Archiwum
Tagi
RSS
piątek, 23 grudnia 2016
#279: Czy żałować, czy też cieszyć się, kiedy systematycznie omijają nas nagrody jakie wygraliśmy lub jakie nam się należą

Motto: "W świecie rządzonym przez niewypowiedzianie mądrego, wszechmogącego i sprawiedliwego Boga, wszystko co nam się przydarza ma aż cały szereg następstw i poziomów znaczeniowych. Niestety nasza ignorancja powoduje, że typowo odnotowujemy jedynie fizykalne następstwa, czyli tylko najbardziej prymitywny z tych poziomów - jakże więc lepsze i bogatsze byłoby nasze życie gdybyśmy zaczęli spożytkowywać też lekcje udzielane nam tymi innymi poziomami." (Jedno z istotnych ustaleń filozofii totalizmu wyjaśnianych w treści punktu #N2 na mojej stronie "pajak_na_prezydenta_2020.htm".)

Życie praktycznie każdego z nas przynosi zdarzenia, jakich NIE daje się wyjaśnić na bazie ateistycznych stawierdzeń dzisiejszej oficjalnej nauki. Niestety, większość ludzi przeacza lub ignoruje te zdarzenia - a szkoda, bowiem zawsze kryją one potencjał wynoszenia nas na wyższy poziom świadomości. Ja jednak należę do nieco innej kategorii ludzi - przeszedłem bowiem przez tradycyjne szkolenie na zawodowego naukowca w jednej z najlepszych w owym czasie uczelni świata, mianowicie na Politechnice Wrocławskiej (po szczegóły patrz punkt #E1 na mojej stronie internetowej o nazwie "rok.htm".) Zostałem więc doskonale wyszkolony w odnotowywaniu i analizowaniu zarówno wszelkich regularności, jak i wszelkich odchyleń od tego co typowe i spodziewane. Jedną zaś z takich regularności i jednocześnie odchylenia od typowości, jaka rzuciła mi się w oczy w moim własnym życiu, było że kiedykolwiek wygrywałem jakieś nagrody, poza jednym (ostatnim) wysoce znaczącym wyjątkiem jaki miał miejsce dopiero w 2016 roku, praktycznie niemal nigdy NIE dane mi było z owych nagród skorzystać.

Aby czytelnik mógł zrozumieć powody tego dziwnego omijania mnie przez niemal wszelkie wygrane i nagrody, najpierw opiszę tutaj najważniejsze i najbardziej reprezentacyjne z nich, dla których (jak wierzę) wypełniłem wymogi ich otrzymania - jednak które mnie ominęły. Potem zaś też wyjaśnię, dlaczego moim zdaniem tak właśnie się stało i dzieje.

Owo dziwne zjawisko omijania mnie przez nagrody o jakich wiedziałem, że je wygrywałem i że mi się należą, trwa już od tak dawna jak tylko sięgam swą pamięcią. Niemniej przez długi czas uważałem to za zbiór "przypadków", niekorzystnych dla mnie "zbiegów okoliczności", a czasami za zwykły wynik ludzkiego kumoterstwa lub oszustwa. Dopiero kiedy ominęło mnie otrzymanie bardzo wysokiej wówczas dla mnie sumy 10000 funtów angielskich, zacząłem dokładniej analizować tę sprawę. Ten przełomowy i znaczący przypadek, kiedy wiedziałem iż nagroda legalnie (i tradycyjnie) mi się należała, jednak jej wypłacenia nagrododawca zdecydowanie mi odmówił, wynikała z popartego szerokim materiałem dowodowym mojego wyjaśnienia dla pochodzenia tzw. "kręgów zbożowych". Jak zapewne czytelnik pamięta, w latach 1980-tych, czyli w czasach kiedy ja prowadziłem swoje badania nad wehikułami UFO, takie właśnie "kręgi zbożowe" pojawiały się masowo na polach zbożowych Anglii oraz niemal wszystkich innych krajów świata, włącznie z Polską i Nową Zelandią. Niemal każdego dnia owe "kręgi zbożowe" pokazywane były wówczas w telewizji i w gazetach, pisano o nich książki, a nawet nakręcano filmy - np. patrz amerykański film "Signs" z 2002 roku z Mel Gibson w roli głównej, dostępny m.in. za darmo w YouTube pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=8vhSoB-yaAQ . (Czytelnika może zaintrygować fakt, że znający przyszłość Bóg zorganizował pokazanie owego filmu "Signs" na kanale 13 "Duke" nowozelandzkiej telewizji w czwartek dnia 22 grudnia 2016 roku o godzinie 20:30 do 22:20, czyli dokładnie zaraz po tym jak owego dnia zakończyłem swą pracę nad adaptowaniem opisów "kręgów zbożowych" z punktu #D2.1 swej strony "eco_cars_pl.htm" do treści niniejszego wpisu #279 do bloga totalizmu - jaki to wpis planowałem opublikować już następnego dnia, tj. 23 grudnia 2016 roku.) Ta rosnąca światowa sława "kręgów zbożowych" spowodowała, że w 1990 roku angielskie czasopismo "Sunday Mirror" (Mirror Group Newspapers Ltd., Holborn Circus, London EC1P 1DQ, UK) zaoferowało nagrodę w wysokości dziesięciu tysięcy ówczesnych funtów, osobie która wyjaśni czym są i jak są formowane owe słynne wówczas angielskie "kręgi zbożowe". O owej nagrodzie ja dowiedziałem się z artykułu "Field of Dreams" (OMNI, Vol. 13 No 3, December 1990, pp. 60-67, 121-122, 124, 128) Wkrótce potem formalnie zgłosiłem więc swe roszczenie do tej nagrody, zaopatrując je w obszerne wyjaśnienie skąd owe angielskie kręgi się biorą. Swoje formalne roszczenie do owej nagrody zarejestrowałem też legalnie w biurze prawnym z Dunedin, NZ, przekazując owemu biuru jako mój "depozyt legalny" całą dokumentację na temat owych "kręgów zbożowych" i mojego wyjaśnienia dla ich pochodzenia. Wszakże już wówczas w wydawanych przez siebie monografiach publikowałem szczegółowe wyjaśnienie jak owe angielskie kręgi zbożowe są formowane jako "ślady wykładane przez obwody magnetyczne wehikułów Magnokrafto-podobnych zawisających na niskich wysokościach" (w oryginale angielskojęzycznym: "trails left by magnetic circuits of Magnocraft-type vehicles hovering at low heights") - patrz ilustracja oraz moje wyjaśnienie formowania tych kręgów przytoczone na "Rys. #D2" ze strony o nazwie "eco_cars_pl.htm", a także powtórzone na "Rys. #F1" z innej mojej strony o nazwie "artefact_pl.htm". W chwili obecnej opisy tego wyjaśnienia są nadal prezentowane w moich publikacjach, skrótowo na "Rys. #D2abcd" ze strony o nazwie "eco_cars_pl.htm", a także m.in. w punkcie #C6 oraz na "Rys. #C6ab" z innej mojej strony internetowej o nazwie "ufo_proof_pl.htm", oraz w punkcie #D8 oraz na "Fot. #D8abc" i "Fot. #D8de" z jeszcze innej mojej strony internetowej o nazwie "explain_pl.htm", zaś szczegółowo np. w podrozdziałach G11.3.2 (a także G3.1.6 i na "Rys. G13"), oraz w podrozdziale V5.1, z tomów odpowiednio 3 i 17 mojej najnowszej monografii [1/5]. Niestety, na przekór, że nikt nigdy NIE obalił ani nawet NIE podważył ważności tego mojego wyjaśnienia, oraz na przekór, że swym formalnym dowodem opisywanym m.in. na stronie o nazwie "ufo_proof_pl.htm" udowodniłem naukowo, że UFO istnieją fizycznie i obiektywnie oraz że formują one m.in. owe "kręgi zbożowe", redakcja owego "Sunday Mirror" napisała mi list w którym zwyczajnie odmówiła wypłacenia należącej mi się od niej nagrody. Prawdopodobnie redakcja ta się obawiała, że otrzymaną nagrodę spożytkuję na swe badania i na swoje wynalazki, oraz że w ten sposób owa nagroda przyniosłaby tylko pożytek naszej cywilizacji. Ów numer "wywinięty" mi wówczas przez Anglików w sprawie nagrody za wyjaśnienie "kręgów zbożowych" opisałem także w punkcie #F2 swej strony o nazwie "artefact_pl.htm" oraz w podrozdziale G11.3.2 z tomu 3 swej najnowszej monografii [1/5].

Tamta nagroda 10000 funtów potem okazała się wcale NIE być najwyższą co do wartości jaka mnie ominęła. W punkcie #D2 na swej stronie o nazwie "eco_cars_pl.htm" opisałem bowiem dokładnie jak ominęło mnie otrzymanie nagrody w wysokości 300 milionów dolarów USA, jaka w dniu 24 czerwca 2008 roku była obiecywana w imieniu Amerykanów za wynalezienie urządzenia o cechach "komory oscylacyjnej" jaką ja wynalazłem jeszcze w 1984 roku, zaś z propozycją zbudowania jakiej ja znacznie wcześniej zwracałem się do setek właściwych instytucji w USA, a stąd (jak wierzę) wymogi otrzymania jakiej to nagrody ja wypełniłem już uprzednio. Oczywiście, także i ta nagroda wcale NIE jest ani pierwszą, ani też ostatnią nagrodą za moje wynalazki, odkrycia, dorobek naukowy, itp., dla jakiej wypełniłem wymogi lub warunki jej otrzymania, jednak jakiej nigdy NIE oglądałem, ani z jakiej nigdy NIE odniosłem jakiejkolwiek korzyści. (Podobnie zresztą też było z otrzymywaniem zasiłku dla bezrobotnych, jaki też tradycyjnie mi się należał, bowiem płaciłem podatki i przez wiele lat byłem bezrobotny, jednak jakiego też NIE otrzymywałem. W czasach kiedy byłem bezrobotny owo odmawianie przyznania mi przez władze zasiłku dla bezrobotnych, w połączeniu z szybkim topnieniem moich oszczędności, stało się dla mnie powodem nieustannych zmartwień i wielu nieprzespanych nocy. Tymczasem gdybym wówczas znał przyszłość - tak jak zna ją Bóg, wiedziałbym że NIE potrzebuję się martwić, bowiem wszystko w mym życiu ułoży się OK, a na dodatek nieotrzymywanie zasiłku NIE zaindukuje u mnie niebezpiecznego wygodnictwa i pasywności o jakich wiadomo, że zniszczyły już życie wielu długotrwałych bezrobotnych.) Faktycznie to przez całe swoje życie, co jakiś czas tym co czyniłem wypełniałem warunki otrzymania, albo wygrania, jakiejś nagrody, jednak niemal zawsze coś się zdarzało, że nagrody tej NIE dane mi było otrzymać. Szczerze mówiąc to do dzisiaj, co jakiś czas otrzymuję wiadomość od któregoś z zafascynowanych moim naukowym dorobkiem czytelników, w której czytelnik ten wyraża opinię, że on sam uważa mnie, a także silnie wierzy, iż kiedyś w przyszłości będę uznany przez wszystkich ludzi za "naukowca wszechczasów", jaki dołożył najwyższy znany wkład intelektualny do rozwoju naszej cywilizacji. Jednocześnie jednak takie opinie odbiorców mojego dorobku wcale NIE zmieniają faktu, że w swoim życiu zawodowego naukowca traciłem pracę średnio co około dwa i pół roku, że nigdy NIE było publicznych funduszy na badania jakie prowadzę (stąd wszystko co czyniłem i osiągałem finansowałem z moich prywatnych oszczędności), oraz że nawet obecnie po przejściu na emeryturę, z braku miejsca dla naukowej pracy, do korzystania z domowego stołu i komputera (jakie stanowią niemal jedyny ekwipunek używany do opracowywania wyników moich obecnych "hobbystycznych badań") zmuszony jestem konkurować z własnym kotem. (Z jakichś powodów nasz kot uwielbia wylegiwanie się na klawiaturze mojego komputera, oraz stąpanie na ową klawiaturę kiedy właśnie na komputerze tym pracuję.)

Kolejna raczej istotna podobna sytuacja o jakiej warto tu wzmiankować, to sprawa tzw. "fal grawitacyjnych" - podsumowana szerzej w punkcie #E1.1 mojej strony o nazwie "telepathy_pl.htm". Mianowicie, ja naukowo odkryłem czym są tzw. "fale telepatyczne". Wynalazłem też zasadę działania technicznego urządzenia łącznościowego, jakie zamiast obecnych szkodliwych dla zdrowia i życia fal radiowych, dla celów komunikacyjnych będzie używało właśnie owe bezpieczne i nieskończenie szybkie fale telepatyczne. Urządzenie to nazwałem "telepatyzerem". Na bazie tego własnego wynalazku "telepatyzera" byłem potem w stanie dokładnie wyjaśnić budowę i zasadę działania tajemniczego urządzenia podarowanego ludzkości przez niezwykłą istotę i nazwanego "piramida telepatyczna" - jakiego opisy dziwnym "zbiegiem okoliczności" trafiły do mnie w jakiś czas później. Piramida ta też okazała się być telepatyzerem, tyle że już o formie dopracowanej do technicznego zbudowania i do telepatycznego wymieniania myśli pomiędzy dwoma inteligentnymi istotami oddzielonymi od siebie np. międzygwiezdnymi odległościami. W 2015 roku z szokiem jednak się dowiedziałem, że jacyś naukowcy zbudowali wielkoskalową wersję urządzenia bazującego na tej samej zasadzie działania co owa "piramida telepatyczna", tyle że swoje urządzenie nazwali oni "LIGO" oraz twierdzą, iż przechwytuje ono "fale grawitacyjne", a nie odkryte przezemnie "fale telepatyczne". Jestem gotów się założyć, że owi naukowcy otrzymają kiedyś (lub już otrzymali) jakieś nagrody za swoje urządzenie. Jednocześnie zaś podczas rozdzielania owych nagród mój dorobek naukowy, ani "fale telepatyczne" jakich naturę to ja wyjaśniłem i jakie faktycznie są przechwytywane przez owo "LIGO", NIE będą wówczas nawet wzmiankowane. Wszakże poziom zakłamania dzisiejszej oficjalnej nauki jest już aż tak wrosły w jej system, że nauka ta raczej wcześniej upadnie i zostanie zastąpiona np. przez nową "totaliztyczną naukę", niż oficjalnie przyzna iż jakikolwiek fragment mojego dorobku naukowego, np. moja teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji, jest poprawny, zaś wynikające z niego wnioski są prawdą - co staram się uświadomić czytelnikowi aż na szeregu swych internetowych stron, np. w punkcie #C6 strony o nazwie "telekinetyka.htm", czy np. w punkcie #B2 swej strony o nazwie "humanity_pl.htm".

Niezależnie od powyższych bardzo istotnych przypadków, istnieje też aż cały szereg mało znaczących sytuacji, jakie też wynikały np. z mojej drogi życiowej albo postępowań naukowych, a w jakich też omijało mnie korzystanie z czegoś, wymogi otrzymania czego wypełniłem. Przytoczę tu też kilka ich najbardziej reprezentacyjnych przykładów. I tak, kiedy uczęszczałem jeszcze do szkoły średniej, jako jednemu z uczni o imponujących wynikach jednak biednych rodzicach, zgodnie z ówczesnym prawem należało mi się stypendium szkolne. Niestety, stypendium tego mi odmówiono - chociaż otrzymywał je jeden z najbogatszych uczni o raczej kiepskich wynikach nauki (uczeń ten umarł wkrótce po ukończeniu owej szkoły - tak jak wyjaśniłem to w punkcie #G1 swej strony o nazwie "will_pl.htm"). Powinienem tu jednak dodać, że w owych czasach prawdopodobnie NIE osiągnąłem jeszcze wymaganej dojrzałości aby ewentualne stypendium spożytkować w moralnie poprawny sposób, a ponadto nadal mieszkałem wówczas z rodzicami, którzy chociaż byli biedni, swe niedobory efektywnie kompensowali pracowitością i zapobiegliwością - faktycznie więc stypendium NIE było mi desperacko potrzebne, zaś ewentualne jego otrzymywanie byłoby dla mnie jedynie dodatkowo psująca mnie nagrodą za wyniki w nauce. (Ta sytuacja jednak się zmieniła, kiedy zacząłem swe studia z dala od domu rodziców na Politechnice Wrocławskiej, gdzie już otrzymywałem stypendium, jako że tam NIE było ono nagrodą, a z wielkim trudem zapracowywaną niezbędnością i warunkiem przeżycia, ponieważ bez otrzymywania stypendium ukończenie studiów stałoby się dla mnie niemożliwe, a także gdzie już uczyłem się jak spożytkowywać je w moralnie poprawny sposób.) Kolejnym przypadkiem ominięcia mnie przez nagrodę było, że kiedy już po studiach gdy nadal mieszkałem jeszcze w Polsce, moją uwagę zwrócił też fakt, że w owych czasach w naszym kraju istniała tylko jedna maszyna do losowania numerów "toto-lotka". Będąc zaś naukowcem inżynierii mechanicznej, wiedziałem że maszyna ta miała w sobie jakieś fizykalne niedoskonałości, jakie z pewnością powodowały, iż w wylosowanych przez nią numerach istniał jakiś rodzaj współzależności. Poznanie i wykorzystanie tych niedoskonałości pozwalałoby więc wygrywać nagrody we wszystkich losowaniach. Naukowo posądzałem też, że niedoskonałościami tymi rządzą takie czynniki, jak: siły grawitacyjne (tj. głównie data i godzina losowania - jaka z kolei decydowała o położeniu Ziemi względem Słońca oraz położeniu Księżyca względem Ziemi), pogoda w miejscu losowania, oraz kolejność wypadania numerów z owej maszyny. Zacząłem więc gromadzić dane o tych właśnie wielkościach. Ponieważ zaś byłem dobry w programowaniu komputerów, równocześnie zacząłem opracowywać program, jaki uwzględniał owe czynniki. Po około dwóch latach dorywczej pracy nad tym programem i sprawdzania jego wyników w każdym kolejnym losowaniu, mój program zaczął pozwalać mi na wygrywanie niewielkich sum w praktycznie każdym kolejnym losowaniu polskiego "toto-lotka". Sumy te były niewielkie - wystarczały zaledwie na zwracanie mi się zakupu biletów "toto-lotka" każdego tygodnia. Jednak w wyniku nieustannego udoskonalania programu pomału wysokość wygranych zaczęła rosnąć. Wówczas to nagle Polska zakupiła drugą bardzo podobną maszynę do losowania numerów - co unieważniło mój program ponieważ NIE byłem już w stanie przewidzieć która maszyna oraz który zestaw jej numerów były i będą użyte. Potem zaś wyemigrowałem do NZ. Innym ciekawym przypadkiem było kiedy zakupując szereg relatywnie drogich narzędzi w NZ sklepie zwanym "Mitre 10", wygrałem tam oprzyrządowanie do gry w krykieta. Aczkolwiek sam NIE mam czasu na jakikolwiek sport, oprzyrządowanie to mnie ucieszyło, bowiem właśnie obramowałem deskami trawniczek na swoim miniaturowym ogródku (deski te widać np. na "Fot. #G1" z mojej strony o nazwie "solar_pl.htm") i odnotowałem, że naroża owych desek wyglądały pusto, stąd wbite w tych narożach jakieś pionowe słupki ozdobne znacząco dodałyby piękna ogródkowi. Słupki zaś i pałki krykietowe jakie właśnie wówczas wygrałem, wyglądały wysoce ozdobnie i doskonale upiększyłyby mój ogródek - gdyby były użyte właśnie jako takie pionowe ozdóbki dla naroży obramowań mojego ogródkowego trawnika. Niestety, zanim znalazłem chwilę wolnego czasu aby tymi słupkami i pałkami przyozdobić nasz ogródek, moja żona, która doskonale wie iż ja NIE uprawiam żadnego sportu, uznała za niepotrzebne uprzednie skonsultowanie ze mną co z tym zestawem zamierzam czynić, podarowała go więc dzieciom naszych przyjaciół. Jeszcze innym dość podobnym przypadkiem była sytuacja, gdy po otrzymaniu wypowiedzenia pracy z mojego ostatniego nowozelandzkiego miejsca zatrudnienia w Wellington Instytute of Technology, moi koledzy z pracy poskładali się aby ufundować mi jakąś pamiątkę po sobie - i zakupili mi z tych składek tzw. "gift card" do księgarni Whitcoulls - tak abym to ja sam mógł za tą "gift card" wybrać potem sobie i kupić coś, co w owej księgarni najbardziej polubię. Zanim jednak zdążyłem wybrać dla siebie ową pamiątkę i zakupić ją za sumę reprezentowaną przez tą "gift card", firma Whitcoulls zbankrutowała i unieważniła wszystkie "gift cards" jakie uprzednio sprzedała swym klientom - ci zaś co potem zakupili ową zbankrutowaną firmę i prowadzą ją obecnie nadal pod tą samą nazwą, NIE chcą już honorować "gift card" powydawanych przez poprzednich właścicieli. Dosyć symboliczną i jedyną więc moją pamiątką po kolegach z WelTec, stanowi obecnie ta unieważniona "gift card". Dającym mi sporo do myślenia przykładem sytuacji, kiedy ten co NIE ma otrzymać jakiejś (albo żadnej) nagrody, zdecydowanie jej NIE otrzyma bez względu na to jak by się NIE wysilał (jaka to sytuacja zapewne została mi zaserwowana abym dokładniej przemyślał potem jej znaczenie), jest zdarzenie, które doświadczyłem we wrześniu 2016 roku. Rozważałem wówczas czy włączyć piosenkę o tytule "Set Fire to the Rain" (tj. "Podpalić deszcz") śpiewaną przez angielską piosenkarkę "Adele", do jednej z moich totaliztycznych "playlist" linkowanych ze strony "p_instrukcja.htm". Chociaż wówczas zaniechałem tego włączenia, sam jego zamiar spowodował, że uważnie przeanalizowałem z TV i z internetu słowa owej piosenki oraz informacje o tej piosenkarce po względem ich zgodności z zasadami filozofii totalizmu. W parę dni później brałem udział w konferencji organizowanej przez pracodawcę mojej żony. Dla rozrywki uczestników, na konferencji tej zorganizowano konkurs z bardzo atrakcyjnymi nagrodami (elektrycznymi urządzeniami wyposażenia kuchni), w którym zadawano pytania, zaś ten z widowni kto złosił się do odpowiedzi i odpowiedział poprawnie dostawał nagrodę. Jedno z tych pytań zapytywało właśnie o Adelę i o tę jej piosenkę. Ja oczywiście natychmiast znałem odpowiedź, bo niedawno analizowałem tę właśnie piosenkarkę i jej piosenkę. Niestety, na przekór, że pierwszy wstałem i zgłosiłem się z odpowiedzią, oraz że kontynuowałem swe stanie i zgłaszanie chęci odpowiedzi, prowadzący ten konkurs wyraźnie mnie ignorował i tylko uparcie zapytywał przez mikrofon "kto zna odpowieź". Przez spory czas ci inni co z ociąganiem potem się zgłaszali podawali błędne odpowiedzi. Zacząłem więc na stojąco wymachiwać rękami i okrzykami próbować zwrócić na siebie uwagę prowadzącego konkurs. Ten jednak nadal udawał, że NIE widzi mojego zgłoszenia (na mnie sprawiał on wrażenie, iż czeka na zgłoszenie się kogoś, kogo zna) - na przekór, że nawet już inne osoby siedzące niedaleko mnie też mu zaczęły mnie wskazywać. On jednak najwyraźniej celowo mnie ignorował, aż w końcu po wielu błędnych odpowiedziach ktoś tam się zgłosił, na kogo prowadzący jakby odczekiwał i natychmiast dostał nagrodę jaka wówczas uparcie mnie omijała (tj. omijała jakby celowo i pod koniec wręcz zabawnie). Tak nawiasem mówiąc, to po tym jak owo zdarzenie zmobilizowało mnie abym je tu opisał, zdecydowałem się, że jednak włączę ową piosenkę Adele do mojej "playlisty" o nazwie "p_12fm.htm" z "love songs". Oczywiście, podobnych przypadków miałem w życiu znacznie więcej, jednak tu wystarczy opisanie najbardziej reprezentacyjnych z nich.

Opisując tu przykłady powyższych przypadków, które faktycznie mi się przydarzyły, pragnę jednak przypomnieć czytelnikowi, że tematem moich obecnych "hobbystycznych" badań naukowych są metody działania Boga. Z dotychczasowych zaś wyników tych badań wierzę, iż wiem już "dlaczego" w każdym z tych przypadków stało się tak, jak to powyżej opisałem. Wiem też, że to co się stało, a NIE to co mogłoby się stać gdyby NIE zaszła opisywana powyżej interwencja Boga, dla mnie okazuje się być najbardziej poprawnym moralnie i edukującym mnie przypadkiem życiowym, po jakiego przeżyciu i wyciągnięciu z niego właściwych wniosków, staję się teraz lepszym człowiekiem niż byłem nim uprzednio. Zainteresowanym czytelnikom polecam więc zapoznanie się z tym moim ustaleniem "dlaczego".

* * *

Powyższy wpis jest adaptacją tylko początkowej części punktu #D2.1 z mojej strony o nazwie "eco_cars_pl.htm" (aktualizacja owej strony datowana 23 grudnia 2016 roku, lub później). Dalszą część tamtego punktu #D2.1 zainteresowani tym tematem czytelnicy mogą sobie poczytać zaglądając na ową stronę "eco_cars_pl.htm". W tamtej dalszej części punktu #D2.1, jakiej już tu NIE powtarzam aby niepotrzebnie NIE budzić z uśpienia ateistycznie nastawionych czytelników i NIE wznawiać ich szyderstw (i szykan), wyjaśniłem "dlaczego" (jak wierzę) w moim życiu niemal zawsze jestem omijany przez wszelkie nagrody jakie albo wygrałem, albo też jakie mi się legalnie należały - za wyjątkiem owego zakładu "kto zostanie wybrany" wygranego w 2016 roku, do jakiego podjęcia znajomi mnie zmusili. Ponadto na "Rys. #D2" owej strony "eco_cars_pl.htm" (tj. na rysunku przytoczonym pod tamtym punktem #D2.1) jest też komputerowo zilustrowane wyjaśnienie zasady formowania opisywanych powyżej "kręgów zbożowych" formowanych przez UFO w zbożach Anglii (wypłaty nagrody za jakie to wyjaśnienie oficjalnie mi odmówiono). Najnowsza aktualizacja owej strony "eco_cars_pl.htm" jest obecnie dostępna pod następującymi adresami:

http://www.geocities.ws/immortality/eco_cars_pl.htm

http://totalizm.zensza.webd.pl/eco_cars_pl.htm

http://telekinesis.esy.es/eco_cars_pl.htm

http://totalizm.com.pl/eco_cars_pl.htm

http://pajak.org.nz/eco_cars_pl.htm

W okresie miesiąca grudnia 2016 roku moje strony internetowe zostały wzbogacone też o sporo innych aktualizacji i zupełnie nowych tematów, dla jakich wyniki swych badań właśnie opublikowałem. Przykładowo, do mojej strony o nazwie "solar_pl.htm" dodałem i zilustrowałem nowy punkt #N5, a także dodałem nowy punkt #C4.7 do strony "wszewilki_jutra.htm", raportując w nich o cechach zakupionego niedawno i testowanego "uśmiercacza owadów" (np. komarów, much, itp.) zasilanego energią słońca. Z kolei na stronie "magnocraft_pl.htm" dodałem nowe komputerowo wykonane ilustracje "Rys. #A2" do "Rys. #A5" pokazujące komputerowo-symulowane animacje Magnokraftów (a stąd i UFO) odmiennych typów na tle znanych ludziom obiektów (np. statku słynnego "Tytanik"), a stąd pozwalające na porównywanie wielkości owych gwiazdolotów z obiektami dobrze ludziom znanymi. W stronie tej dodałem także "Rys. #H4" i udoskonaliłem jego opis, a ponadto udoskonaliłem opis pod "Rys. #G4". W punkcie #A4 strony "portfolio_pl.htm" uzupełniłem adresy najnowszych wywiadów, udzielonych via Skype Polskiemu Radiu w Londynie, zaś obecnie dostępnych także w YouTube.com . Do punktu #R2 strony "quake_pl.htm" dodałem m.in. zdjęcia "Fot. #R2", jedno z których pokazuje wyburzanie uszkodzonego dziwnym (nadprzyrodzonym?) trzęsieniem ziemi niemal nowego budynku ze stali i betonu, z Wellington, NZ, który to budynek był zaprojektowany jako "niezniszczalny" przez trzęsienia ziemi (ciekawostką tego budynku jest, że położone tuż przy nim dwie stare katedry ceglane, katolicka i protestancka, zbudowane z relatywnie słabszej od betonu cegły jeszcze w 1850 i 1866 roku, wyszły z tego samego trzęsienia ziemi zupełnie nietknięte). Poszerzyłem też i zaktualizowałem punkt #I1 ze strony "landslips_pl.htm" raportujący o szokująco dziwnej NZ drużynie "tępicieli drzew" jaka zatruwa i niszczy drzewa porastające zbocza NZ gór, powodując przyspieszoną erozję owych zboczy, oraz przyspieszanie nieszczęść w rodzaju zasypywania lawinami ziemnymi dróg dojazdowych do miasta Kaikoura (tak jak opisuje to punkt #R2 strony "quake_pl.htm"). Udoskonaliłem też i zaktualizowałem punkt #L4 i podpis pod "Fot. #C2a" ze strony "wszewilki.htm". Zaktualizowałem punkt #B1 na swej autobiograficznej stronie "pajak_jan.htm". Poszerzyłem punkt #B4 na swej stronie "antichrist_pl.htm". Udoskonaliłem punkty #C5.7 i #C5.8 na stronie "morals_pl.htm". Udoskonaliłem część #C na stronie "rok.htm". Poszerzyłem podpis pod "Rys. #C6" na swej stronie "ufo_proof_pl.htm".

Każdą z wymienionych tu stron czytelnicy znajdą jeśli do dowolnego z powyższych adresów zamiast nazwy "eco_cars_pl.htm" dołączą nazwę innej mojej strony jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie "ufo_proof_pl.htm" np. z witryny o adresie http://totalizm.zensza.webd.pl/eco_cars_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.zensza.webd.pl/ufo_proof_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia "a priori" nowej "totaliztycznej nauki" i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #279). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle nie zostały polikwidowane przez przeciwników "totaliztycznej nauki" i przeciwników wysoce moralnej "filozofii totalizmu", można znaleźć pod następującymi adresami: http://totalizm.wordpress.com i http://totalizm.blox.pl/html


Z totaliztycznym salutem,

Jan Pająk


01:18, totalizm
Link
czwartek, 01 grudnia 2016
#278: Cechy niezwykłego trzęsienia ziemi o sile 7.8 jakie uderzyło NZ koło Kaikoura o północy z 13 na 14 listopada 2016 roku

Motto: "Powodem dla którego naukowcy są aż tak bezradni i celowo ateistyczni w sprawie trzęsień ziemi, jest że w trzęsieniach ziemi wszystko działa zgodnie z treścią Biblii - prawdzie treści której naukowcy usiłują oficjalnie zaprzeczać."

O północy z niedzieli na poniedziałek dnia 13 na 14 listopada 2016 roku, oboje z żoną już spaliśmy. Nagle zbudziło mnie silne zakołysanie się łóżka, połączone z hałasem skrzypienia mebli i budynku. Od razu wiedziałem że jest to silne trzęsienie ziemi. Wszakże ostatnio relatywnie silne trzęsienia ziemi uderzają nasz dom już powtarzalnie niemal każdego roku. Odczekałem więc kilka sekund aby sprawdzić czy wstrząsy ustają, kiedy jednak zamiast ustawać zaczęły nawet się nasilać, krzykiem zbudziłem żonę i ponagliłem ją, że musimy szybko uciekać, bo dom może się zawalić. Zerwaliśmy się z łóżek i usiłowaliśmy ruszyć w kierunku drzwi ogrodowych - tak jak drogę swej ucieczki mamy już od dawna ustaloną. Jednak podłogą aż tak rzucało, że NIE dało się ustać na nogach. Zaczęliśmy odbijać się od mebli i ścian. Pochwyciłem więc żonę upadającą oraz sparaliżowaną "telepatycznym łoskotem" jaki opiszę poniżej, a prawdopodobnie także i nagłym zbudzeniem się, poczym na przekór iż nami rzucało zacząłem ją niemal wynosić na rękach w kierunku drzwi do ogrodu. Kiedyś byłem żeglarzem, a ponadto w młodości najeździłem się na stojąco w polskich tramwajach, wiem więc jak się poruszać nawet kiedy znacząco rzuca. (Intrygujące, że całe to rzucanie u nas następowało wyłącznie w płaszczyźnie północ-południe, podczas gdy tzw. "faulty" geologiczne przebiegają tu w najróżniejszych kierunkach, zaś wszelkie poślizgi gruntu pokazywane w telewizji przebiegały w generalnym kierunku od zachodu na wschód.) Aby dotrzeć do drzwi ogrodowych musieliśmy jednak przejść jakoś przez nasz główny pokój mieszkalny - co z powodu rzucania nami i kołysania się podłogi było NIE lada sztuką. Przy drzwiach do tego pokoju stała duża półka z książkami na którą nas rzuciło. Kiedy odbiliśmy się od niej, rzucało nami kolejno na następne meble. Na szczęście lampy na energię słoneczną, jakie wcześniej poinstalowałem w naszym ogrodzie, tak silnie oświetlały ten duży pokój przez okna, że wszystko było wyraźnie widoczne (lampy te opisałem w punkcie #N4 swej strony o nazwie "solar_pl.htm"). Lampy te pozwoliły mi też, że kiedy tak uparcie parłem ku drzwiom ogrodowym podtrzymując żonę i pokonując siły jakie nami rzucały, miałem też możność aby z uwagą powtarzalnie spojrzeć na nasze zegary (zawsze bowiem kiedy w nasze mieszkanie uderza trzęsienie ziemi, ja sprawdzam jego czas). Obie wskazówki zegarów były wówczas właśnie dokładnie nałożone na siebie - co oznacza, że była wtedy precyzyjnie północ. Kiedy tak przebyliśmy około połowy głównego pokoju, za naszymi plecami z bardzo głośnym hukiem jakby wystrzału małej armatki runęła ciężka półka z moimi książkami. Potem się okazało, że siła jej runięcia była aż tak duża, iż roztrzaskała tę półkę na kilkanaście drobnych kawałków. Faktycznie to każda jej nośna ścianka boczna rozpadła się na przedłużeniu każdej z półek. Jakże potężna musiała być siła która nią rzuciła. Gdyby półka ta runęła kiedy przy niej nadal byliśmy, wówczas co najmniej wylądowalibyśmy w szpitalu - jeśli cokolwiek całego by w nas ciągle pozostawało. Po dotarciu do drzwi ogrodowych okazało się, że NIE możemy ich otworzyć. Żona bowiem zaryglowała je na noc, dodatkowo zabezpieczając zapadką zamek, aby NIE dawał się otworzyć od zewnątrz nawet kluczem, a ponadto dla dodatkowego bezpieczeństwa założyła na drzwi łańcuch też zabezpieczający ich otwarcie. Odpięcie zaś tego łańcucha i odryglowanie zapadki na drzwiowym zamku, kiedy bez przerwy nami silnie rzucało, okazało się niemal niemożliwe. Po sporej szarpaninie z drzwiami, którą czuło się jakby trwała wieczność, udało nam się w końcu je odryglować i wypaść do ogrodu. Ponieważ jednak uciekając NIE mieliśmy czasu na poszukiwania gdzie jest kot, zostawiliśmy za sobą drzwi pootwierane. Po chwili wystraszony kot też wypadł z mieszkania i zaczął uciekać. Ja ruszyłem za nim aby go złapać i uspokoić. Ponieważ w ogrodzie ziemia też kołysała się i falowała jakby była pijana, praktycznie NIE dało się na niej ustać. Wszakże było to najsilniejsze trzęsienie ziemi jakiego narazie doświadczyłem w swym całym życiu. Na szczęście w ogrodzie mam ławkę i kilka krzeseł niedaleko od drzwi. Gdy złapałem więc kota, szybko oboje usiedliśmy - trzymając kota na kolanach aby go uspokoić. Chociaż owo siedzenie czuło się jakbyśmy siedzieli w ruchomym "roller-coaster", niemniej chroniło nas ono przed upadkiem. Mogliśmy więc zacząć oglądać co wokół nas się dzieje - w jakim to oglądaniu pomagało nam silne oświetlenie naszego ogrodu lampami na energię słoneczną. Widok zaś, a także hałas, były niesamowite. Wszystkie budynki rytmicznie i głośno skrzypiały i klekotały oraz wyraźnie nimi rzucało, zaś alarmy samochodów powyzwalane tym trzęsieniem wyły. Sama ziemia tym razem jednak NIE generowała żadnego hałasu. (W niektórych poprzednich trzęsieniach ziemi zwróciło moją uwagę, że sama ziemia wydawała ogłuszający rodzaj jakby rytmicznego skrzypienia czy ryku, mi przypominający odgłos jakby zbliżającego się ciężkiego pociągu towarowego.) Po około 2 minutach rzucania, czyli około godziny 00:02, owo trzęsienie ustało. Ostrożnie zaglądnęliśmy więc do mieszkania, czy jeszcze się NIE zawaliło. Aczkolwiek w środku był chaos, jakimś cudem nasz budynek nadal stał niezniszczony. Tylko lampy pod sufitem wahały się jak huśtawki, niemal dotykając sufitu przy obu nawrotach swego ruchu. (Ja celowo poinstalowałem w mieszkaniu lampy zwisające na giętkich kablach, bowiem odkryłem, że dla nas są one doskonałymi sejsmografami - wskazującymi jak silne jest dane trzęsienie ziemi, a stąd czy mamy uciekać z mieszkania.) Co też niezwykłe, pomimo siły tego trzęsienia, w naszym mieszkaniu nadal działała elektryczność i woda. Za to w sporej części Petone i Lower Hutt, począwszy już od następnej od nas ulicy, włącznie też z domem naszych znajomych z którymi parę dni wcześniej jadłem ów obiad opisany w punkcie #D2.1 mojej strony o nazwie "eco_cars_pl.htm" (tj. obiad z tytułu wygrania zakładu o wyniki wyborów), elektryczność została przerwana. Zrozumiałem wówczas, oraz natychmiast podziękowałem za to Bogu, że całe miasteczko Petone, wraz z moim mieszkaniem, z uwagi na istnienie owych bibilijnych 10 sprawiedliwych nadal jest chronione przez Boga - tak jak opisałem to we "wstępie" i w "części #I" swej strony "petone_pl.htm", a także w punkcie #I1 strony "quake_pl.htm".

Czytelnik zapewne się zastanawia, dlaczego podczas każdego trzęsienia ziemi, ja z żoną zachowujemy się jakbyśmy przedłużali swe wystawienie się na niebezpieczeństwo poprzez uciekanie z mieszkania do ogródka, zamiast natychmiastowego zanurkowania pod najbliższy stół, framugę drzwi, czy łóżko - tak jak w tej sytuacji radzą postępować naukowcy. Powód jest prosty. Mianowicie z moich własnych analiz mechanizmów i następstw poprzednich trzęsień ziemi wynika, że naprawdę bezpiecznym jest się tylko na wolnym powietrzu i to z dala od wysokich obiektów jakie na nas mogłyby runąć. Jednocześnie moja inżynierska wiedza mi podpowiada, że nawet jeśli dane trzęsienie ziemi jest aż tak silne, że zawali ono budynek w jakim aktualnie się znajdujemy, ciągle najróżniejsze zjawiska fizykalne typu inercja, tarcie, lepkość, wytrzymałość statyczna materiałów, konsumpcja energii na dynamiczne rozpędzanie mas, itp., jakie zadziałają kiedy budynkiem tym zacznie trząść, spowodują iż od pierwszego wstrząsu upłynie co najmniej 30 sekund zanim budynek faktycznie runie. Owo 30 sekund to typowo zbyt mało na ucieczkę z górnych pięter wielopiętrowego budunku, czy nawet na ucieczkę z domku jednorodzinnego - jeśli uprzednio NIE jest się zdecydowanym co czynić, albo jeśli zamiast uciekać będzie się szukało gdzie jest nasz kot, pies, klucze, portfel z pieniędzmi, paszport, itp. Jednak 30 sekund wystarcza na ucieczkę z domku jednorodzinnego, a nawet z parteru lub pierwszego piętra wielopiętrowego domu, jeśli z góry ma się zaplanowanym co czynić i jeśli zdecydowanie oraz szybko się ucieka. A uciekać warto, bowiem empiryka dowodzi, że w obrębie budynków żaden stół, framuga drzwi, łóżko, itp., NIE są w stanie nam zagwarantować, że wybronią nas przed siłą trzęsienia ziemi. Siła ta jest bowiem aż tak duża, że w mgnieniu oka potrafiła roztrzaskać w kawałki moją półkę na książki, którą gdybym próbował podobnie roztrzaskać ciężkim młotem, wówczas musiałbym znacząco się napracować. W telewizji widziałem też cały budynek, który został odrzucony od jego fundamentów siłą opisywanego tu trzęsienia ziemi na odległość jaką ja oceniam na około 20 metrów (pokazując go NIE poinformowano jak daleko on wylądował od miejsca w którym oryginalnie stał). W uprzednim trzęsieniu ziemi z Christchurch, cegły były rzucane z taką siłą, że przebijały się przez strukturę samochodów i nawet autobusu. A trzeba pamiętać, że nawet gdyby zrzuciło się owe cegły np. z dachów budynków w Christchurch, samo ciążenie grawitacyjne co najwyżej nieco by powyginało nimi blachę tych samochodów. Co przez te przykłady chcę tu wyjaśnić, to że w trzęsieniach ziemi pojawiają się moce, siły i zjawiska, jakich uznania dzisiejsza nauka nadal kłamliwie odmawia, a jakie wyzwalane są w sposób do dzisiaj uważany za nadprzyrodzony. (Podobne moce, siły i zjawiska o charakterze dzisiaj ciągle uważanym za nadprzyrodzony, wyzwalane są też przez tornada.) Przykładowo ja wierzę, że podczas trzęsienia ziemi sporo obiektów jest rzucanych z użyciem zjawiska telekinezy jakiego istnienia oficjalna nauka nadal NIE chce uznać, chociaż moja teoria wszystkiego nazywana Konceptem Dipolarnej Grawitacji opisuje je, wyjaśnia, oraz promuje począwszy od 1985 roku. Owo zaś zjawisko telekinezy pozwala wyzwalać niewyobrażalnie potężne siły i moce, jakie np. po użyciu w napędach telekinetycznych magnokraftów będą pozwalały na natychmiastowe przelatywanie ludzi do odmiennych systemów gwiezdnych. Niestety, narazie NIE jestem w stanie udowodnić formalnie, że trzęsienia ziemi są napędzane zjawiskiem telekinezy. Mam jednak już zgromadzone sporo obserwacji empirycznych, które zdają się to potwierdzać. Przykładowo, silne trzęsienia ziemi indukują białe jarzenie, które pokrywa się z tzw. "jarzeniem pochłaniania" jakie wyzwalane jest silnymi ruchami telekinetycznymi. Podczas silnych trzęsień ziemi czasami generowane są też jarzące się kule natelekinetyzowanego gazu, jakie w dzisiejszych czasach często są opisywane pod nazwą "piorunów kulistych". Ponadto, przykładowo zjawisku telepatii zawsze towarzyszy zjawisko telekinezy (na zasadzie podobnej jak generowaniu jakiegoś dźwięku zawsze towarzyszy fizyczny rodzaj ruchu). Tymczasem z zasady działania tzw. "Sejsmografu Zhang Henga" opisanego m.in. na moich stronach internetowych o nazwach "seismograph_pl.htm" oraz "artefact_pl.htm" (a także wpominanego w punktach #M2, #S2, #S5 i #S7, zaś pokazanego na "Fot. #M1" strony "quake_pl.htm") dosyć klarownie wynika, iż każdemu trzęsieniu ziemi zawsze towarzyszy aż tak potężny "łoskot telepatyczny", że daje się on odbierać owym starożytnym analogowym sejsmografem. (Niestety, "łoskt telepatyczny" NIE jest słyszalny dla fizycznych uszu ludzkich, chociaż ponad-zmysłowo odbierany jest on przez wiele kobiet u jakich wywołuje on histerię, konfuzję, utratę przytomności umysłu, zawroty głowy, a czasami nawet omdlenia.) Podsumuję teraz niniejszy paragraf. Na osobistym przykładzie uświadamiam w nim czytelnikowi, że jeśli trzęsienie ziemi zaskoczy go w jakimś budynku, zaś ucieczka na zewnątrz zajęłaby mu tam tylko około owe 30 sekund opisane wcześniej, wówczas najbardziej rozsądna byłaby ucieczka - a NIE chowanie się pod stół, biurko, framugę drzwi, itp. Na zewnątrz bowiem (i z dala od wysokich obiektów) z pewnością jest się bezpiecznym. Natomiast budynek już po owym około 30-sekundowym czasie zwłoki (jaki jednak często wystarcza na szybką ucieczkę) może się zawalić i wówczas w wielu przypadkach żaden np. stół NIE będzie miał wystarczającej mocy aby gwarantować uchronienie przed śmiercią ukrytych pod tym stołem ludzi. W swym własnym domu czy mieszkaniu dobrze jest też mieć uprzednio opracowany (i z góry przygotowany oraz sprawdzony ze stoperem) plan takiej ucieczki - tak że jeśli trzęsienie ziemi faktycznie nadejdzie, wówczas NIE trzeba będzie już się zastanawiać co należy czynić. Dobrze jest też w każdym pomieszczeniu swego mieszkania posiadać co najmniej jedną lampę zwisającą z sufitu na długim giętkim kablu, bowiem rozpiętość wahań tej lampy natychmiast da nam rozeznanie co do siły (a stąd i co do poziomu zagrożenia) danego trzęsienia ziemi. Pamiętać też trzeba, że kobiety mogą omdlewać z powodu działania owego "łoskotu telepatycznego" jaki każde trzęsienie ziemi generuje. Dlatego uciekając kobiety niekiedy trzeba siłą porywać ze sobą, w razie potrzeby niemal unosząc je na rękach. Ponadto trzeba pamiętać, aby na drodze planowanej ucieczki NIE nastwarzać sobie zbyt wielu przeszkód ani zagrożen od upadających obiektów (jak nieprzymocowana do ściany półka na książki w naszym przypadku). Przykładowo, ja właśnie przyłapałem swoją żonę, że pomimo opisywanego uprzednio doświadczenia, nadal nocą rygluje ona drzwi naszej planowanej ucieczki - chociaż zamek w owych drzwiach jest typu, iż NIE daje się go otworzyć od zewnątrz bez użycia klucza. Niestety, logika i empriczne doświadczenia okazują się być bezradne, kiedy wymagana jest zmiana nawyków u kobiety.

Kiedy wstrząsy ustały i zdecydowaliśmy się wrócić do mieszkania, pierwszą rzeczą jaką uczyniliśmy to odblokowanie i włączenie telewizora w celu sprawdzenia czy będzie nadawana jakaś wiadomość o owym trzęsieniu ziemi. Niestety cała następna godzina tego sprawdzania minęła, a żadnej wiadomości NIE znaleźliśmy. Telewizja nadawała tylko jakieś nocne, wcześniej nagrane programy. Doszliśmy więc do wniosku, że władze nadal śpią - co zrozumieliśmy jako sugestię, że niebezpieczeństwo całkowicie już minęło i my też możemy położyć się spać. Wszakże NZ ma sieć instytucji opłacanych naszymi podatkami, jakich wysoko kwalifikowani pracownicy mają ostrzegać ludność o wszelkich niebezpieczeństwach. Wszyscy w NZ są też nawykli do częstych trzęsień ziemi, stąd nawet dniami alarm podnoszony jest tylko kiedy zagraża jakieś znaczące niebespieczeństwo. Po odblokowaniu więc przejścia pomiędzy pokojami ze szczątków półki na książki i z innych porozrzucanych przedmiotów, my także ułożyliśmy się z powrotem do spania. Po jakiejś połowie godziny, usłyszeliśmy czyjeś bębnienie w nasze drzwi. Okazało się, że sąsiad gdzieś zdołał wyszukać, iż nadchodzi tsunami i że trzeba uciekać. Ponownie sprawdziliśmy więc w telewizji, jednak wszystkie kanały nadal nadawały w niej swoje wcześniej nagrane, banalne programy nocne. Postanowiliśmy jednak, że na przekór braku oficjalnego ostrzeżenia, lepiej "tak na wszelki wypadek" przenieść się gdzieś na wyższy teren. Wszakże mieszkamy w niebezpiecznej bliskości brzegu morza. Ubraliśmy się więc ciepło i zapakowaliśmy naszego kota do samochodu poczym pojechaliśmy do stacji benzynowej w Lower Hutt, odległej od naszego mieszkania o jakieś 7 kilometrów, aby zatankować benzynę. Okazało się bowiem, że nasz samochód właśnie jest bliski pustego baku. Na stacji bezynowej było kilka samochodów, jednak ich kierowcy zachowywali się tak jak każdego dnia i nikt NIE wykazywał pośpiechu czy nerwowości w tankowaniu. W trakcie tankowania uderzył silny "aftershock", jaki zakołysał dochem nad pompami i naszym samochodem. Po zatankowaniu pojechaliśmy w najbliższe do Lower Hutt miejsce jakie znamy, zwane Tirohanga, gdzie ulica wspina się pod górę. Tam znacznie wyżej nad poziomem morza znaleźliśmy obszar jakby sporego płaskowzgórza, czy polanki wśród wzgórz, który gwarantował bezpieczeństwo od lawin ziemi i błota jakie ewentualne następne "aftershock" mogły zaindukować, oraz na którym pobocze ulicy NIE było zajęte zbyt wieloma zaparkowanymi samochodami miejscowych mieszkańców, poczym tam zaparkowaliśmy nasz samochód. Oprócz nas jakieś 50 metrów wyżej parkował jeszcze jeden samochód, w którym siedzieli ludzie. (Zaparkowane zaś przy tej samej ulicy samochody miejscowych mieszkańców były puste, chociaż w kilku z pobliskich domów paliły się światła.) Włączyliśmy więc radio. Lokalna radiostacja "The Breeze" nadawała tylko muzykę. Szukaliśmy więc po innych stacjach, czy będzie cokolwiek o owym trzęsieniu ziemi i tsunami. Po jakimś czasie natrafiliśmy na fale radia "National", w którym nareszcie coś mówiono na temat owego trzęsienia ziemi. To z niego dowiedzieliśmy się, że epicenter tego trzęsienia ziemi był gdzieś koło miejscowości Culverden czy Kaikoura i że jego siła wynosiła około 6.5. Wówczas jednak było już sporo po drugiej w nocy - czyli według mojej znajomości fizyki, gdyby owo trzęsienie spowodowało tsunami, to takie tsunami już dawno powinno uderzyć w Petone (a ściślej powinno uderzyć NIE później niż w godzinę czasu od zaistnienia tego trzęsienia, czyli jeszcze przed tym zanim opuściliśmy nasz dom). Potem też z komunikatów tego radia dowiedzieliśmy się, że faktycznie ktoś tam nadal radzi aby przenieść się na wyżej położone obszary, bowiem może zaistnieć tsunami. NIE była to jednak wiadomość wywodząca się z jakichś czujników czy instrumentów badawczych, a jedynie czyjeś zgadywanie. W jakiś czas później usłyszeliśmy jak w Lower Hutt zaczęły wyć syreny alarmowe. Wkrótce po ich zawyciu ulica przy jakiej parkowaliśmy zaroiła się od uciekających samochodów. W radiu "National" puszczono też wywiad, w którym ktoś z obrony cywilnej stwierdził w końcu, iż jest możliwość nadejścia tsunami i że oficjalnie ogłasza się alarm ostrzegający przed tsunami. A było wówczas już blisko trzeciej godziny w nocy. Innymi słowy, gdyby faktycznie owo trzęsienie ziemi zaindukowało znaczące tsunami, wówczas tsunami to pozatapiałoby nadbrzeżne miasta większości NZ znacznie wcześniej niż służby obrony cywilnej pozbudzały się z uśpienia i podjęły działanie. Wiedząc więc z mojej znajomości działania praw fizycznych, że wszystkie te hałasy są rozpoczęte zbyt późno i że jedynie mogą służyć jako późniejsze usprawiedliwienie, iż jednak podniesiono jakiś alarm, a także jako próba "zachowania twarzy", odczekaliśmy na ulicy z owego zbocza góry dokładnie do czwartej w nocy, do którego to czasu zgodnie z moją wiedzą ewentualne tsunami, jeśli faktycznie zaistniało, z pewnością powinno już całkowicie zaniknąć, poczym pojechaliśmy do domu i powróciliśmy do kontynuowania spania. Następnego dnia po wstaniu z łóżek usłyszeliśmy odwołanie alarmu tsunami wraz z wiadomością, że w kilku miejscach poziom wody się zmienił o wielkość do około jednego metra. W parę dni później jednak się okazało, że to poziom lądu się pozmieniał w wyniku owego trzęsienia ziemi. Innymi słowy, cała oficjalna reakcja i działania opłacanych przez podatników urzędów i instytucji, które powinny ostrzegać o tego typu kataklizmach, oraz informować, doradzać i kierować ludzi kiedy takie kataklizmy mają miejsce, okazała się kompletnym fiaskiem jakie jedynie zasiewało publiczną konfuzję i poczucie osamotnienia w konfrontowaniu niebezpieczeństwa. Gdyby więc owo trzęsienie faktycznie zaindukowało tsunami, wówczas prawdopodobnie tsunami to uśmierciłoby co najmniej połowę ludności Nowej Zelandii - wszakże większość populacji tego kraju mieszka nad brzegami oceanu, a powołane do jej ochrony urzędy i instytucje zaniedbały poinformowania co należy czynić. Ów fakt generalnej konfuzji, chaosu, ospałości władz i braku informacji czy alarmu, odnotowany został zresztą NIE tylko przezemnie, a narzekano na niego nawet w ogólnokrajowym dzienniku telewizyjnym nadawanym o godzinie 18:30 na kanale 1 TVNZ w piątek, dnia 2016/11/18.

Owo niezwykłe trzęsienie ziemi, podobnie jak uprzednie trzęsienia z Christchurch, także jest otoczone całym szeregiem niezwykłości. Opisane powyżej ogłoszenie alarmów i ostrzeżeń tsunami dopiero w czasie kiedy byłoby już po tsunami (gdyby jakieś mordercze tsunami faktycznie zaistniało) jest tylko jedną z nich. Poza nią, w oczy mi się rzuciło sporo innych. Omówmy więc teraz kilka przykładów chociaż tych najważniejszych z nich.

1. do 4. (punkty 1 do 4 usunięto aby zmieścić ten wpis w ograniczonej pamięci niniejszego bloga)

5. Tak mądre pokierowanie skutkami tego trzęsienia ziemi, że poujawniały one i zilustrowały najbardziej palące przypadki łamania kryteriów moralnych. Ten przedziwny fakt mądrego ujawniania i ilustrowania skutkami, mi rzucił się w oczy kiedy oglądałem w telewizji wiadomości i sprawozdania z następstw tego trzęsienia ziemi. Aby wyjaśnić tutaj czytelnikowi esencję mądrego mechanizmu na jakim owo ujawnianie i ilustrowanie niemoralności działa, poniżej opisze kilka jego przykładów. (Odnotuj jednak, że przypadków tego ujawniania jest znacznie więcej, niż poniżej opisuję.) Przykładem przypadków bardzo poważnego łamania kryteriów moralnych, były decyzje włączania się NZ do zamorskich wojen, efekty których zostały potem zilustrowane wyglądem zniszczeń dokonanych przez opisywane tu trzęsienie ziemi. Innym przykładem takiego łamania kryteriów moranych było stworzenie przez rząd NZ, a potem wieloletnie finansowanie działalności, specjalnej drużyny "tępicieli drzew" opisywanej m.in. w punkcie #I1 mojej strony "landslips_pl.htm". Ta forma łamania kryteriów moralnych została zilustrowana omawianym tu trzęsieniem ziemi poprzez wysoce wymowne zasypywanie dróg oraz blokowanie przepływu rzek lawinami ziemi i błota formowanymi z powodu obsuwania się zboczy gór odartych z drzew i krzewów. Wszakże owa drużyna "tępicieli drzew" przez wiele lat nieustannie wycinała i usuwała drzewa usiłujące rosnąć na zboczach nowozelandzkich gór. W rezultacie więc działań tej drużyny oraz kopytnej trzody jaka wypasana jest na owych zboczach, erozja gleby w niektórych miejscach objęła więcej niż połowę całej powierzchni zboczy NZ gór. W wyniku też obecnego trzęsienia ziemi, to właśnie takie nielogiczne tępienie drzew spowodowało zasypywanie lawinami ziemi i błota znacznych odcinków szos i rzek - całkowicie demobilizując cały region. Wszakże zasypane drogi całkowicie odcięły miasto Kaikoura od reszty kraju. Z kolei zasypane rzeki zaczęły spiętrzać swą wodę, powodując że powstało zagrożenie, iż po przerwaniu się wody przez te blokady wszelkie domy i osiedla położone od nich w dół rzeki będą zmiecione z powierzchni ziemi - trzeba więc było zacząć raptowną ewakuację ludności z tych terenów. Jeszcze innym przykładem łamania kryteriów moralnych było zabazowanie edukacji na modelu zwanym "user paid" - jaki już opisywałem w poprzednim podpunkcie. Model ten bowiem NIE tylko odebrał możność studiowania młodzieży z biednych domów i nie tylko nieustannie obniża poziom edukacji i ekspertyzy w kraju, ale taże powoduje, że młodzież z bogatych domów, która może pozwolić sobie na sfinansowanie swych studiów, wybiera kierunki studiów jakie są najłatwiejsze a jednocześnie jakie potem przynosiły im będą najwyższe dochody - np. kierunki prawa i ekonomii. W rezultacie w kraju istnieje nadmiar np. prawników, zaś niedobór inżynierów - czyli, jak to się mówi, jest "zbyt wielu wodzów, zaś zbyt mało indian". Kiedy więc uderzyło omawiane tu trzęsienie ziemi, wówczas się okazało, że faktycznie brak jest fachowców, którzy byliby w stanie szybko pousuwać zatory na drogach i rzekach, oraz odbudować domy i infrastrukturę. Ów brak fachowców jest aż tak duży, że wieczorem w środę 2016/11/23 głośno i otwarcie mówiono o nim w ogólnokrajowym dzienniku telewizyjnym. Następnym przykładem łamania kryteriów moralnych jest uparte popieranie monopoli - na przekór iż powszechnie wiadomo, że monopole te rujnują kraj poprzez obniżanie jakości i zwiększanie cen, a także poprzez intensywny eksport kapitału poza granice kraju. Omawiane tu trzęsienie ziemi uwypukliło ten rodzaj łamania kryteriów moralnych poprzez zablokowanie wyjścia z przystani używanej przez stateczki monopolu pokazującego wieloryby turystom. Ponieważ NIE istaniała już inna podobna instytucja, jaka też wybudowałaby własną przystań dla swoich stateczków, owo zablokowanie przystani monopolu przerwało dopływ turystycznych dolarów do całego miasteczka. Na dodatek, ów monopol zaczął się domagać, że to rząd ma usunąć blokadę jego przystani na koszt podatników. 

6. "Nadprzyrodzone" zapoczątkowanie precyzyjnie o północy. Inną niezwykłością opisywanego tu trzęsienia ziemi, na jaką zwróciłem szczególną uwagę, jest też godzina jego rozpoczęcia się. Z dawnych bowiem czasów, kiedy jeszcze jako mały chłopiec rozbierałem zegary naprawiane przez mojego ojca (co dokładniej opisałem w punkcie #B1 swej autobiograficznej strony "pajak_jan.htm"), pozostało u mnie zamiłowanie do zegarów i do precyzyjnego mierzenia upływu czasu. Ponieważ w dzisiejszych czasach zegary są tanie, w moim mieszkaniu mam ich zatrzęsienie - tj. co najmniej jeden duży i dobrze widoczny zegar w praktycznie każdym pomieszczeniu - włącznie z korytarzykiem i łazienką, zaś w głównym pokoju mam aż 3 odmienne i dobrze widoczne duże zegary. Powtarzalnie też sprawdzam czy zegary te wskazują precyzyjny czas, poprzez porównywanie ich wskazań z "oficjalnym czasem państwowym" jaki w NZ bez przerwy nadawany jest wraz z programami telewizji. Podkreślenia wymaga tu także fakt, że nocami moje zegary są dobrze oświetlone przez wpadające oknami do mieszkania światło z licznych lamp na energię słoneczną, jakie poinstalowałem w swym ogródku (patrz opisy i zdjęcia tych lamp z punktu #N4 mojej strony o nazwie "solar_pl.htm"). Właśnie dzięki tej doskonałej nocnej widoczności wskazówek moich zegarów, w chwili kiedy uciekaliśmy z mieszkania wyraźnie odnotowałem, iż owo potężne trzęsienie ziemi faktycznie zatrzęsło moim mieszkaniem dokładnie o północy, tj. o godzinie 24:00 dnia 13 listopada 2016 roku. Tymczasem oficjalnie w Nowej Zelandii się twierdzi, że owo trzęsienie ziemi zaczęło się w dwie minuty po północy, czyli o godzinie 00:02 dnia 14 listopada 2016 roku, tj. w czasie kiedy trzęsienie to w moim mieszkaniu właśnie się zakończyło. A pamiętać też trzeba, że gdyby faktycznie trzęsienie to zaczęło się o godzinie 00:02 i to w odległym Culverden lub Kaikoura, wówczas moim mieszkaniem powinno ono zatrząść jeszcze później, jako że ruchy ziemi wcale NIE rozchodzą się z nieskończenie dużą prędkością. Istnieją więc jakieś powody owej rozbieżności pomiędzy tym co oficjalnie się twierdzi o chwili jego zainicjowania, a faktycznym momentem czasu w jakim zatrzęsło ono moim mieszkaniem. Z listy tych powodów całkowicie wykluczam niedokładność moich zegarów, bowiem następnego dnia swe zegary ponownie i dodatkowo sprawdziłem. Wykluczam też błąd mojego patrzenia, bowiem uciekając z mieszkania celowo, świadomie i powtarzalnie sprawdziłem jaka dokładnie wówczas jest godzina. Oczywiście, innych powodów też może być sporo - np. jednym z fizycznych z nich może być, że moje mieszkanie było uderzone innym trzęsieniem ziemi, niż to trzęsienie o którym wypowiadają się naukowcy. Osobiście jednak się zastanawiam, chociaż NIE jestem w stanie tego ani udowodnić, ani sprawdzić, czy faktycznym powodem tej rozbieżności w czasach początku owego trzęsienia ziemi była konieczność zachowania przez naukę monopolu na wyjaśnianie powodów i następstw jego zaistnienia. Chodzi bowiem o to, że gdyby oficjalnie przyznać, iż owo trzęsienie ziemi uderzyło dokładnie o północy (tj. dokładnie o godzinie 24:00) i to w dniu 13 listopada 2016 roku, wówczas takie stwierdzenie zawierałoby w sobie implikację, że było ono nadprzyrodzonego pochodzenia - a stąd że wymaga ono też m.in. religijnego przeanalizowania i tłumaczenia. Od dawna bowiem ludzie wyznają tradycję, że wiele nadrzyrodzonych zjawisk i działań Boga ma miejsce właśnie o północy, oraz że liczba i data 13-go wiąże się z zapowiedzią nieszczęścia. Tymczasem jeśli jego uderzenie oficjalnie ogłosi się jako mające miejsce dwie minuty po północy, tj. o godzinie 00:02 dnia 14 listopada, wówczas ten czas jego rozpoczęcia i data zamieniają je już w zjawisko o jakim wyłączne prawo i monopol do autorytatywnego wypowiadania się może uzurpować dla siebie dzisiejsza oficjalna nauka - jaka w swych wyjaśnieniach może wdrażać cementowo ateistyczne prezentowanie świata.

* * *

Na temat powyższgo trzęsienia ziemi wytężyłem też potem swoją mózgownicę aby na podstawie dostępnych mi empirycznych danych i swej wiedzy ustalić co było jego źródłem i dlaczego ono nas uderzyło. Nie włączyłem jednak swych wniosków w tej sprawie do tego wpisu, bo znając dzisiejszych ludzi prawdopodobnie rzadko kto by w nie uwierzył, a niepotrzebnie zaczęto by obrzucać mnie kolejnymi wyzwiskami. Jeśli jednak ktoś zechce wnioski te poznać, wówczas znajdzie je w punkcie #R2 mojej strony o nazwie "quake_pl.htm" (aktualizacja owej strony datowana 1 grudnia 2016 roku, lub później), dostępnej pod adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/quake_pl.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/quake_pl.htm
http://telekinesis.esy.es/quake_pl.htm
http://totalizm.com.pl/quake_pl.htm
http://pajak.org.nz/quake_pl.htm

W ostatnich czasach moje strony zostały też wzbogacone o aż cały szereg nowych tematów jakie właśnie rozpracowałem. Przykładowo punkt #F2 mojej strony o nazwie "karma_pl.htm" uzyskał opisy dzisiejszego "zwrotu karmy" za nałóg opiumowy z początków lat 1800-tnych. Z kolei w punkcie #D2.1 mojej strony o nazwie "eco_cars_pl.htm", a także w punkcie #F2 innej mojej strony o nazwie "artefact_pl.htm", przytoczyłem i dodatkowo zilustrowałem opisy kilku zabawnych sytuacji, kiedy wygrałem najróżniejsze nagrody, jednak ich NIE oglądałem, a także sytuację, kiedy wygrałem zakład kto wygra wybory i obiad w restauracji. W punkcie #C6 z mojej strony o nazwie "soul_proof_pl.htm" uzupełniłem niedawno o cytowanie z Biblii jakie sugeruje kiedy dusza wchodzi w ciało, oraz o posunięcie papieża jakie wdraża to cytowanie. Także na swej stronie o nazwie "magnocraft_pl.htm" udoskonaliłem punkt #A3 i dodałem kilka następnych ilustracji. Na stronie "solar_pl.htm" zaktualizowałem punkt #N4, zaś na stronie "totalizm_pl.htm" udoskonaliłem punkt #A1. Każdą z wymienionych tu stron czytelnicy znajdą jeśli do dowolnego z powyższych adresów zamiast nazwy "quake_pl.htm" dołączą nazwę mojej strony jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie "eco_cars_pl.htm" np. z witryny o adresie http://totalizm.zensza.webd.pl/quake_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.zensza.webd.pl/eco_cars_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia "a priori" nowej "totaliztycznej nauki" i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #278). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle nie zostały polikwidowane przez przeciwników "totaliztycznej nauki" i przeciwników wysoce moralnej "filozofii totalizmu", można znaleźć pod następującymi adresami:
http://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pająk


01:10, totalizm
Link