authorities from Milicz, to kill all Germans who remained in the area - which an order was to be implemented by every German sabotage group left in Milicz and in vicinity of it after the passing of the front line. About this order I am writing in item #C1 from my web page named "bitwa_o_milicz_uk.htm" (i.e. "the battle of Milicz"). Namely, when on 22nd January 1945 the Russian army liberated Milicz, in Milicz's town-hall secretly were hidden two companies of well-armed German youth. This youth received a clear order, that after passing the front line, it has to "crack down" (read "shoot to kill") all German residents who ignored the orders of Nazi authorities and did NOT flee into depth of Germany before the advancing Soviet army. Fortunately, the Russians learned on time about the existence of these orders and about these more than 300 well-armed young Germans, and prevented the execution of this particular order - about which fact I write in detail in item #C1 of my web page about the "battle of Milicz" named "bitwa_o_milicz_uk.htm". But in spite that these two companies of young Germans were prevented from completing their intention to shoot and kill all the original inhabitants of Milicz and surrounding areas (who knew the history of their territory), still nearly all these "autochthons" who survived the war, were later mysteriously send to the other world - which fact I explained more specifically in item #E1 from the web page named "wszewilki_uk.htm", as well as in several other locations of that web page. As we can see, the killing orders that had those young German-defenders of the town-hall from Milicz still someone mysteriously carried out, while those hidden forces which did NOT want to let the past and some very important secrets of Wszewilki and Milicz somehow came out to light, almost achieved their goals after all. So who carried out that order?

2. Those few young German "defenders" of Milicz, who managed to save themselves from the massacre in Milicz, fled just to the village "Stawiec". Four of them were even shot in the course of this escape - as described in item #F1 of my web page named "bitwa_o_milicz_uk.htm". To my mind comes a number of questions in the connection with their direction of escape. For example, why they fled to Stawiec? After all, Stawiec lies to the north from Milicz, while the country Germany lies to the west. So logic says that if some German soldiers came out alive from the massacre in Milicz, then they should flee towards Germany, which is to the west, and NOT to Stawiec, or north - unless they knew that in Stawiec is the active cell of Werwolf. For example, a German soldier, who until the last minute kept vigil by the road in the village of Cielcza, instinctively fled towards the west (i.e. to Germany) when he saw first Russian tanks. It was during his flight to west that he was shot while running across the open field to be nearly able to hide his further escape behind my grandmother's fence. My second question is, why they fled through the open area near Stawiec, where the sharp-eyed Russian soldiers could easily spot them out and shoot them, while if they run away towards the west, their path would lead them among the forests, where it is easy to hide - again the likely explanation is that in Stawiec was Werwolf. Thirdly, who buried them with all the soldiers' honours - in the manner typical for German military traditions, i.e. by thrusting bayonets into their graves and hanging their helmets on these bayonets. The Polish settlers who arrived to this area, nor the Russian soldiers, would NOT bury them with such soldiers' honours. For example, young Germans shot in Milicz, Russians just fling into trenches existing near Milicz, whereupon let run a zig-zaging heavy tank along these trenches to cover with pushed-down soil the Germans lying inside.

3. The epidemics of "neck breaking", that after the war prevailed among indigenous people (the so-called "autochthons") from Milicz and the vicinity of it. As you probably know, during the German occupation typically anyone who annoyed Germans received a "bullet in the head". Thus, the bullet hole in the head was a kind of "certificate" of the "German work" during the occupation. However, soldiers of "Werwolf" had orders to act in the conspiracy - so that the Polish local authorities did NOT realise of their existence and thus have not undertaken the search and disposal of them. Thus, the members of the Werwolf in the last phase of the war were specially trained on concentration camps' prisoners, how in a "pure", "undetectable", "silent" and "fast" way, with just a single precise movement, "break necks" of people that were inconvenient for them. (The concentration camp closest to Milicz and Stawiec was located in nearby Sułów - see items #D11 and #D12 from my web page named "milicz_uk.htm". Pity that no documentation nor witnesses survived, that could provide the testimony of what has happened in there in the final part of the war.) Of course, the lack of criminal expertise among the new Polish authorities from Milicz, and perhaps also other reasons, together caused that all these "breaking of necks" amongst indigenous people ("autochthons") from Milicz, Wszewilki and other surrounding areas, were formally classified as "accidents" and "coincidences". However, for some reasons that today I cannot explain, really outraged me the death of autochthon named "Waloha" from Wszewilki - whom I personally knew and really liked. So still as a small boy I already established from eye witnesses where was the exact spot in which he was found with "broken neck" lying next to his pushbike. This particular place is situated by only about one-metre-high embankment of the asphalt road leading from Cieszków to Milicz. Knowing personally Waloha, something emotionally NOT allow me to believe, that even if by a chance his pushbike ride down from such a low embankment-slope, this physically fit, strong and slender man would break his neck. In addition, the place in which he was found lies only a few meters before a crossroad where from that asphalt road departs a dirt road leading from Stawiec to Wszewilki - about which dirt road everyone knew that Waloha is to slows down before it and turn into it on his pushbike when he was returning at night to his home in Wszewilki (e.g. returning home from visiting someone - which visiting could deliberately be "organized" for him by Werwolf, or about which the Werwolf knew that unmarried Waloha is taking regularly, e.g. every week). Nothing therefore stopped a Werwolf soldier skilled in "breaking necks" to wait by this dirt road, start talking to Waloha (who probably knew him personally, because they were both locals and lived in the vicinity of each other for many years), break his neck, whereupon drag him several meters up the asphalt road and lay down by his pushbike as if he accidentally fallen from about one-meter-high embankment of the road and "broke his neck". A similar course could have the "breaking of neck" by other autochthon, who was also a good friend of my family, named Haupfman Nietzke von Kolande, described, among others, in item #G1 from my web page named "bitwa_o_milicz_uk.htm".

4. Bodies of all other indigenous people (autochthons) from Wszewilki, Milicz and the vicinity, murdered in their homes, have always been thoroughly burned along with the homes in which they died. Simultaneously among the population of the area rumours were spread, that allegedly those murders were carried out by gangs of marauding Russian soldiers (recently comes to my mind, that these rumours alone smell from afar of methods of work of the Nazi propaganda). Meanwhile, facts which come to my attention seem to indicate, that gangs of Russian marauders indeed did rob and rape the local people, but typically afterwards they did NOT kill them. (For example, one such a band tried to rob my family - as described in item #J1 from the web page named "wszewilki_uk.htm".) After all, logically speaking, these gangs have not had reasons to murder the people who were their wartime allies (although they had typical human reasons, for example "greed", to rob and to rape them), but such reasons, and also clear orders to kill autochthons, actually had Werwolf.

5. Psychosis of deadly "threat" that prevailed in the vicinity of Milicz for many years after the war. This psychosis I even remember from the days of my childhood. People in the vicinity of Milicz always were afraid of nights, locked themselves in their homes, built high fences, kept packs of dangerous dogs, in late evenings did NOT let their children to go out to the countryside for playing, for many years they were afraid to even touch anything which was considered to be a German property, etc. - because without interruption something tragic and inexplicable kept happening in there. Because of this fear, one indigenous family well-known to my parents immediately after the death of Waloha packed their humble belongings, abandoned the house which previously they laboriously earned, and fled in panic from Wszewilki - not telling anyone where they were going. Also from the time I spent in a village named Cielcza, I know that this constant psychosis of a deadly threat was quite unique just for Milicz and the vicinity of it. When I think about it, just comes to mind, that the presence in forests of Stawiec an active cell of Werwolf soldiers well-trained in killing, perfectly explains what then kept happening around Milicz.

6. An extremely important secret which apparently is hidden in the medieval tunnels from under the township of Milicz. After all, from the old family stories I know, that in woods near Stawiec have been located exits from these underground tunnels leading from Milicz. Before the outbreak of the Second World War about these tunnels and about their exists knew practically every local resident. Thus, if these tunnels were adopted by Werwolf for their hideouts and bases, it became important for them to "send to another world" all the people who could indicate to Polish authorities where the entrances and exits to these tunnels are hidden. Also in various offices of the German administered Milicz must have existed numerous plans and documentation of these tunnels - but until today somehow NONE of these plans has surfaced nor has been publicly disclosed. Immediately after the Second World War in many places of Milicz still existed entrances to these tunnels. I personally knew older colleagues, who entered into them (one of these colleagues, whom the police from Milicz caught dressed in a knight's armour that he found in these tunnels, a few years later died unexpectedly at a young age - but I am NOT sure whether he accidentally "broke his neck"). In past one of my classmates showed to me even the entrance to these tunnels that was then located in the wall of the second basement level of the building situated more or less opposite the Milicz bookstore of that time. But then suddenly the Milicz (Polish) authorities thoroughly walled up and hide all entrances to these tunnels. Their exits near the Stawiec village also apparently still have not been found by anyone. So we should not exclude the possibility that it was the local Werwolf which took over these tunnels and turned them into the underground hideouts and bases that until today are tightly covered by the "cloak of mystery" - see item #F3 from my web page named "sw_andrzej_bobola_uk.htm". The probability of the existence of this mysterious connection between Werwolf and the underground tunnels from medieval Milicz, causes that perhaps there is a way to validate the circumstances and my guesses described here. Namely, if it was possible to find these exits from the tunnels hidden, among others, in woods near Stawiec, and which still somehow no-one is trying to investigate officially until today, then (if indeed these tunnels were used by the Werwolf) probably appropriate evidence would still be present in their midst. After all, there is a chance that until today the soldiers of Werwolf simply died out from old age, but "just in case" until the very end they did NOT liquidate their underground bases. (To these tunnels, and to their hidden exits, may still lead non-collapsed underground walkways passing from the undergrounds of Milicz.)

... (This post needed to be cut in two parts because of the memory allocation to this blog, so it is continued below as post #262_2E) ...


03:27, totalizm
Link
#262_2E: Physical "rules of engagement" of werewolves from forests of Stawiec near Milicz (po polsku poniżej)

... (continuation from the post #262_1E) ...

7. The mysterious whistling communication signals, that I heard at nights several times in the "area of sending to the other world" that lied between Milicz and Wszewilki. I lived in Stawczyk (a part of Wszewilki) for the first 18 years of my life. During the most of that time, almost every day I travelled to Milicz on my pushbike. After all, in 1953 to 1957 I attended the Primary School No. 1 in Milicz, and then in the years 1960 to 1964 I studied in the Milicz High School. Sometimes my mother sent me to Milicz even on Sundays to deliver fresh milk, butter, or cheese to her friend-client from Milicz. Of course, as befits a boy from that time, relatively often I remained in Milicz until the late night. After all, we went with colleagues to the Milicz's cinema, we played together, we visited each other, and at the time of my high school came also the dating, night watching of the moon and stars as a part of astronomy group within my high school, and also my fairly active public life including organizing dances, festivals, sports competitions, fireworks displays, etc. When I was returning back home late at night on my pushbike, it would be a big risk to drove along the road, as my pushbike had no lights, while the police in Milicz liked to ambush people on the Krotoszyńska street to catch and punish the ones passing in there without lights, i.e. to catch and punish those people which others could not see from a distance (perhaps the police did so for reasons which I am explaining in the next paragraph). Thus, I always was returning back home by taking a shortcut through completely empty area between Milicz and Wszewilki. In there I knew by heart practically every path, every stone, every corner, and every branch and root of a tree because of which a bicycle could get into trouble. Unfortunately, this area enjoyed a "spooky" fame, as many mysterious things kept happening in there. In turn the paths home along which I was always pedalling, led through the most spooky areas. For example, all these paths led in fact to the railroad tracks, where from time to time various "suicide" victims laid their necks under the wheels of trains. Furthermore, all the paths led along dikes of the river Barycz, while it was this river, from which occasionally were pulled out drowned bodies. In addition, the path that led along the Milicz-side of the river, next to the town of Milicz was starting on a chain of war trenches, at the bottom of which were bodies of the German young defenders of Milicz, which Russians soldiers disposed in there. In these trenches someone constantly was digging pits, although the digger could never be seen. So people were whispering that further bodies were added to these ones already lying in there. If I chose the path at the Wszewilki side of the river Barycz, then by it was a sizeable wasteland, in which also someone unseen continually dug pits - thus also making people to whisper that these pits hide human bodies as well (this track also led to the railway-lane so favoured for "suicides"). Thus, while driving along these paths in the dark, I felt like I rode alone at night through a cemetery in which "haunted". So when I drove my bike at night through the area located far from houses, then no matter which path I chose, I always was scared, I had there my "soul on the shoulder", and my senses were taut as the strings. In spite of this, except for a few rare cases when I came across known to me inhabitants of Wszewilki hurrying along the railway tracks to the train station in Milicz, the majority of my trips by that terrible for me area went without seeing anyone. Thus, it was very strange for me, that in several cases, when I was pedalling on my bike through this empty area, only about 20 meters behind me, where previously my heightened senses NOT seen anyone, I heard a very loud whistle, clearly identified aurally by me as the "whistle of a person on his fingers". If this whistle is described phonetically, it typically consisted of two parts and was sounding as "phiiii-wit" (although sometimes it sounded completely different). Whenever I heard it, I believed that it is someone's signal to someone's else, telling that I am coming. So always my eyes were seeking with a fear if anyone is to block my path, but I never could see anyone after such a whistle. It was not until many years later when I was trained as an army officer, that I learned about the principles of placing "vigilantes" at all roads leading to the main forces, and about the need to establish a wide range of "communication signals" that these "vigilantes" were to use if it was necessary to inform the main force of impending danger, and also that in the proximity of the enemy, these "communication signals" should be possibly "loud but natural" - so that the opponent could NOT decode what they mean. In the vicinity of Milicz does NOT exist a beast or bird, which would whistle like a human "whistles on fingers". Therefore currently I believe, that this "phiiii-wit" which repeatedly I heard in the "area of sending to another world" probably was just such a "near-natural" signal with which someone having a "vigil" at the path along which I pedalled communicated a message: "hide because a single teenager rides on a bicycle" (if on a bicycle would ride two of us, then probably the signal would sound "phiiii-wit-wit"). So the only thing that in Milicz in these matters differed from the instructional "rules of engagement", is that when an intruder has left the danger zone, the "vigilante" that was hidden at the other end of the path, should give appellate signal "danger has passed" - while in my experiences was broadcasted only the first "warning whistle" - when I rode into a given area, but there was no the "calling off whistle" - when I was leaving the area. (Although, after my moving out of the area could be signalled a different signal, which could NOT be noticed by me, e.g. a short and silent lighting of a green flashlight facing the main group, towards which I was directing my back, thus I was NOT able to see it.)

8. The acting of Polish authorities from Milicz of that time, that behaved as if they secretly cooperated with Werwölf. As you may know, in order to be successful, every underground organisation must have its own "intelligence" and its "informants". Also as a rule, those must infiltrate the local authorities, especially the police. If we think about it, then the authorities from Milicz of that time acted just like someone from their leadership cooperated with Werwölf. The leads which seem to suggest this include e.g. a strange phenomenon that the authorities from Milicz walled up and hide all the entrances to the underground tunnels in Milicz, and that until now any pre-war documentation of these tunnels has NOT leaked to the general public - in spite that the pre-war highly thorough and methodical Nazi authorities of Milicz with certainty such a documentation drew up while its fragments had to be found in various archives of Milicz. I am also greatly surprised by official explanations, for example, to an unusually large number of (exclusively male) "suicide victims" and "accident victims", who died on the railroad tracks between the village Wszewilki and the railway bridge on the river Barycz, i.e. in the area to which in the darkness people could sneak unnoticed from forests of Stawiec and Wszewilki, as well as from almost the entire town of Milicz - even carrying on their shoulders e.g. someone bound and gagged. About these exclusively male "suicides" I mentioned in the caption under "Fig. #E1" from the web page named "wszewilki_uk.htm". By the authorities they all were officially explained as "suicides" or "casualties" of railway accidents. (Intriguing why never females were amongst them.) As an inquisitive boy, I always was fascinated how they died. So when I learned on time about them, for some of them I managed to see the place of their death shortly after the authorities have already removed their bodies and left the scene of the incident. Well, the majority of these "suicide" victims died by decapitation - officially explained that to commit suicide, they laid their necks on the tracks and let their heads to be cut off by wheels of a train. (Notice, however, that a victim that is wriggling and defending himself, is the easiest to immobilize by placing him on the track by its neck on a rail and oriented the face-down.) But what surprised me the most, was that all of them were found in the morning after a particularly dark, moonless night - as if everyone of them make an agreement that they are to die just in an absolute darkness, and I was also surprised that the place of their death has always looked like a place of a long struggle - i.e. on both sides of tracks and in the area of many square meters the ground was drenched in blood and was trotted as if a steam-roller drove over it. Somehow I could not explain the scenarios of voluntary "placing the neck on the tracks" that would leave such traces. Rather these areas looked for me as if someone had forcibly kept on the tracks someone else that was defending himself and wriggled, and as if after the separation of the head from the body still the remains were moved around while dripping with blood - e.g. to remove ropes from them and to arrange their remains into the desired composition. Other similarly strange leads, are the strange fates of my older colleagues, who were caught by the authorities on exploring the Milicz underground tunnels, and the initial takeover by militaries the Waloha's farm and home - as if the authorities were afraid that the immediate letting a Polish family to take this farmhouse threatens with the discovery in there of something highly inconvenient for Milicz authorities.

* * *

In spite of that what I am describing here are only circumstances, probability, and my guesses, still just on their basis can be summed up rather the vital knowledge. Just for the salvation of this knowledge from oblivion, and thus for a possible allowing it to be improved with our present moral knowledge, and then (if necessary) to be used, I dared to make a difficult decision to write this post. Namely, can be summarized the "rules of engagement" of an underground organization, whose actions from the physical point of view have proved to be so tremendously successful, that 70 years later it is possible to spread now the propaganda, that this organization allegedly did NOT exist at all. Here are most important components of the "rules of engagement" of this organization:

(i) Focus on quality, not on quantity or loudness. For Werwolf soldiers apparently were chosen best of the best. After all, they were very well trained - e.g. they could break someone's neck with just a single precise movement. They were highly disciplined, precise, hard-working and motivated. I also believe that they had a high "PR" (public relations), means that they were funny, cheerful, likeable, charming, widely known - otherwise it is not possible to explain, for example, the fact that all the victims allowed them to enter at night to their homes, or within a strike range, without initiating an alarm. Definitely they well knew the Polish language - otherwise they would not be able to infiltrate the Polish authorities and gather the required information (intelligence). Probably they had Polish names. Moreover, I suspect, that their cells were very small - probably consisted of only a few well familiarized with each other and close people.

(ii) Precise preparation and planning down to the smallest detail of all their underground activities. For example, they had planned in advance where and how they will approach the future victims, how victims are to die, and what the explanation for their death will be later propagated.

(iii) The acting only at very dark nights, in secrecy and silence, and taking all the necessary safeguards to NOT create, or leave behind, witnesses. As a result, no one ever knew what actually has happened, and the only knowledge on a particular topic one could draw from the evidence that they carefully and deliberately composed and left behind, and from gossipy explanations, which they obligingly proclaimed.

(iv) Skilful arranging appearances and traces of everything that they did into the "natural" forms (i.e. the forms of accidents, coincidences, suicides, tragic fires, etc.). Practically I never have heard of any case where it would be clear that someone was deliberately killed out by someone hostile to him or her.

(v) Placement of "vigils" at all the paths that led to the site of their current action and the use of whistled signals for warning of the approach of an intruder (a potential witness) towards their area of operation. In those days of the lack of small radios and mobile phones, these signals consisted of whistled on their fingers different warning messages - e.g. a whistle "phiiii-wit" probably meant "a lonely teenager on a bicycle is arriving".

(vi) Never attempting to eliminate someone only because that person belonged to the class of their opponents (e.g. he or she was a Polish national). For example, as a teenager I notoriously kept entering into their way - without being aware of it. So if they behave like other guerrillas, then they had a lot of opportunities to crush me like a fly. However, they did NOT do this - for which leaving me alive I can only be grateful to them. Their victims have always been those who have previously undergone a rigorous check whether their removal was to significantly contribute to the cause for which they existed and for which they received clear orders to carry out. In other words, they struck rarely, precisely and only where it caused the most damage and the most contributed to their cause. This also reduced the risk of mistakes and mishaps.

(vii) For each of their actions they made up and then rapidly widespread the planned in advance "natural" and precise explanations as to what and how has happened. These their explanations were always additionally confirmed by the traces especially fabricated for this purpose and left at the scene, e.g. by the way in which they placed bodies of victims, or by the lack of gunshot wounds, cuts of flesh, nor of the knife thrusts. The rapid and widespread dissemination of these explanations meant that apparently none of their actions have been shrouded in mystery and silence, and each person allegedly had an opportunity to hear the information quickly (usually the carefully pre-planned lies) as to what exactly has happened and how. (Of course, if this information would be examined more closely and professionally, then probably it would turn out that it could not have been more far from the truth.) So almost no-one inquired later after the further details, because everyone has thought that he or she already knew "the full truth".

(viii) Excellent equipping into everything that they needed. For example, mainly just by the need to store and maintain the equipment necessary for them, can be explained that they "took care" of the underground tunnels from Milicz.

(ix) The successful infiltration of the Polish authorities from that time. This is because only with that infiltration one can explain why, instead of seeking out and fighting them, the Polish authorities actually helped them (probably completely being unaware of providing this help).

The above clearly reveals, how much with their intelligence, discipline, precision and foresight, they differed in their actions from the actions of virtually all other underground organizations about which we can read in the history books. When compared to them, the actions of all other undergrounds and partisans can be described with words: primitive, amateurish and bungling. After all, what and where did the partisans of other nations, Germans always immediately knew, and in many cases they were able to successfully prevent it. This is because such actions were noisy and in the most cases rather thoughtless - no wonder that they typically resulted in the destruction of more their own people than the enemy's forces. However, what did Werwolf quietly, almost no-one ever noticed, and to this day it remains a mystery. Thus, because of so high effectiveness of their actions, they provide an excellent model for following in the future - should the forthcoming new historical epoch called the "neo-medieval epoch" (described in item #K1 from my web page named "tapanui.htm") be forcing our culture into the next fight for survival. I personally believe, that in the face of threats just arriving, the knowledge of their "rules of engagement" is so valuable, that for its scientific investigation and protection against falling to oblivion, it pays to take a substantial risk of writing about it in a totally open way.

I should also add here, that as a scientist fighting for every possible truth - no matter what this truth refers to, I am very irritated that for grabbing just several historically insignificant political advantages, someone out there came up with the idea that after 70 years should begin to disseminate the deceptive propaganda that the organization of "Werwolf" did NOT exist at all. On the other hand, on the basis of the current knowledge about the operation of so called "moral field" described in item #C4.2 from the web page named "morals.htm", it is already clearly known that the dissemination of this propaganda about the alleged non-existence of "Werwolf" is a highly immoral behaviour for many different reasons. After all, e.g. it is a lie, it prevents the closure of many matters and healing of many wounds, it causes the loss by humanity and by both nations then confronting themselves the enormity of essential knowledge and skills, it degrades, distorts and obscures the historically significant events, it is "unfair" both for the soldiers of Werwolf as well as for their victims because it pushes them into oblivion and treats them as if they never existed, etc., etc. As a scientist who researches "moral field" and work of moral mechanisms, I am also worried, that the pushing of Werwolf into non-existence, is to deprive the humanity one amongst the most clear examples of the type indicated in items #B2 to #B2.3 of the web page "mozajski_uk.htm", which assist humans in a better understanding as to how the "moral field" punishes people who displayed passivity in the situation when the group intellect to which these people belonged acted immorally (e.g. this example illustrates, how the immorality of Nazi Germany, which at the beginning took the form of Germans killing people from other nations, make a large circle and after the finishing of war transformed into Germans killing Germans) - for more explanations about our punishments for allowing the immoralities of the group intellect to which we belong see also items #A2.8 and #E2 from the web page named "totalizm.htm", while about our punishments for complacency and passiveness see item #N2 from the web page named "pajak_re_2017.htm". After all, the already proven work of the "moral field" is such, that it severely punishes us for every kind of immoral behaviour. Therefore, instead of immoral broadcasting of the non-existence of Werwolf organization, I suggest the introduction of morally more correct legal solution in the form of a law and an institution for "grievances time-limit, forgiveness, reconciliation and amnesty" - described as "Problem #A3" in item #C2 from my web page named "pajak_re_2017.htm".

It just so happens that moral mechanisms impose on us the "duty of self-defence", described more comprehensively in subsection JD11.1 from my newest monograph [1/5] - including the duty of self-defence from all possible forms of immorality, as well as from carriers of these forms of immorality. In turn the historical cycles often take a rather unexpected turn - see item #K1 from my web page named "tapanui.htm". Therefore, I would advise you, the reader, that you try to remember what about the Werwolf's "rules of engagement" so far I managed to find out and describe above. After all, we should always learn from the best examples - no matter who provided these examples, and only later improve these examples with what requests from us the highest known level of morality (i.e. in this case improve in them the implementation of the moral "duty of self-defence" through the defending ourselves while simultaneously obeying all other criteria of morally-correct acting). After all, one never knows yet what the future is to bring to us. So if you, the reader, ever came to take a personal defence for the survival of your loved ones and of your culture, then it is worth to remember that for the noisy although inefficient undergrounds, there is also the alternative described here, which is quiet, precise, extremely efficient, and already proven in action. It is also worth to be aware, that the typical noisy underground, spectacularly proclaiming its marches with grenades and machine guns, which proud descriptions we can find in the history books and in numerous films, actually to own side typically inflicts much more damage than to its opponents. In turn every action, which instead of effectively fulfilling the moral "duty of self-defence", rather immorally contributes toward "self-destruction", already from the definition is immoral. On the other hand the quiet, secretive and intelligent defending actions - the effective methods of which I am trying to protect with the explanations of this post from the current deliberate pushing it by someone into the oblivion, can be improved, planned, and carried out in such a manner, that in every aspect they fulfil the requirements of a full moral correctness. Thus both, for the short-term, as well as for the long-term action of the "moral field", they can be able to qualify as an effective and morally-correct implementation of the duty of self-defence.

* * *

The above post is an adaptation of item #E2 from my web page (in the English language) named "wszewilki_uk.htm" (updated on 9th September 2015, or later). Thus, the reading of the above descriptions would be even more effective from that web page, than from this post - after all e.g. on the totaliztic web pages are working all (green) links to other related web pages with additional explanations, texts are printed in colours, the content is supported with illustrations, the content is updated regularly, etc. The most recent update of the web page "wszewilki_uk.htm" can be viewed, amongst others, through addresses:
http://www.geocities.ws/immortality/wszewilki_uk.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/wszewilki_uk.htm
http://artefact.uhostall.com/wszewilki_uk.htm
http://telekinesis.esy.es/wszewilki_uk.htm
http://bobola.net78.net/wszewilki_uk.htm
http://totalizm.com.pl/wszewilki_uk.htm
http://soul.frihost.org/wszewilki_uk.htm
http://tornado.fav.cc/wszewilki_uk.htm
http://pajak.org.nz/wszewilki_uk.htm

(*) Notice that every address with totaliztic web pages, including all the above web addresses, should contain all totaliztic web pages - including web pages indicated in this post. Thus, in order to see any totaliztic web page that interests the reader, it suffices that in one amongst the above addresses, the web page name "wszewilki_uk.htm" is changed into the name of web page which one wishes to see. For example, in order to see the web page named "mozajski_uk.htm" e.g. from the totaliztic web site with the address http://energia.sl.pl/wszewilki_uk.htm , it is enough that instead of this address in the window of an internet browser one writes e.g. the address http://energia.sl.pl/mozajski_uk.htm .

The above manner (*) for viewing the totaliztic web page that is sought by the reader, is especially useful, because the majority of my web pages is published on "free hosting addresses" - some amongst which have this habit that typically they delete my web pages just after one year. Thus, if the reader wishes to find any such my web page to which I refer in my older posts from this blog, and therefore which page in the meantime was deleted from free hosting addresses, then it is enough to visit the newest post on this blog - under which I am providing the list of most recent and thus currently the most valid addresses that contain all my web pages. Then in any amongst these most current addresses the reader can find the web page which he or she is seeking, just by using its name for modifying that address accordingly to the method (*) described above (which method allows to run any totaliztic web page chosen by the reader).

It is worth to know as well, that almost each new topic that I am researching on principles of my "scientific hobby" with "a priori" approach of the new "totaliztic science", including this one, is repeated in all mirror blogs of totalizm still in existence (the above topic is repeated in there as the post number #262E). In past there were 5 such blogs. At the moment only two blogs of totalizm still remain undeleted by adversaries of the new "totaliztic science" and of the moral philosophy of totalizm. These can be viewed at following internet addresses:
http://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html/

With the totaliztic salute,
Jan Pajak

03:18, totalizm
Link
wtorek, 01 września 2015
262_1: Wilkołaki z lasów przymilickiego Stawca, którzy działali tak doskonale, że niektórzy twierdzą iże ich wogóle NIE było

Motto: "Jeśli coś wygląda jak kaczka, kwacze jak kaczka i chodzi jak kaczka, zapewne jest to kaczka" (angielskie przysłowie)

Anglicy mają to zabawne przysłowie, którego tłumaczenie na polski przytoczylem w motto, a które stwierdza "If it looks like a duck, quacks like a duck and walks like a duck, it probably is a duck". Ja przytaczam tutaj owo przysłowie, ponieważ od czasów dzieciństwa znam coś, co właśnie "wygląda jak kaczka, kwacze jak kaczka i chodzi jak kaczka", jednak przez dziesiątki lat wszyscy oficjalnie nazywali to "ciągiem wypadków i zbiegów okoliczności". Tak się składało, że w przeszłości otwarte nazwanie tego czegoś "kaczką" byłoby bardzo niebezpieczne. Stąd przez całe lata ja też nazywałem to tak jak wszyscy inni (chociaż NIE ukrywałem swego zaniepokojenia dziwnościami wszelkich spraw dotyczących owej niby "kaczki" - po przykład patrz punkt #F3 na mojej stronie o nazwie "sw_andrzej_bobola.htm".) Jednak obecnie czasy się zmieniły. Owa prawdopodobna "kaczka", oraz my, teraz należymy już do tej samej zjednoczonej Europy. Od dnia 11 września 2001 roku wspólnie też powinniśmy się przygotowywać na przyjście już nowego zagrożenia, jakie jest jednakowo niebezpieczne dla obu naszych uprzednio konfrontujących się stron - po szczegóły patrz punkty #H1 do #H3 ze strony o nazwie "przepowiednie.htm", punkt #N2 na stronie o nazwie "pajak_na_prezydenta_2020.htm", oraz punkt #K1 na stronie o nazwie "tapanui_pl.htm". (Szczególnie proponuję zwrócić tam uwagę na scenariusz z punktu #H3 mojej strony o nazwie "przepowiednie.htm", który opublikowałem jeszcze w 2009 roku, a który opisuje przebieg wypełniania się staropolskiej przepowiedni, stwierdzającej iż "ludzie sami sprowadzą na siebie taką zagładę i wyludnienie, że potem człowiek będzie całował ziemię w miejscu gdzie zobaczy ślady innego człowieka" - czyż początek tego mojego scenariusza z 2009 roku NIE pasuję "jak ulał" do tego co zaczęło dziać się w Europie w 2015 roku?) W tych więc nowych czasach trzeba pamiętać, że istnieje takie coś jak "przedawnienie", trzeba umieć po chrześcijańsku wybaczyć "kaczce", że wypełniała rolę do jakiej popychało ją jej kacze pochodzenie, trzeba wyciągnąć do niej rękę pojednania, pogratulować jej, że na przekór bycia "kaczką" tak doskonale i efektywnie potrafiła przyjmować postać "ciągu wypadków", oraz trzeba zacząć uważnie studiować jej doskonałe metody fizycznego działania i uczyć się z przykładów tych metod. Wszakże wymogi aktywnego przygotowywania się do tego co daje się przewidzieć, iż nieuchronnie już nadchodzi - tak jak wyjaśnia to dokładniej m.in. punkt #N2 strony "pajak_na_prezydenta_2020.htm", nakazują nam iż kiedy nowe zagrożenie do nas wszystkich dotrze, moralny "obowiązek obrony" od nas domaga się, abyśmy mogli wówczas równie efektywnie jak owa "kaczka", ale tym razem już wspólnym wysiłkiem oraz w pełnej zgodności z poznanymi w międzyczasie kryteriami moralnymi, konfrontować to co niewesoła przyszłość wszystkim nam już zapowiada.

Nazwijmy więc sprawy po imieniu. Otóż to co w angielskim przysłowiu nazywane jest "kaczką", w faktycznym życiu z okolic Milicza i Wszewilek prawdopodobnie może być nazywane "niezwykle efektywną i sprawną komórką niemieckiego podziemia Werwolf (tj. "Wilkołaki") działającą w lasach podmilickiego Stawca". Oczywiście, ponieważ owa prawdopodobna komórka pod względem fizycznym działała ogromnie efektywnie, odnosiła wyłącznie sukcesy, potrafiła bardzo precyzyjnie "zacierać ślady" swojej działalności, oraz nigdy NIE była poszukiwana przez ówczesne polskie władze ani nawet rozważana iż może istnieć, NIE ma teraz żadnych dowodów, że ona wogóle istniała. Stąd wszystko co wyjaśniam w niniejszym punkcie to tylko poszlaki, pradopodobieństwa i moje zgadywanie. Niemniej ciągle warto poznać zasady jej fizycznego działania, bowiem gdyby przypadkiem kiedyś się okazało, że na przekór oficjalnemu stanowisku władz komórka ta jednak istniała, wówczas zwykłe zapomnienie fizycznych metod jej działania byłoby ogromnym marnotrawieniem bogatych doświadczeń i doskonałych zasad fizycznego działania. Metody te bowiem sprawdziły się w rzeczywistym życiu. Stąd powinno się je studiować i z nich się uczyć. Po zaś udoskonaleniu ich moralnego wymiaru do poziomu naszej dzisiejszej znajomości zasad moralnie-poprawnego postępowania, powinno się też umieć je wdrożyć - jeśli zajdzie taka potrzeba. Wszkże historia lubi "zataczać kręgi", stąd fizycznie doskonałe metody działania i lekcje na przyszłość jakie poznanie tej historii może dla nas otworzyć, już w niedalekiej przyszłości mogą okazać się wręcz niezbędne dla przetrwania naszych bliskich i naszej kultury.

W każdym ludzkim działaniu, a więc także i w działaniu opisywanej tutaj komórki Werwolfu, daje się wyróżnić trzy wymiary, mianowicie wymiar (1) fizyczny, (2) uczuciowy, oraz (3) moralny - po więcej szczegółów patrz "Rys. #I1" ze strony "pajak_do_sejmu_2014.htm". Podczas gdy przy dzisiejszym poziomie naszej wiedzy i doświadczeń można mieć sporo zastrzeżeń co do moralnego i uczuciowego wymiaru działania owej komórki Werwolfu ze Stawca, fizyczny wymiar jej działania był bliski doskonałości. Stąd to ów fizyczny wymiar jest warty dalszego studiowania i to dla jego poznania jest też warto podejmować ryzyko poszukiwania prawdy na temat faktycznego istnienia owej komórki Werwolfu. Oto więc kilka przykładów "poszlak", jakie zdają się potwierdzać istnienie i pełne sukcesów fizyczne działanie w lasach z okolic podmilickiego Stawca owej wysoce aktywnej komórki niemieckiego podziemia zwanego Werwolf (tj. "Wilkołaki").

1. Czyjeś tajemnicze zrealizowanie aż do końca, wyraźnego rozkazu faszystowskich władz Milicza, aby wyzabijać wszystkich Niemców którzy pozostali na miejscu - jaki to rozkaz miał być realizowany przez każdą niemiecką grupę dywersyjną pozostawioną w Miliczu i okolicach na czas po przejściu linii frontu. O rozkazie tym piszę dokładniej w punkcie #C1 swej strony o nazwie "bitwa_o_milicz.htm". Mianowicie, kiedy w dniu 22 stycznia 1945 roku Rosjanie wyzwalali Milicz, w Milickim ratuszu cichcem ukryte były aż dwie kompanie dobrze uzbrojonej niemieckiej młodzieży. Młodzież ta otrzymała klarowny rozkaz, że po przejściu frontu, ma ona "rozprawić się" (czytaj "wystrzelać") wszystkich niemieckich mieszkańców Milicza i okolic, którzy zignorowali rozkazy władz i NIE uciekli w głąb Niemiec przed nacierającą armią radziecką. Na szczęście, Rosjanie w porę dowiedzieli się o istnieniu i rozkazach owych ponad 300 doskonale uzbrojonych młodych Niemców i uniemożliwili im wykonanie tego rozkazu - o czym piszę szczegółówo w punkcie #C1 strony internetowej o nazwie "bitwa_o_milicz.htm". Na przekór jednak, że owym dwóm kompaniom młodych Niemców pomieszane zostały szyki w ich zamiarach wystrzelania wszystkich oryginalnych mieszkańców Milicza i okolic, którzy znali przeszłość tych miejscowości, ciągle niemal wszyscy "autochtoni", którzy przeżyli wojnę, zostali później tajemniczo powysyłani na tamten świat - co wyjaśniam dokładniej zarówno w punkcie #E1 strony "wszewilki.htm", jak i w kilku innych jej miejscach. Jak więc widać rozkaz jaki mieli owi młodzi niemieccy obrońcy milickiego ratusza ciągle przez kogoś został tajemniczo wykonany, zaś ci co NIE chcieli pozwolić aby przeszłość i jakieś ogromnie ważne tajemnice Wszewilek i Milicza wyszły jakoś na światło dzienne, mimo wszystko niemal osiągnęli swoje cele. Kto więc wykonał ów rozkaz?

2. Ci nieliczni niemieccy "obrońcy" Milicza, którzy zdołali ujść z życiem z bitwy o Milicz, uciekali właśnie do Stawca. Czterech z nich zostało nawet zastrzelonych w trakcie owej ucieczki - co opisuje punkt #F1 mojej strony "bitwa_o_milicz.htm". Mi nasuwa się aż kilka pytań w związku z tym ich kierunkiem ucieczki. Przykładowo, dlaczego uciekali do Stawca. Stawiec leży wszakże na północ od Milicza, tymczasem kraj Niemcy leży na zachód. Logika podpowiada więc, że jeśli jacyś niemieccy żołnierze wyszli żywi z bitwy o Milicz, wówczas powinni uciekać w kierunku Niemiec, czyli na zachód, a NIE do Stawca, czyli na północ - chyba że wiedzieli iż w Stawcu znajduje się komórka Werwolfu. Przykładowo, niemiecki żołnierz, który do ostaniej minuty trzymał wartę przy szosie we wsi Cielcza, instynktownie uciekał w kierunku na zachód (do Niemiec) kiedy zobaczył rosyjskie czołgi. To właśnie podczas owej ucieczki na zachód został zastrzelony kiedy biegnąc po otwartym polu dobiegał już do zdolnego zasłonić jego dalszą ucieczkę płotu mojej babci. Po drugie dlaczego uciekali oni przez odkryty teren koło Stawca, gdzie bystroocy rosyjscy żołnierze łatwo mogli ich wypatrzeć i ustrzelić, podczas gdy ucieczka na zachód prowadziłaby ich wśród lasów, gdzie łatwo jest się ukrywać - ponownie prawdopodobne wytłumaczenie, że w Stawcu był Werwolf. Po trzecie, kto ich pochował z żołnierskimi honorami - w typowy dla niemieckich tradycji wojskowych sposób, tj. wbijając bagnety w ich groby i wieszając na nich hełmy. Przybyli na te tereny polscy osadnicy ani rosyjscy żołnierze NIE grzebaliby ich z takimi żołnierskimi honorami. Przykładowo, młodych Niemców zastrzelonych w Miliczu Rosjanie powrzucali w istniejące pod miliczem okopy, poczym puścili po tych okopach zygzakujący ciężki czołg aby je pozarywał i pogrzebał powrzucanych w nie Niemców.

3. "Epidemia skręceń karku" jaka zapanowała wśród przy-milickich autochtonów zaraz po wojnie. Jak wiadomo, podczas okupacji typowo każdy kto przeszkadzał Niemcom otrzymywał "kulę w łeb". Dziura po kuli w głowie podczas okupacji była więc rodzajem "poświadczenia" niemieckiej roboty. Jednak żołnierze "Werwolfu" mieli rozkazy aby działać w konspiracji - tak aby miejscowe polskie władze NIE połapały się o ich istnieniu i NIE podjęły ich poszukiwań oraz likwidowania. Stąd członkowie Werwolf w ostatniej fazie wojny byli specjalnie trenowani na więźniach obozów koncentracyjnych, jak "czysto", "niewykrywalnie", "cicho" i "szybko", jednym precyzyjnym ruchem "skręcać karki" niewygodnym im ludziom. (Najbliższy Milicza i Stawca obóz koncentracyjny znajdował się w niedalekim Sułowie - patrz punkty #D11 i #D12 mojej strony o nazwie "milicz.htm". Szkoda, że NIE ocalała jego dokumentacja ani świadkowie co tam się działo pod koniec wojny.) Oczywiście, ówczesny brak ekspertyzy kryminalnej wśród nowych władz milickich, a być może także i inne przyczyny, razem spowodowały, że wszystkie owe "skręcenia karków" u autochtonów były formalnie kwalifikowane jako "wypadki" i "przypadki". Z jakichś jednak powodów, których dzisiaj NIE potrafię wyjaśnić, mnie bardzo wzburzyła śmierć wszewilkowskiego autochtona o nazwisku Waloha - którego osobiście znałem i bardzo lubiłem. Już jako mały chłopiec ustaliłem więc od naocznych widzów dokładne miejsce w którym znaleziono go ze skęconym karkiem leżącego przy swym rowerze. Miejsce to znajduje się przy jedynie około jedno-metrowo-wysokiej skarpie asfaltowej szosy wiodącej wówczas z Cieszkowa do Milicza. Znając osobiście Walohę, coś uczuciowo NIE pozwalało mi więc uwierzyć, że nawet jeśli przypadkiem jego rower zjechał z tak niskiej skarpy, ten fizycznie sprawny, silny i szczupły mężczyzna skręcilby sobie kark. Na dodatek miejsce w jakim go znaleziono leży jedynie kilkanaście metrów przed odchodzącą od owej szosy polną drogą ze Stawca do Wszewilek - o której to drodze każdy wiedział, że Waloha przy niej przyhamuje i w nią skręci na swym rowerze, kiedy będzie nocą wracał do swego domu we Wszewilkach (np. z wizyty u kogoś - która to wizyta mogła celowo zostać "zorganizowana" dla niego przez Werwolf, lub o której Werwolf wiedział że nieżonaty Waloha odbywa ją regularnie np. każdego tygodnia). Nic więc NIE przeszkadzało wprawionemu w "skręcaniu karków" żołnierzowi Werwolf zaczekać przy owej drodze, zagadnąć do Walohy (który zapewne osobiście go znał, bowiem oboje byli miejscowymi i mieszkali w pobliżu siebie przez wiele lat), skręcić mu kark, poczym przeciągnąć go kilkanaście metrów w górę szosy i ułożyć tak jakby przypadkowo zjechał on z około metrowego nasypu i "skręcił sobie kark". Podobny przebieg mogło mieć "skręcenie karku" innego autochtona, jaki też był dobrym znajomym mojej rodziny, o nazwisku Haupfman Nietzke von Kolande, opisywanym m.in. w punkcie #G1 strony o nazwie "bitwa_o_milicz.htm".

4. Zwłoki wszystkich innych przymilickich autochtonów, zamordowanych w ich domach, zawsze były dokładnie palone wraz z domami w których umierali. Jednocześnie wśród ludności okolic Milicza rozsiewane były pogłoski, że jakoby mordów tych dokonywały bandy rosyjskich żołnierzy-maruderów (ostatnio chodzi mi po głowie, że już sama ta pogloska z daleka pachnie metodami działania hitlerowskiej propagandy). Tymczasem materiał faktologiczny jaki do mnie dotarł, zdaje się świadczyć, że bandy rosyjskich maruderów owszem rabowały i gwałciły miejscowych ludzi, jednak typowo ich potem NIE zabijały. (Przykładowo, jedna z takich band usiłowała obrabować moją rodzinę - co opisuję w punkcie #J1 strony "wszewilki.htm".) Wszakże logicznie rzecz biorąc bandy te NIE miały powodów aby mordować ludność swoich wojennych sprzymierzeńców (chociaż miały typowe ludzkie powody, np. zachłanność, aby ich rabować i gwałcić), zato powody i rozkazy mordowania wyraźnie mał Werwolf.

5. Psychoza "zagrożenia", jaka panowala w okolicach Milicza przez wiele lat po wojnie. Tę psychozę ja nawet pamiętam z czasów swego dzieciństwa. Ludzie w okolicach Milicza wiecznie się bali nocy, ryglowali się w swych domach, budowali wysokie płoty, utrzymywali sfory groźnych psów, późnymi wieczorami NIE pozwalali swym dzieciom wychodzić na wieś dla zabawy, przez wiele lat nawet NIE dotykali niczego co uważane było za niemiecką własność, itp. - ponieważ bez przerwy coś tragicznego i niewyjaśnialnego się tam działo. Z powodu owego strachu jedna dobrze znana moim rodzicom rodzina autochtonów natychmiast po śmierci Waholy spakowała swój skromny dobytek, porzuciła dom jakiego z trudem uprzednio się dorobiła, oraz w panice uciekła z Wszewilek - nie informując nikogo dokąd się udaje. Z czasów też jakie spędziłem we wsi Cielcza, wiem, że owa psychoza nieustannego zagrożenia była cechą unikalną dla okolic Milicza. Kiedy teraz o tym myślę, wówczas samo się nasuwa, że obecność w lasach Stawca aktywnej komórki dobrze wytrenowanych w zabijaniu żołnierzy Werwolfu doskonale by wyjaśniała to co wówczas wokoło Milicza się działo.

6. Jakaś ogromnie ważna tajemnica, którą najwyraźniej kryją średniowieczne tunele spod Milicza. Wszakże z dawnych opowiadań rodzinnych jest mi wiadomo, że w lasach koło Stawca miały znajdować się wyloty z owych tuneli wiodących z Milicza. Przed wybuchem drugiej wojny światowej o owych tunelach i o ich wylotach wiedział praktycznie każdy lokalny mieszkaniec. Jeśli więc tunele te przejął Werwolf na swoje kryjówki i bazy, wówczas stało się dla niego istotne aby "powysyłać na tamten świat" wszystkich ludzi, którzy mogli wskazać polskim władzom gdzie wejścia do tych tuneli są poukrywane. W najróżniejszych urzędach niemieckiego Milicza musiały też istnieć liczne plany i dokumentacje owych tuneli - jednak do dzisiaj jakoś żaden z tych planów NIE został publicznie ujawniony. Zaraz też po drugiej wojnie światowej w wielu miejscach Milicza istniały wejścia do tych tuneli. Znałem starszych kolegów, którzy do nich wchodzili (jeden z nich, jakiego milicka milicja przyłapała ubranego w zbroję rycerską, którą znalazł w owych tunelach, w kilka lat potem niespodziewanie zmarł w młodym wieku - NIE jest mi jednak wiadomym czy też przypadkowo "skręcił sobie kark"). Kiedyś jeden z moich kolegów szkolnych pokazywał mi nawet wejście do tych tuneli jakie znajdowało się wówczas w ścianie drugiego poziomu piwnic budynku położonego mniej-więcej naprzeciwko ówczesnej milickiej księgarni. Jednak potem nagle milickie (polskie) władze dokładnie pozamurowywały i poukrywaly wszystkie te wejścia. Ich wylotów koło Stawca najwyraźniej też do dzisiaj NIE udało się nikomu odnaleźć. Nie wolno więc wykluczać możliwości, że poprzejmował je właśnie tamtejszy Werwolf oraz uczynił z nich swoje podziemne kryjówki i bazy do dzisiaj szczelnie okryte "płaszczem tajemnicy" - patrz punkt #F3 na mojej stronie o nazwie "sw_andrzej_bobola.htm". Prawdopodobieństwo istnienia owego tajemniczego związku Werwolfu z podziemnymi tunelami średniowiecznego Milicza powoduje, że być może istnieje sposób na sprawdzenie poprawności opisywanych tu poszlak i przesłanek. Gdyby bowiem udało się znaleźć ukryte wyloty tych tuneli, które miały się znajdować m.in. w lasach koło Stawca, a których do dzisiaj jakoś nikt NIE usiłuje oficjalnie badać, wówczas (jeśli faktycznie tunele te były używane przez Werwolf) prawdopodobnie odpowiednie dowody ciągle byłyby obecne w ich środku. Wszakże istnieje szansa, że żołnierze owego Werwolfu do dzisiaj zwyczajnie powymierali ze starości, jednak "tak na wszelki wypadek" aż do samego końca NIE likwidowali swoich podziemnych baz. (Do owych tuneli, i do ich ukrytych wyjść, ciągle mogą wieść niezawalone przejścia prowadzące z podziemi samego Milicza.)

... (Ten post NIE zmieścił się w jednym wpisie, stąd jest on kontynuowany poniżej jako #262_2) ...

04:17, totalizm
Link
#262_2: Zasady fizycznego postępowania albo "rules of engagement" wilkołaków z przymilickiego Stawca

... (kontynuacja wpisu #262_1) ...

7. Tajemnicze gwizdane sygnały komunikujące, jakie aż kilkakrotnie słyszałem nocami w podmilickim "obszarze wysyłania na tamten świat". Ja mieszkałem w przy-wszewilkowskim Stawczyku przez pierwszych 18 lat mojego życia. Przez większość tego czasu praktycznie codziennie jeździłem do Milicza na swoim rowerze. Wszakże w latach 1953 do 1957 to w Miliczu uczęszczałem do Szkoły Podstawowej nr 1, a potem w latach 1960 do 1964 do Liceum Ogolnokształcącego. Czasami też matka wysyłała mnie nawet w niedzielę abym dostarczył świeże mleko, masło lub ser jej znajomej klientce z Milicza. Oczywiście, jak przystało na chłopaka z tamtych czasów, relatywnie często pozostawałem w Miliczu aż do późnej nocy. Wszakże chodziliśmy z kolegami do milickiego kina, graliśmy razem, wizytowaliśmy się wzajemnie, zaś w czasach mojego liceum doszły do tego randki, nocne oglądanie księżyca i gwiazd w ramach licealnego kółka astronomicznego, oraz moje dosyć aktywne życie publiczne polegające m.in. na organizowaniu potańcówek, festiwali, zawodów sportowych, pokazów ogni sztucznych, itp. Kiedy zaś późnymi nocami wracałem na swym rowerze do domu, byłoby sporym ryzykiem jechanie szosą, bo mój rower NIE miał światła, zaś milicka milicja lubiła zaczaić się na ulicy Krotoszyńskiej aby łapać i karać osoby przejeżdżające tam bez świateł, tj. osoby jakich inni NIE mogli wypatrzeć już z dużej odległości (być może czyniła to z powodów jakie opiszę w następnym paragrafie). Zawsze wracałem więc na skróty przez zupełnie pusty wówczas obszar pomiędzy Miliczem i Wszewilkami. Znałem tam bowiem na pamięć każdą ścieżkę, każdy kamień, każdy zakręt, oraz każdą gałąź i korzeń drzewa przez jakie na rowerze można było wpaść w kłopoty. Niestety, obszar ten cieszył się "złą sławą", bowiem działo się tam wiele tajemniczych rzeczy. Ścieżki zaś jakimi musiałem pedałować zawsze biegły tam gdzie najstraszniej. Przykładowo, wszystkie te ścieżki wiodły do torów kolejowych, na których co jakiś czas różni "samobójcy" podkładali swoje szyje pod koła pociągów. Ponadto wiodły przez wały na rzece Barycz, w której co jakiś czas znajdowano ciała topielców. Na dodatek tuż przy Miliczu zaczynały się one na łańcuchu okopów, na dnie których Rosjanie zasypali ciała niemieckich obrońców Milicza. Potem w okopach tych ktoś ciągle kopał doły, chociaż kopiącego nigdy NIE dało się zobaczyć. Szeptano więc, że do nich dodawane były następne zwłoki. Jeśli zaś wybierałem ścieżkę po wszewilkowskiej stronie wałów Baryczy, to przy niej znajdowały się spore nieużytki, w których też ktoś niewidzialny nieustannie kopał doły - o nich więc również szeptano, że ukrywają zwłoki (ścieżka ta też wychodziła na "tory samobojców"). Jazda tymi ścieżkami w ciemności czuła się więc tak jakbym samotnie przejeżdżał nocą przez cmentarz w jakim "straszy". Kiedy więc nocami przejeżdżałem przez ten bezludny obszar, bez względu na to którą ścieżkę wybierałem, zawsze miałem tam "duszę na ramieniu", zaś moje zmysły były napięte jak struny. Na przekór tego, poza kilkoma rzadkimi przypadkami gdy wzdłuż torów natykałem się na znanych mi mieszkańców Wszewilek śpieszących do stacji kolejowej w Miliczu, gro przejazdów przez ów straszny dla mnie wówczas obszar odbywało się bez zobaczenia absolutnie nikogo. Tym więc dziwniejsze było dla mnie kilka przypadków, kiedy pedałując na swym rowerze przez ów obszar, zaledwie jakieś 20 metrów za mną, z miejsca w którym uprzednio moje wyostrzone zmysły NIE widziały nikogo, rozlegał się bardzo głośny gwizd, jednoznacznie przezemnie identyfikowany słuchowo jako "zagwizdanie przez człowieka na palcach". Gdyby gwizd ten zapisać fonetycznie, to typowo składał się z dwóch części i brzmiał "fiiii-wit" (aczkolwiek czasami też brzmiał on zupełnie odmiennie). Zawsze gdy go słyszałem przychodziło mi do głowy, że jest on czyimś sygnałem, iż ja nadjeżdżam. Zawsze więc moje oczy wypatrywały ze strachem czy ktoś zagrodzi mi drogę, jednak nigdy nikogo po nim NIE dostrzegałem. Dopiero w wiele lat później, kiedy szkolony byłem na oficera, dowiedzialem się o zasadach rozstawiania "czujek" przy wszystkich drogach wiodących do głównych sił, o potrzebie ustalenia całej gamy "sygnałów komunikujących" jakimi owe "czujki" w razie potrzeby miały informować siły główne o zbliżającym się niebezpieczeństwie, a także iż w bliskości przeciwnika, owe "sygnały komunikujące" powinny być możliwie najbardziej "głośne i naturalne" - aby główne siły je usłyszały zaś przeciwnik NIE pokapował się co one oznaczają. W okolicach Milicza NIE istnieje ani zwierz ani też ptak, które wydawałyby gwizd podobny do ludzkiego "gwizdu na palcach". Obecnie wierzę więc, że ów "fiiii-wit" jaki kilkakrotnie słyszałem w podmilickiem "obszarze wysyłania na temten świat" prawdopodobnie był właśnie takim "zbliżonym do naturalnego" sygnałem, który komuś działającemu przy ścieżce jaką pedałowałem komunikował wiadomość: "chowajcie się, bo samotny nastolatek nadjeżdża na rowerze" (gdyby na rowerze jechało nas dwoje, sygnał zapewne brzmiałby "fiiii-wit-wit"). Jedyne więc co w tych przy-milickich przypadkach różniło się od instruktażowego "modus operandi", to że kiedy intruz opuszcza już strefę zagrożenia, wówczas "czujka" ukryta na jej drugim końcu powinna nadać odwoławczy sygnał "zagrożenie minęło" - tymczasem w moich doświadczeniach nadawany był tylko pierwszy "gwizd ostrzegawczy" - kiedy wjeżdżałem w dany obszar, jednak NIE było już "gwizdu odwoławczego" - kiedy z obszaru tego wyjeżdżałem. (Aczkolwiek po moim wyjechaniu z obszaru mógł być nadany jakiś inny sygnał, jakiego NIE odnotowałem, np. krótkie i bezgłośne zapalenie zielonej latarki skierowanej ku głównej grupie, do jakiej będąc odwrócony tyłem NIE miałem jak jej odnotować.)

8. Postępowanie ówczesnych polskich władz Milicza, jakby cichcem współpracowały one z Werwolfem. Jak wiadomo, aby odnosić sukcesy, każde podziemie musi mieć swój "wywiad" i swych "informatorów". Ci zaś z zasady muszą infiltrować miejscowe władze, szczególnie milicję. Jeśli dobrze się zastanowić, to ówczesne władze Milicza postępowały właśnie tak, jakby ktoś z ich kierownictwa współpracował z Werwolfem. Poszlaki jakie zdają się to sugerować obejmują przykładowo dziwne zjawisko, że władze Milicza zamurowały i poukrywały wszystkie wejścia do podmilickiech tuneli, a także że do dzisiaj NIE przeciekła do publicznej wiadomości żadna dokumentacja owych tuneli, na przekór iż wysoce metodyczne władze przedwojennego Milicza z całą pewnością dokumentację taką sporządziły, zaś jej fragmenty musiały być znajdowane w różnych milickich archiwach. Mnie ogromnie też dziwią oficjalne wyjaśnienia dla przykładowo nietypowo dużej liczby "samobójców" i "ofiar wypadków" jacy umierali na torach kolejowych pomiędzy wsią Wszewilki i mostem kolejowym na Baryczy, tj. w obszarze do jakiego w ciemności można było niepostrzeżenie przekraść się zarówno z lasów Stawca i Wszewilek, jak i z niemal całego ówczesnego Milicza - i to nawet niosąc na barkach np. kogoś powiązanego i zakneblowanego. O "samobójcach" tych wspominam w podpisie pod "Fot. #E1" strony "wszewilki.htm". Przez władze byli oni oficjalnie wyjaśniani jako "samobójcy" lub "ofiary wypadków" kolejowych. Jako ciekawskiego chłopca, mnie zawsze fascynowało jak umarli. Kiedy więc w porę o nich się dowiadywałem, dla niektórych z nich zdołałem uważnie sobie oglądnąć miejsca ich śmierci wkrótce po tym jak władze już pouprzątały ich ciała i opuściły miejsca zdarzenia. Oóż gro tych "samobójców" umierało poprzez odcięcie głowy - w sposób oficjalnie tłumaczony, że dla popełnienia samobójstwa kładli oni szyje na torach i pozwalali swe głowy odcinać kołami pociągu. (Odnotuj jednak, że rzucającą i broniącą się ofiarę najłatwiej jest właśnie unieruchomić na torach poprzez jej ułożenie szyją na szynie i twarzą w dół.) Mnie jednak najbardziej dziwiło, że wszyscy oni znajdowani byli porankiem po szczególnie ciemnej, bezksiężycowej nocy - jakby wszyscy się poumawiali, że chcą umierać właśnie w absolutnej ciemności, a także dziwiło, że miejsca ich śmierci zawsze wyglądały jak miejsca długotrwałej walki - tj. po obu stronach torów oraz w obszarze wielu metrów kwadratowych były one zlane krwią i udreptane jakby przejechał je walec. Jakoś NIE potrafiłem sobie wytłumaczyć scenariuszy dobrowolnego "kładzenia szyi na torach" które pozostawiałyby takie ślady. Za to miejsca te mi wyglądały jakby ktoś siłą utrzymywał na torach kogoś broniącego się i rzucającego, oraz jakby po oddzieleniu głowy od ciała ciągle zwłoki były przemieszczane nadal ociekając krwią - np. aby pousuwać z nich powrozy i poukładać je w wymaganą kompozycję. Inne podobnie wymowne fakty, to dziwne losy moich starszych kolegów, którzy zostali przyłapani przez władze na eksplorowaniu podmilickich tuneli, oraz początkowe przejęcie przez wojsko posiadłości Walohy - jakby w obawie, że natychmiastowe oddanie jej polskiej rodzinie grozi odkryciem tam czegoś dla milickich władz wysoce niewygodnego.

* * *

Na przekór, że to co tu opisuję to jedynie poszlaki, prawdopodobieństwa i moje domysły, ciągle już tylko na ich podstawie daje się podsumować wiedzę, dla ocalenia której przed zapomnieniem, a stąd dla przyszłego umożliwienia ewentualnego jej udoskonalenia o naszą obecną wiedzę moralną, poczym - w razie potrzeby, następnego jej wykorzystania, odważyłem się podjąć trudną decyzję napisania niniejszego punktu. Mianowicie daje się podsumować "modus operandi" (tj. zasady fizycznego postępowania albo "rules of engagement") organizacji podziemnej, której działania pod względem fizycznym okazały się być aż tak ogromnym sukcesem, że w 70 lat później możliwe jest teraz rozsiewanie propagandy, że organizacja ta jakoby wogóle NIE istniała. Oto więc najistotniejsze składowe jej "modus operandi":

(i) Nastawienie na jakość, a NIE na ilość i głośność. Żołnierzami Werwolfu najwyraźniej zostawali najlepsi z najlepszych. Wszakże byli oni doskonale wyszkoleni - np. potrafili jednym precyzyjnym ruchem skręcać karki swych ofiar. Byli wysoce zdyscyplinowani, precyzyjni, pracowici i motywowani. Wierzę też, że mieli wysokie tzw. "PR" (public relation), czyli że byli wesoli, lubiani, czarujący, szeroko znani - inaczej NIE daje się bowiem wytlumaczyć np. faktu, że wszystkie ofiary nocami wpuszczały ich do swych domów, lub w zasięg ciosu, bez wszczynania alarmu. Definitywnie doskonale znali język polski - inaczej NIE byliby w stanie infiltrować polskich władz i gromadzić wymaganych informacji (inteligencji). Prawdopodobnie nosili też polskie nazwiska. Ponadto posądzam, że ich komórki były niewielkie - zapewne składało się na nie jedynie kilka dobrze się znających i zgranych ze sobą osób.

(ii) Precyzyjne przygotowywanie i planowanie co do najmniejszego szczegółu wszystkich swych podziemnych działań. Przykładowo, z góry mieli zaplanowane gdzie i jak podejdą przyszłą ofiarę, jak ma ona umrzeć i jakie wytłumaczenie dla jej śmierci będzie później upowszechniane.

(iii) Działanie wyłącznie bardzo ciemnymi nocami, w ukryciu i ciszy, oraz podejmowanie wszelkich niezbędnych zabezpieczeń aby NIE stworzyć ani pozostawić świadków. W rezultacie nikt nigdy NIE wiedział co faktycznie się stało, zaś jedyną wiedzę na dany temat dawało się czerpać ze śladów jakie starannie i celowo komponowali oraz pozostawiali po sobie, oraz z plotkowych wyjaśnień jakie usłużnie rozgłaszali.

(iv) Umiejętne nadawanie pozorów i śladów "naturalności" (tj. wypadku, przypadku, zbiegu okoliczności, samobójstwa, tragicznego pożaru, itp.) wszystkiemu co czynili. Praktycznie nigdy NIE słyszałem o przypadku, kiedy byłoby klarowne, iż był on czyimś celowym zgładzeniem przez kogoś mu wrogiego.

(v) Rozstawianie "czujek" przy ścieżkach jakie wiodły do miejsca działania i użycie sygnałów gwizdanych dla ostrzeżenia o zbliżaniu się intruza (potencjalnego świadka) do miejsca ich działania. W tamtych czasach braku małych radiostacji i telefonów komórkowych, na sygnały te składało się wygwidywanie na palcach kilku różnych informacji ostrzegawczych - np. gwizd "fiiii-wit" prawdopodobnie oznaczał "nadjeżdża samotny nastolatek na rowerze".

(vi) Nigdy NIE podejmowanie likwidowania kogoś tylko dlatego, że dany ktoś należał do klasy ich przeciwników (np. że był Polakiem). Przykładowo, jako nastolatek ja notorycznie wchodziłem im w drogę - wcale NIE zdając sobie z tego sprawy. Gdyby więc postępowali jak inne partyzantki, wówczas mieli sporo okazji aby zgnieść mnie jak muchę. Jednak tego NIE uczynili - za co tylko mogę być im wdzięczny. Ich ofiarami zawsze były osoby, które uprzednio przeszły rygorystyczne sprawdzenie, czy ich usunięcie znacząco przyczyni się do sprawy dla jakiej istnieli i dla jakiej przeprowadzenia otrzymali rozkazy. Innymi słowy, uderzali rzadko, precyzyjnie i tylko tam gdzie wywoływało to największe szkody i najlepiej przysługiwalo się ich sprawie. W ten sposób zmniejszali też ryzyko pomyłek i wpadek.

(vii) Dla każdego z dokonanych przez siebie działań szybkie i szerokie rozprzestrzenianie z góry zaplanowanych "naturalnych" i precyzyjnych wyjaśnień co i jak się zdarzyło. Wyjaśnienia te zawsze też były dodatkowo potwierdzane specjalnie fabrykowanym w tym celu materiałem dowodowym pozostawianym na miejscu zdarzenia, np. sposobem w jaki układane były ciała ofiar, czy brakiem ran postrzałowych, rozcięć ciała, ani pchnięć nożem. Szybkie i szerokie upowszechnianie tych wyjaśnień powodowało, że pozornie żadne z ich działań NIE było okryte tajemnicą i niedomówieniami, a każdy jakoby miał okazję szybko usłyszeć informację (z reguły kłamliwą i z góry starannie zaplanowaną) co dokładnie i jak zaszło. (Oczywiście, gdyby informacja ta była dokładniej i fachowiej zbadana, wówczas zapewne by się okazało, że NIE mogłaby być już bardziej daleka od prawdy.) Niemal więc nikt NIE dociekał potem szczegółów, ponieważ sądził, że zna już "całą prawdę".

(viii) Doskonałe wyposażenie we wszystko co było im potrzebne. Przykładowo, głównie właśnie potrzebą posiadania i przechowywania niezbędnego im sprzętu daje się wytłumaczyć, że "przejęli opiekę" nad podziemnymi tunelami średniowiecznego Milicza.

(ix) Infiltrowanie z sukcesem ówczesnych polskich władz. Tylko bowiem ową infiltracją można wytlumaczyć, że zamiast poszukiwać i zwalczać Werwolf, władze te faktycznie pomagały Werwolfowi (prawdopodobnie zupełnie NIE będąc świadome tego pomagania).

Powyższe klarownie ujawnia, jak bardzo swoją inteligencją, dyscypliną, precyzją, oraz dalekowzrocznością ich fizyczne działania różniły się od działań praktycznie wszystkich innych organizacji podziemnych o jakich można poczytać w podręcznikach historii. W porównaniu z nimi fizyczne działania innych podziemi i partyzantów daje się opisać słowami prymityw, amatorszczyzna i partactwo. Wszakże co i gdzie czynili partyzanci innych narodów, Niemcy zawsze natychmiast wiedzieli i w wielu przypadkach byli w stanie skutecznie temu przeciwdziałać. Działania te były bowiem hałaśliwe i w większości przypadków raczej bezmyślne - nic dziwnego że typowo powodowały one wyniszczenie większej liczby własnych ludzi niż sił przeciwnika. Tymczasem w tym co cicho i skrycie czynił Werwolf, niemal nikt nigdy się NIE połapał i do dzisiaj pozostaje to tajemnicą. Z powodu więc aż tak wysokiej efektywności ich fizycznego działania, stwarza ono teraz doskonały model dla przyszłego naśladowania - jeśli nadchodząca nowa epoka historyczna tzw. "neośredniowiecza" (opisywanego w punkcie #K1 mojej strony o nazwie "tapanui_pl.htm") zmusi naszą kulturę do kolejnej obrony w celu przetrwania. Ja osobiście uważam, że w obliczu właśnie nadchodzących zagrożeń, wiedza o ich "modus operandi" jest aż tak cenna, że dla jej naukowego zbadania oraz zabezpieczenia przed zapomnieniem, warto jest podejmować nadal znaczne ryzyko pisania o niej w sposób zupełnie otwarty.

Powinienem tu też dodać, że jako naukowca walczącego o wszelkie możliwe prawdy i to bez względu na to czego one dotyczą, bardzo mnie wzburza, że dla zgarnięcia kilku historycznie nieliczących się już korzyści politycznych, ktoś tam wyszedł z pomysłem aby po 70 latach zacząć upowszechniać kłamliwą propagandę, że organizacja "Werwolfu" wogóle NIE istniała. Tymczasem na bazie obecnej znajomości działania tzw. "pola moralnego" opisywanego w punkcie #C4.2 strony "morals_pl.htm", jest już klarownie wiadomym, że rozsiewanie owej propagandy o rzekomym nieistnieniu "Werwolfu" jest wysoce niemoralnym postępowaniem i to aż dla wielu odmiennych powodów. Wszakże np. jest ono kłamstwem, uniemożliwia zamknięcie wielu spraw i zagojenie wielu ran, powoduje utracenie przez ludzkość i przez oba konfrontujące się wówczas narody ogromu istotnej wiedzy i umiejętności, degraduje, wypacza i zaciemnia historycznie istotne wydarzenia, jest "unfair" zarówno dla samych żołnierzy Werwolfu jak i dla ich ofiar ponieważ spycha ich w niepamięć i traktuje jakby nigdy NIE istnieli, itd., itp. Jako naukowca badającego "pole moralne" i mechanizmy działania moralności, martwi mnie również, że zepchnięcie Werwolfu w nieistnienie pozbawi także ludzkość jednego z najklarowniejszych przykładów z rodzaju wskazywanego w punktach #B2 do #B2.3 strony "mozajski.htm", które pomagają ludziom łatwiej zrozumieć jak "pole moralne" karze tych którzy wykazywali pasywność w sytuacji gdy intelekt grupowy do jakiego należeli postępował wysoce niemoralnie (np. niniejszy przykład ilustruje, jak niemoralność faszystowskich Niemiec, która z powodu pasywności większości Niemców początkowo mogła przyjąć formę zabijania przez Niemców członków innych narodowości, z upływem czasu zatoczyła duży krąg i po zakończeniu wojny obróciła się w zabijanie owych pasywnych Niemców przez samych Niemców) - po więcej wyjaśnień o naszej osobistej odpowiedzialności za niemoralności intelektu grupowego do którego należymy patrz też punkty #A2.8 i #E2 ze strony "totalizm_pl.htm", zaś o karach za naszą pasywność patrz punkt #N2 ze strony o nazwie "pajak_na_prezydenta_2020.htm". Wszakże już udowodnione działanie "pola moralnego" jest takie, że surowo ono nas karze za każde niemoralne postępowanie. Dlatego zamiast niemoralnego rozgłaszania nieistnienia organizacji Werwolfu, ja proponuję wprowadzenie moralnie poprawniejszego rozwiązania legalnego w postaci prawa i urzędu "przedawnienia, wybaczenia, pojednania i amnestii" - opisywanego jako "Problem #A3" w punkcie #C2 z mojej strony o nazwie "pajak_na_prezydenta_2020.htm".

Tak się składa, że mechanizmy moralne nakładają na nas tzw. "obowiązek obrony" opisywany szerzej w podrozdziale #JD11.1 z tomu 7 mojej najnowszej monografii [1/5] - w tym obowiązek obrony przed wszelkimi formami niemoralności i przed nosicielami dowolnej z form niemoralności. Z kolei cykle historyczne często przyjmują raczej niespodziewany obrót - patrz punkt #K1 mojej strony o nazwie "tapanui_pl.htm". Stąd radziłbym ci czytelniku, abyś spróbował zapamiętać to co o "modus operandi" Werwolfu zdołałem dotychczas dociec i opisać powyżej. Wszakże zawsze należy się uczyć na najlepszych przykładach - i to bez względu na to kto przykładów tych nam dostarczył, a jedynie potem udoskonalić owe przykłady o to co podpowiadają nasza obecna wiedza oraz najwyższy znany nam poziom moralności (tj. w tym przypadku uzupełnić o realizowanie moralnego "obowiązku obrony" z jednoczesnym przestrzeganiem wszelkich innych kryteriów moralnie-poprawnego działania). Nigdy przecież NIE wiadomo co przyszłość może jeszcze nam przynieść. Gdyby więc kiedyś tobie czytelniku przyszło podjąć osobistą obronę dla przetrwania twych bliskich i twej kultury, wówczas warto abyś pamiętał, że dla hałaśliwego aczkolwiek nieefektywnego podziemia istnieje też opisywana tu cicha, jednak precyzyjna, ogromnie efektywna oraz już udowodniona w działaniu alternatywa. Warto bowiem być świadomym, że typowe hałaśliwe podziemia, spektakularnie obwieszczające swoje przemarsze granatami i maszynówkami, jakich dumne opisy znajdujemy w podręcznikach historii i licznych filmach, faktycznie własnej stronie typowo wyrządzają znacznie więcej szkód niż zadają ich przeciwnikowi. Każde zaś działanie, które zamiast efektywnie wypełniać moralny "obowiązek obrony", raczej niemoralnie przyczynia się do "samo-wyniszczania", już z definicji jest niemoralne. Tymczasem ciche, skryte i inteligentne działania obronne - jakich efektywne metody staram się uchronić wyjaśnieniami niniejszego punktu przed obecnym zamierzonym spychaniem ich przez kogoś w niepamięć, daje się tak udoskonalać, planować i przeprowadzać, aby pod każdym względem wypełniały one wymogi pełnej moralnej poprawności. Zarówno więc dla krótkoterminowego, jak i dla długoterminowego działania "pola moralnego", są one zdolne kwalifikować się jako efektywne i moralnie-poprawne realizowanie obowiązku obrony.

* * *

Niniejszy wpis stanowi adaptację punktu #E2 z mojej strony o nazwie "wszewilki.htm" (aktualizacja z dnia 1 września 2015 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej "wszewilki.htm", niż z niniejszego wpisu - wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony "wszewilki.htm" już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/wszewilki.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/wszewilki.htm
http://artefact.uhostall.com/wszewilki.htm
http://telekinesis.esy.es/wszewilki.htm
http://bobola.net78.net/wszewilki.htm
http://totalizm.com.pl/wszewilki.htm
http://soul.frihost.org/wszewilki.htm
http://tornado.fav.cc/wszewilki.htm
http://pajak.org.nz/wszewilki.htm

(*) Każdy aktualny obecnie adres z totaliztycznymi stronami - w tym również każdy z powyższych adresów, powinien zawierać wszystkie totaliztyczne strony, włączając w to strony których nazwy są wskazywane zarówno w niniejszym wpisie, jak i we wszystkich poprzednich wpisach tego bloga. Stąd aby wywołać dowolną interesującą nas totaliztyczną stronę której nazwę znamy, wystarczy tylko nieco zmodyfikować jeden z powyższych adresów. Modyfikacja ta polega na zastąpieniu widniejącej w powyższych adresach nazwy strony "wszewilki.htm", nazwą owej innej strony, którą właśnie chce się wywołać. Przykładowo, aby wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie "mozajski.htm " np. z witryny o adresie http://energia.sl.pl/wszewilki.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://energia.sl.pl/mozajski.htm - jaki powstanie w wyniku jego zmodyfikowania w opisywany tu sposób.

Powyższy sposób (*) na odnajdywanie i uruchamianie poszukiwanej przez czytelnika totaliztycznej strony, jest szczególnie użyteczny ponieważ większość ze swych stron publikuję na "darmowych serwerach (adresach)" - sporo z których ma ten brzydki zwyczaj, iż typowo już po upływie około jednego roku deletują one moje strony. Stąd jeśli czytelnik zechce odnaleźć którąś stronę na jaką powołuję się w nieco starszych swoich wpisach z tego bloga, a stąd jakiej hosting w międzyczasie wydeletował już ją z takich darmowych adresów, wówczas wystarczy aby przeszedł do najnowszego wpisu z tego bloga - pod którym podaję wykaz najnowszych i stąd najaktualniejszych obecnie adresów hostingów zawierających wszystkie moje strony. Następnie pod dowolnym z owych najaktualniejszych adresów czytelnik może znaleźć poszukiwaną przez siebie stronę, używając jej nazwy dla zmodyfikowania owego adresu według opisanej powyżej metody (*) do wywoływania dowolnych z totaliztycznych stron.

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia "a priori" nowej "totaliztycznej nauki" i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #262). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle nie zostały polikwidowane przez przeciwników "totaliztycznej nauki" i przeciwników wysoce moralnej "filozofii totalizmu", można znaleźć pod następującymi adresami:
http://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pająk


04:14, totalizm
Link
piątek, 21 sierpnia 2015
#261E: What God examines when the "moral field" briefly "rewards immorals" while "persecutes morals" (po polsku poniżej)

Motto: "Are you NOT puzzled why lives of people are formed into one long chain of moral lessons, tests and exams? After all, continuous lessons, tests and exams may have only one goal - namely selecting a few best of the best, from a large crowd of already good ones."

I cannot stop marvelling over the genius of pre-programmed by God the so-called "principle of contradiction between the short-term and long-term effects of the work of moral field" - discovered only by totalizm and briefly summarized in item #H2 of the web page named "totalizm.htm", while accurately described, among others, in items #C4.2.1 and #C4.2 of the web page named "morals.htm" and illustrated in "Fig. #I1" from the web page named "pajak_for_mp_2014.htm". This contradiction (reversal) of effects allows that in the short-term work of moral field for all impatient and blind people may appear that "immorality pays off", but simultaneously that in the long-term work of moral field the justice is restored, because immoral acting people are severely punished, while morally acting people are handsomely rewarded. As a result, this reversal of short-term and long-term work of "moral field" allows God to quickly classify subsequent people and group intellects to the moral or immoral classes (after which classifying they can be treated as it is explained in item #C4.7 from the web page "morals.htm"), to check people's readiness for accepting the moral lessons and for implementing these lessons in everyday lives, to test the intelligence and dedication of subsequent people, to check who is suited for the future coexistence with God, while who systematically breaks moral criteria and thus must be removed prematurely from this world according to the described in #A2.7 from the web page named "totalizm.htm" the "principle of the extinction of most immoral intellects", etc., etc. That is precisely because of this reversal, when you do something morally correct, then rather be happy and treat it as a "good omen" if immediately (i.e. during the completion of given activities) you come across various obstacles and problems. However, begin to act very carefully and wisely (even to the point of abandoning a given activity) if everything goes for you "like a Swiss clockwork" and if all circumstances seem to help you in whatever you are doing as well as instantly reward you for what you are doing - means when the behaviour of moral field seem to indicate that you just carry out an immoral activity. The reasons for which I give you here this advice you may learn after the careful reading, among others, abovementioned items #C4.2.1 and #C4.2 from the web page named "morals.htm", and also after reading the other totaliztic publications which illustrate examples and explain the operation of "moral field", for example items #N1 as well as #B5 and #F3 from the web page named "solar.htm", items #B4 and #C2 from the web page named "pajak_re_2017.htm", item #I2 from the web page named "bitwa_o_milicz_uk.htm", etc., etc. Here I explain only, that in a world ruled by all-powerful and all-seeing God, the "immoral acting" NEVER pays off, because all the apparent benefits that in the short-term work of moral field seems to bring the violation of moral criteria, are carefully invalidated in the long-term work of moral field, at the same time all the problems which a given immoral acting supposed to solve are escalated further - as excellent examples of just such invalidation of the apparent benefits of immoral acting and the escalation of problems that it supposed to solve, consider the consequences of immoral implementation of pesticides, antibiotics, and the theory of relativity described in item #J1 from my web page named "pajak_for_mp_2014.htm". Thus, the only human acting which actually brings permanent benefits, is the acting that fulfils the criteria of morality (i.e. which is the pedantically moral acting) - for explanations see item #B4 of my web page named "pajak_re_2017.htm".

Until now only a small handful of people bothered to learn about powerful tools that God has created to be able to precisely control literally every second of life of each person. These tools have only recently been discovered due to the use of different research methods of the new "totaliztic science" - while under the names "omniplan" and "reversible software time" are summarized, among others, in the introduction and in item #G4 of my web page named "dipolar_gravity.htm", and are described in detail in items #C4 and #C4.1 from another my web page named "immortality.htm". But even without the knowledge of these powerful tools of God, still those more perceptive individuals eventually notice, that the life of every human has too many regularities and similarities to be governed just by "pure coincidences" - as erroneously makes us to believe the present official science. After all, "pure coincidences" are NOT e.g. able to cause, that practically every person sustains roughly similar amount of happiness and successes as well as misfortunes and problems - and this irrespective of his/her wealth or power, that all events which affect us display attributes of moral lessons, or that the fate of each person is controlled by the level of passing moral exams. All this together further confirms the truth about which I am warning in the motto to this post - namely, that to morality is worth to devote our utmost attention, because the way it impacts our lives proves that it serves for the immensely important choosing of the very few best of the best from a sizeable group of already quite perfect. In turn where such a choice takes place, there is also a certainty, that later it is to serve for an equally important further consequences.

After learning the above categorical finding of "totalizm", that "immorality never pays off", and after learning the finding of the new "totaliztic science" that "immorality is one amongst the tools used to educate people and to examine their suitability for divine purposes", in the reader probably arises the question "why in present times so many people deliberately close their eyes to the truth and choose the irrational belief that in life it is beneficial to behave immorally?" The answer to this question is equally complex as that proverbial "Gordian knot". After all, in order to properly respond to it, we have to agree, among others, with what in details is explained in item #B1.1 from the web page named "antichrist.htm" - namely that God purposely so designs our life, that with the help of the consequences of work of the "principle of reversals" our life is upbringing us into "soldiers of God" hardened in overcoming every kind of difficulties, and that all events which affect us in life are designed in advance to serve as "moral lessons" honed in us lasting habits of morally correct behaviour, and to test (examine) the level at which we are already implementing the principles of morally correct conduct. However, I still will try to "cut" here through that "Gordian knot" to show the reader what it is composed of. Here are the most common upbringing activities and subsequent moral tests or exams, to which we are constantly subjected (although most of us do not have the slightest idea about their existence), supplemented by my brief explanation of "why" every one of them makes an impression as if it rewards immorality while punishes morally correct behaviour:

1. Test on respect for moral traditions. In my opinion the primary reason for increasingly common today erroneous belief that "immorality pays off", is the testing of our respect for the morally-correct traditions. The reason for this test is that people who cannot bring themselves to respect the past and traditions which created them, cannot also bring themselves to respect anything else, including their own parents and God. In this test, for example the "toys" that our ancestors had to invent, because until recently they have NOT existed (e.g. computers, cell-phones, colour television, jet planes, cars, etc.) are used to amaze and to tell today's generations of people, that due to the use of such "trinkets" these generations supposedly become "more superior" than generations of these ancestors who invented these "toys" - see descriptions of the generation of "Midases in reverse" from items #K5 and #K6 of the web page "tapanui.htm". In turn, by being such supposedly "better" generations, they have the right to "trample with their boots" over the traditions of our ancestors, which traditions already have proven themselves working for thousands of years. So some people fooled by those "trinkets", actually trample, among others, over the already established for a long time e.g. the Bible verses and folk wisdom stating that "immorality never pays off" - e.g. consider what percentage of people today takes notice of the true importance of the proverb "Though the mills of God grind slowly, yet they grind exceeding small", or the Polish-language counterpart of it, stating that "God does not act rapidly, but acts justly" (in Polish: "Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy").

2. Test on believing today's mass media, that advocate "quick successes" achieved at any cost, but remain silent about the long-term consequences of immoral actions. All our current mass media (including television) are so controlled, that they produce long programs on "how effortlessly get a quick success in life", but that typically they are silent about disclosing to audiences "what happened in the long-term work of moral field with all those people who almost effortlessly achieved rapid success in life" (i.e. "what after the elapse of so-called. 'time of karma return' happened to these people, about whom moral field and moral mechanisms knew in advance that they belong to those 'bad trees that are to yield only bad fruit' " - described in item #C4.7 from the web page named "morals.htm", and hence whom the "moral field" in its short-term work "helped" to get a success in life).

3. The test on believing in claims of official science, which does NOT hide its atheism and openly avoids researching of the actual work of moral field and moral mechanisms - and thus which fulfils the Biblical definition of a "bad tree that is NOT going to yield good fruit" (for more details see item #C4.7 from the web page "morals.htm" and item #K1 from the web page named "tapanui.htm"). This test checks the people's belief in false and constantly changed claims of present, official, monopolistic science, i.e. the belief persisting in spite that these people know that the present official science has been built on atheistic (i.e. false) foundations, that it refuses to undertake research on requirements of "true morality" (about requirements of "true morality" almost everyone knows, that these can originate only from God), and that as such, according to the Bible, the present official science is NOT able to give birth to any "good fruit", but yields only "bad fruit" that will only harm those people who are greedy enough to eat it. In general terms, this test boils down to checking whom a given person is to believe, when he or she is forced to choose between whatever in a given matter indicate our senses, logic, empirical experience, evidence, etc., but what is officially denied by scientists who look at the world from armchairs and through thick windows of their "ivory towers" - as an excellent example of the necessity of making just such a choice, see descriptions from item #E2 of the web page named "cloud_ufo.htm". For example, this test checks whether a given person is already deterred by the situation, that the present official and monopolistic science - which leads a highly prosperous and trouble-free life due to research-grants received from the power-hungry politicians and from the greedy industries (e.g. armaments), has NO courage to promote any morally-correct truth, e.g. the truth that "in the long-term work of moral mechanisms every war is always lost by an aggressor" - broadly explained, among others, in item #I2 from the web page "bitwa_o_milicz_uk.htm", that this science constantly changes its official statements and the contents of its textbooks, that is growing the number of its findings and statements that appear to be mutually contradictory, that instead of promoting the progress, this science persecutes and holds down every new ideas that are incompatible with its atheistic doctrines - such as, for example, the theory of everything called the Concept of Dipolar Gravity, or the starship called the Magnocraft, etc., etc. From what I noticed, this exam on belief in the claims of present official science, especially commonly fail women - obviously the opinions of titled experts mean for them more than logic, evidence, and common sense. For example, it is sufficient that somewhere they read an interview with someone with numerous titles, that, for example, allegedly smoking reduces overweight, and immediately they throw themselves onto cigarettes, knowing that these are to kill not only them, but also their family members. Just it suffices that some prize-winning researcher of e.g. cranks recommends in TV to NOT discipline children, but rather keep convincing them like adults, and immediately they report to police if anyone tries to implement what the Bible commands about the disciplining of small brats. It is just enough that in an illustrated magazine they read that a celebrity wife of some rich doctor eats certain weeds, instead of meals, and immediately this weed becomes the only dish in dinners NOT only for themselves, but also for their husbands and families. It just suffices that on the Internet they read what some dictatorial government state regarding salt, and immediately they ignore thousands of years of natural regulation of the demand for salt by our senses of taste and thirst, and force the whole family to eat everything without salt (see #D2 on the web page named "healing.htm"). Etc., etc.

4. The tests on noticing distortions of virtually all religious institutions. About testing of our level of noticing the deviations of practically all religious institutions in today's world one could write whole volumes (e.g. see item #A2.7 from the web page named "totalizm.htm"). But if we try to summarize these tests in a few sentences, they boil down, among others, to examining: (1) our noticing and remedying of the increasingly deeper departure of religions from doing what God commands them to do in holy books, but instead implementation of whatever imperfect human leaders of these religions tell others that they ought to do, (2) noticing and correcting the disappearance of teaching morality by religions, (3) noticing the avoidance of religions to research scientifically God's methods of work which are commonly used in the present everyday life, (4) remedying the negligence of religions in the empirical checking and confirming of every religious truth (in turn truths, which were NOT subjected to rigorous checking and confirming that later can be verified and approved by practically every interested person, cannot change their status from "belief" into "certainty"), (5) stopping the politicization of religions - that is, stopping the caring of religions mainly about the power over people and about the political influence and income, instead about the service for God. Etc., etc.

5. The tests on knowledge of the work of moral field and moral mechanisms. For example, each one of us is repetitively taught and then examined whether he/she is already aware of the fact, that in the short-term work of moral field and moral mechanisms these tools of God only give an impression that "immorality pays off", while the actual punishment for immorality comes only in the long-term work of moral field and moral mechanisms - as it is summarised in item #H2 from the web page named "totalizm.htm", while in detail it is explained in item #C4.2 of the web page "morals.htm".

6. The test on the enthusiasm for persecuting and on hostility directed at everything that is moral - e.g. on every truth, on the "philosophy of totalizm", on the new "totaliztic science", etc. In this moral exam, people with immoral tendencies are "provoked" to attack and to suppress everything that is morally correct - e.g. every truth. It is from this test that originate, for example, such phenomena as the "curse of inventors", or as the vicious suppression with which the "philosophy of totalizm" and the new "totaliztic science" are troubled by various immoral forces - for examples of some forms of such suppression, see item #B5 from my web page named "tapanui.htm", or items #J1 and #P5.1 from my web page named "quake.htm". As another example of such suppression I should also disclose here that, for example, whenever in my professional life of an university professor I met up with the announcement of a university position in philosophical sciences focused on research and development of new philosophy, I always applied for this position - justifying my application by the need to further develop the already widely known in the world my philosophy of totalizm devoted to the "true morality". But in spite that I made hundreds of applications for such positions, and in spite that already then the achievements of totalizm exceeded everything that other philosophers have developed so far in the area of our learning the principles of moral mechanisms, NOT even a single of my applications was ever successful. Today's official science clearly does NOT want to have anything to do with academics who study and popularize the truth about the work of "true morality". (Note here, how extremely difficult it is to research and to popularize the knowledge about the true work of mechanisms of morality, if one is constantly expelled from the job, and if the bulk of one's energy must be spend on earning the bread and on keeping alive by lecturing e.g. the Software Engineering that is avoided by other professors and has little to do with what one is actually researching, and also if one is surrounded by a collection of hostile people who shout insults and continually put down of what one has already managed to accomplish.)

7. The test on such programming of the current systems of governance (including virtually all of today's democracies), which causes almost exclusively immoral actions of governments. It is this test that causes, that if someone matches today's decisions of governments to moral criteria - which matching, among others, sometimes I do and which also should periodically be done by every other citizen familiar with work of "actual morality", then it turns out that practically almost everything that today's governments make or decide, breaks various criteria of morality, and thus in the long-term work of moral field all the benefits that initially stemmed from it must be cancelled as the punishment, while the problems that these measures or laws were to solve must be escalated as the punishment. As excellent examples of today's breaking of moral criteria consider the presently existing "privacy laws" - that help to hide from people the committed immoralities and hamper learning about the actual work of moral field and moral mechanisms, or consider the introduced almost everywhere GST (also known as VAT), which works like sand thrown in the gears of working machine, and which is ruining economically the country that recklessly has introduced it - for details see items #T1 to #T5 from my web page named "humanity.htm". More information on the subject of contradictive to moral criteria activities of governments can be found, among others, in items #J1 and #I1 from my web page named "pajak_for_mp_2014.htm", and items #B1 to #B8 from my web page named "pajak_re_2017.htm".

Of course, there is incomparably more moral lessons, tests and examinations similar to those listed above. Here I indicated just a few most common examples.

I was always intrigued by the thoughtlessness of people who play the "armchair philosophers", and with a loud voice full of admiration for the shrewdness of their own mind deliver in public opinions such as "we cannot believe in the existence of God, when we see the enormity of suffering, trouble and struggles of men, when we see little kids dying from some painful illness, as well as when we see microbes, mosquitoes, tapeworms, venomous snakes, crocodiles ..." Hearing this kinds of opinions I want to ask: "if you were god, would you create the world without pain, struggles, challenges, lessons, exams, work, deadly organisms, etc., which would be filled only with pleasures, self-supplying refrigerators and cups to which the supply of tasty wines and drinks would never have ended?" And if YES, then what you would do with those billions of immortal people that are used exclusively to pleasure and that cannot themselves do anything other than emptying their self-supplying refrigerators and cups? Yet you could not kill them, because death is also unpleasant. You could not order them to do anything, because the work is, after all, the effort, challenge, exam and the requirement to acquire skills - that is also a whole series of unpleasantness. (I am NOT going here to philosophize that even pleasure, in which one is forced to live for eternity, with time has become an unpleasant chore.) For many years in different places of my publications I am explaining to this type of "armchair philosophers", that a world devoid of pain, unpleasantness, threats, fears, struggle, demands, laws, homework, exams, challenges, responsibilities, work, etc., would be an useless form of nightmare and hell - just only an extremely inexperienced creator would agree to create and maintain it for longer than a short initial period of the childhood and learning of first humans. In addition, all-righteous God, like ours, even in the world having all of these unpleasant "attractions", can so choose who has to meet which kind of unpleasantness, that nothing unpleasant affects people who previously did NOT deserve it. Examples of publications explaining and documenting these facts, may be: item #A3 from my web page named "god_proof.htm", item #G1 from my web page named "will.htm", item #D3 from my web page named "god_exists.htm", and items #D1 to #D6 from my web page named "newzealand_visit.htm" that summarize the role of "paradise". However, seeing the universality of such a misunderstanding of the constructive, motivating and balancing role that for people fulfils the pain, death, fear, responsibilities, lessons, exams, work, challenges, etc., I suspect that one day I should write and allow to read, a full article similar to this post, which would explain to this type of "armchair philosophers" what a useless nightmare and hell would be the creation and maintaining of a world filled up only with pleasures - after which writing, in this place I should place a link to such an article.

Although what I have described in this post is only an advice from totalizm, NOT e.g. the law or an explanation, still it reveals that in view of the increasingly widespread "failing" of moral tests and examinations by people, on one hand we should sympathize with those people, what systematically fail these trials. (After all, NOT without the reason a wise proverb states that "everyone receives in life what he or she previously has earned".) On the other hand, we should treat as a kind of miracle and the reason to wonder, that in today's world there is still existing this handful of exceptionally special people, who in spite of everything, know, openly insist and keep proving to everyone, that for certain "immorality does not pay off". (In item #I1 from my web page named "quake.htm" these exceptional individuals are described under the Biblical name of "righteous".) As it can be seen, "the philosophy of totalizm" and born from it the new "totaliztic science" are now having the increasingly difficult task ahead - i.e. to re-disclose to typical people today, what is NOT revealed to them neither by present religions, by present official science and education, by present governments, nor by famous people providing role-models, i.e. to re-disclose what a huge mistake people make due to their short-sighted belief that "immorality pays off", as well as people make due to the behaviour resulting from the belief that supposedly "morally correct behaviour totally does not count in life."

* * *

The above post is an adaptation of item #A1.1 from my web page (in the English language) named "totalizm.htm" (updated on 7 August 2015, or later). Thus, the reading of the above descriptions would be even more effective from that web page, than from this post - after all e.g. on the totaliztic web pages are working all (green) links to other related web pages with additional explanations, texts are printed in colours, the content is supported with illustrations, the content is updated regularly, etc. The most recent update of the web page "totalizm.htm" can be viewed, amongst others, through addresses:
http://www.geocities.ws/immortality/totalizm.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/totalizm.htm
http://artefact.uhostall.com/totalizm.htm
http://telekinesis.esy.es/totalizm.htm
http://bobola.net78.net/totalizm.htm
http://totalizm.com.pl/totalizm.htm
http://soul.frihost.org/totalizm.htm
http://tornado.fav.cc/totalizm.htm
http://pajak.org.nz/totalizm.htm

(*) Notice that every address with totaliztic web pages, including all the above web addresses, should contain all totaliztic web pages - including web pages indicated in this post. Thus, in order to see any totaliztic web page that interests the reader, it suffices that in one amongst the above addresses, the web page name "totalizm.htm" is changed into the name of web page which one wishes to see. For example, in order to see the web page named "morals.htm" e.g. from the totaliztic web site with the address http://energia.sl.pl/totalizm.htm , it is enough that instead of this address in the window of an internet browser one writes e.g. the address http://energia.sl.pl/morals.htm .

The above manner (*) for viewing the totaliztic web page that is sought by the reader, is especially useful, because the majority of my web pages is published on "free hosting addresses" - some amongst which have this habit that typically they delete my web pages just after one year. Thus, if the reader wishes to find any such my web page to which I refer in my older posts from this blog, and therefore which page in the meantime was deleted from free hosting addresses, then it is enough to visit the newest post on this blog - under which I am providing the list of most recent and thus currently the most valid addresses that contain all my web pages. Then in any amongst these most current addresses the reader can find the web page which he or she is seeking, just by using its name for modifying that address accordingly to the method (*) described above (which method allows to run any totaliztic web page chosen by the reader).

It is worth to know as well, that almost each new topic that I am researching on principles of my "scientific hobby" with "a priori" approach of the new "totaliztic science", including this one, is repeated in all mirror blogs of totalizm still in existence (the above topic is repeated in there as the post number #261E). In past there were 5 such blogs. At the moment only two blogs of totalizm still remain undeleted by adversaries of the new "totaliztic science" and of the moral philosophy of totalizm. These can be viewed at following internet addresses:
http://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html/

With the totaliztic salute,
Jan Pajak

23:07, totalizm
Link
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 50