Blog > Komentarze do wpisu
#301_2: Oto najważniejsze problemy i wymogi od jakich rozwiązania zależy czy amatorsko stworzysz "dobry film"

... (kontynuacja poprzedniego wpisu #301_1) ...

Oczywiście, powyższe to tylko przykłady nastawione głównie na "potrząśnięcie śpiącymi" i na podpowiedzenie "jak" idee filmów można sobie wstępnie formułować, a NIE nastawione na wskazanie gotowych idei i tematów jakimi filmujący powinni się zająć. Zresztą, znając życie, wiem że w urzeczywistnieniu sporej proporcji z nich zapewne nikt (poza mną) NIE zgodziłby się wziąść udziału aby NIE popsuć sobie reputacji i respektu władz oraz współziomków - dlatego są one jedynie przykładami ilustrującymi sprawę jaką w tym podpunkcie numer (1) poruszam, a NIE faktycznymi propozycjami dla możliwego filmu. W praktyce zaś temat i główną ideę filmu trzeba sobie dopiero wymyślić i dopracować - najlepiej zaś w tym celu użyć metody zwanej "burza mózgów" jaką nasze pokolenie często używało, zaś jaka do dzisiaj została już zarzucona. Ciekawi mnie, czy czytający zdołają wymyślić jakąś pozytywną, nadającą się do zrealizowania, realistyczną, nową i aprobowalną dla wszystkich ideę, oraz temat i tytuł dla "dobrego filmu", które gwarantowałyby wzbudzenie zainteresowania co najmniej widowni o liczbie "W" jednego miliona potencjalnych widzów - uzasadniając tym podjęcie pracochłonności wielomiesięcznego wykonywania takiego filmu.

(2) Tytuł filmu. Tytuł jaki film otrzymuje jest ogromnie istotny. NIE wolno więc oszczędzać na czasie i na przeprowadzonych badaniach, aby tytuł ten dobrać właściwie i wyeksponować poprawnie na wiodącej planszy filmu. Wszakże nawet najlepsze filmy, którym jednak NIE nadano właściwego tytułu, albo tytuł których jest wyeksponowany niewłaściwie (np. we więcej niż jednej linii, zbyt małymi lub rozpraszającymi uwagę dziwacznymi literami, itp.), NIE uzyskają uznania na jakie zasługują. Przy wypracowaniu tytułu trzeba zwracać uwagę na następujące sprawy:

(2a) Powinien on być maksymalnie krótki. Przykładowo, na planszy początka i reklamy danego filmu jego tytuł powinien się mieścić w jednej linii - co pozwoli objąć go jednym rzutem oka. Tytuły jakie na owej planszy poda się w dwóch lub kilku liniach, już same sobą zniechęcają potencjalnego oglądającego.

(2b) Powinien dawać do zrozumienia ową główną ideę jaka w filmie tym będzie zaprezentowana. Stąd ideę tę powinien on nazywać po imieniu - np. patrz tytuł "Zagłada ludzkości 2030", albo też przekazywać w jakiś symboliczny sposób - np. użyciem słowa, nazwy, czy nazwiska, które w pamięci większości ludzi wiąże się z określoną ideą, jaką dany film sobą prezentuje - np. patrz film fabularny o tytule "Prometheus". Bardzo częstym błędem np. dzisiejszych twórców reportaży lub wywiadów jest, że tytułem swego filmu opisują okazję z jakiej dany film został nakręcony (np. wywiad, wesele, zjazd, itp.), zamiast opisywać nim główną ideę jaką film ten raportuje. Warto więc o tym pamiętać, jeśli ma się wpływ na wybór tytułu dla filmu (aczkolwiek wielu dzisiejszych twórców kręcących dany film uważa, że wiedzą oni lepiej od klienta dla którego film ten tworzą, jaki tytuł powinni mu nadać). Tu warto też dodać, że coraz więcej twórczych nowicjuszów z Polski, dla szybszego wspięcia się w górę, jako takie przyciągające uwagę publiczności tytuły dla swych filmów, muzyki, czy opracowań, używa nazwy związane z moją osobą - które już obecnie symboliczne w pamięci wielu Polaków kojarzą się z określonymi ideami jakie pobudzają ciekawość i chęć ich poznania (niestety, które zawzięcie nadal są sabotażowane przez wyszukiwarki internetowe) - jako przykład wykorzystywania nazw związanych z moją osobą prześledź użycie nazwy "Magnokraft", czy użycie mojego nazwiska i tytułów "Dr inż. Jan Pająk". To między innymi w powodu doczepiania do mojej twórczości takiego wysoce zniechęcającego "bublowatego balastu", kiedy czytelnik szuka w internecie linków do opisów czegokolwiek co ja stworzyłem, wówczas jeśli jest w stanie NIE powinien tego szukać poprzez internetowe wyszukiwarki (które zamiast rzeczowych publikacji wskażą mu głównie taki właśnie "balast"), a szukać w źródłach i miejscach które ja polecam - np. z pomocą mojej strony o nazwie "skorowidz.htm", czy moich stron o nazwach "djp.htm", "menu2_pl.htm" i "faq_pl.htm", albo w linkach na końcu najnowszych wpisów z moich blogów, albo w linkach z moich stron internetowych czy blogów.

(2c) Tytuł powinien też być pisany wyraźnymi (aczkolwiek NIE narzucającymi się) trzcionkami, jakie wyraźnie odcinają się od reszty pilotującej planszy ogłoszeniowej, jednak NIE rozpraszają ani absorbują uwagi czytającego - odwracając tym jego zainteresowanie od pojęcia treści filmu i stąd podświadomie zniechęcając go do oglądnięcia.

(3) Pracochłonność wykonania dobrego filmu. (Anglicy mają przysłowie, "jeśli coś warte jest wykonania, jest to też warte aby wykonać to dobrze"). Każdy około 30-minutowy film (NIE mylić tu "filmu" z "wywiadem wideowanym") w jakiego wykonywaniu ja uczestniczyłem, wymagał co najmniej pół roku nieustającej pracy dwóch osób (np. mojej i Pana Dominika Myrcik), a na końcu dodatkowo i pracy zawodowego lektora - który czytał starannie przygotowany tekst pisany narracji danego filmu). Posądzam zaś, że z uwagi na dodatkowe trudności jakie wystąpiłyby przy nakręcaniu filmu z udziałem wielu osób NIE nawykłych do stawania przed kamerą (np. absolwentow mojego roku studiów), jego wykonanie wymagałoby co najmniej cały rok pracy dla co najmniej trzech osób, plus narratora. Aby więc zainwestować taki ogrom pracy w film, trzeba mieć ku temu bardzo istotne motywacje, oraz mieć coś ważnego do powiedzenia danym filmem.

Z moich dotychczasowych praktycznych doświadczeń "filmowca-amatora" (tj. osoby, której codzienne zajęcia są odmienne od filmowania, zaś sprawami filmu może zająć się jedynie w wolnym czasie) wynika przybliżony wzór jaki ujawnia około ilu miesięcy "C" zajmie sporządzanie "dobrego filmu", w którym zaprezentowane będzie "B" bohaterów lub "B" głównych idei i w którego treść będą włączone wypowiedzi "L" ludzi, oraz który jest przygotowywany przez "T" twórców. Wzór ten ma postać C=6(B+L)/T [miesięcy]. Przykładowo, w filmie "Zagłada ludzkości 2030" prezentowana jest jedna idea (tj. "zagłada") czyli dla niego B=1, cały jego komentarz jest czytany przez L=1 narratora, zaś nad przygotowaniem owego filmu pracowało T=2 twórców (tj. ja, oraz nadzwyczajnie utalentowany Pan Dominik Myrcik). Stąd dla tego filmu C = 6(1+1)/2 = 6 miesięcy. Natomiast gdyby w przykładowym filmie raportującym nadchodzący w 2020 roku "złoty" zjazd absolwentów WM-PWr zaprezentować B=1 główną ideę (np. którąś z idei omówionych w podpunkcie (1) powyżej), zaś dla jej wyczerpującego przedstawienia gdyby do filmu włączyć wywiady L=30 osób, podczas gdy przy wytworzeniu tego filmu pomagałyby wszystkie owe T=30 osoby, wówczas przygotowanie takiego filmu zabrałoby około C = 6(1+30)/30 = 6 miesięcy. Z kolei gdyby np. 15 osób z owych trzydziestu też pokazało się w filmie, jednak NIE wywiązało się z przynależnej im proporcji pracy (co ja posądzam, iż w rzeczywistym działaniu dużej grupy może mieć miejsce), wtedy przygotowanie takiego filmu zajęłoby około C = 6(1+30)/15 = 12 miesięcy (czyli cały rok). Natomiast gdyby taki sam film wykonywała zaledwie T=1 osoba, wówczas byłby on gotowy po około C = 6(1+30)/1 = 186 miesiącach (tj. po 15 i pół latach) co praktycznie oznacza, że nigdy NIE byłby ukończony - bowiem ludzka niecierpliwość spowodowałaby zarzucenie jego pełnego wykonania.

(4) Napisanie scenariusza. Ta część pracy nad "dobrym filmem" jest wyjątkowo istotna. Wymaga też prawdziwego talentu i ścisłej współpracy pomiędzy wszystkimi osobami realizującymi film. Istnieje też bardzo mało ludzi zdolnych do przygotowania "dobrego scenariusza". Wszakże leży on na pograniczu nauki i sztuki. Nawet więc NIE będę tu próbował wyjaśniać jak go przygotować.

(5) Problem komunikacji na odległość. Nawet podczas wspólnego wykonywania filmów do YouTube z nadzwyczajnie utalentowanym Panem Dominikiem Myrcik, ciągle doświadczałem jak pracochłonna, konsumująca czas, oraz mało efektywna jest owa absolutnie niezbędna wzajemna komunikacja, nawet tylko emailowa, jeśli chociaż jeden z wykonawców mieszka z dala od miejsca praktycznej realizacji filmu. Wniosek jaki z tego wynika, to że zawsze trzeba starać się mieszkać możliwie blisko miejsca gdzie film się wykonuje. Ja zaś na stałe mieszkam w NZ. Do pracochłonności wykonania dowolnego filmu, przy takim miejscu mojego zamieszkania dodaje się więc pracochłonność i trud nieustannego komunikowania się na odległość z osobami, które realizują dany film. Wszakże przemyślenie i napisanie zaledwie jednego istotnego emaila, w wielu przypadkach zajmuje mi cały wolny czas z co najmniej jednego dnia. A podczas przygotowywania filmu, który realizowany jest poza NZ, napisać trzeba dziesiątki emailów, czasami nawet o długości podobnej do treści niniejszego wpisu - wszakże każda sprawa wymaga wówczas ścisłej kooperacji a stąd i nieustannego wzajemnego komunikowania się. Dlatego gdybym realizował przykładowy film o "złotym" zjeździe absolwentów 1970-roku, dla którego konieczne byłoby sfilmowanie wywiadów z powiedzmy 30-ma moimi kolegami ze studiów, wówczas na czas produkcji tego filmu wszystkie główne osoby film ten realizujące NIE powinny mieszkać poza granicami kraju w jakim film ten byłby wykonywany, czyli powinny mieszkać w Polsce. A pamiętać trzeba z uprzednich wyliczeń, że taki film wykonywałoby się przez okres co najmniej około pół roku. Kogo więc byłoby stać wówczas np. na pokrycie kosztów hoteli?

(6) Wybór miejsca gdzie, oraz czasu kiedy, nastąpi filmowanie. Przykładowo, gdyby wykonywać film ze "złotego" zjazdu absolwentów 1970 roku, zjazd taki zwykle trawa co najwyżej 3 dni. Typowo też organizowany on jest zbyt wcześnie aby panowała już pogoda wystarczająco znośna do filmowania (to dlatego dla potrzeb filmowania w plenerze, data zjazdu powinna być przeniesiona na około środek lipca). Wszakże jeśli można tego uniknąć, film NIE powinien być kręcony "pod dachem" (chyba że ma się wyspecjalizowane w takim kręceniu studio do dyspozycji) bowiem wymaga to specjalnego (drogiego) sprzętu i typowo źle potem wygląda - np. obraz jest ciemny, niedoświetlony, kolory wyglądają blado i chorobliwe, występujących w filmie ludzi trzeba podkolorować makijażem, itp.). Typowo też aby nagrać zaledwie jedną minutę "dobrego filmu" potrzebne jest około dwóch godzin przygotowań i kręcenia - w sumie więc, gdyby operator kamery i reżyser pracowali np. po 8 godzin na dzień (co dla nich byłoby ogromnie wyczerpujące), wówczas podczas 3-dniowego zjazdu zdołaliby nakręcić około 12 minut filmu dobrej jakości.

(7) Konieczność bezlitosnego odrzucania ujęć NIE nadających się do pokazania. NIE każda osoba jest fotogeniczna - to dlatego filmy kinowe są nakręcane przez szczególnie piękne kobiety i wyjątkowo przystojnych mężczyzn. Jeśli więc chce się nakręcić "dobry film", w którym zamiast jednej idei pokaże się wielu bohaterów (np. dla którego bohaterami byłoby owych około B=30 uczestników zjazdu absolwentów), oraz który będzie przygotowywany do oglądania przez wielu ludzi, wówczas ujęcia owych niefotogenicznych osób, lub osób zachowujących się jak NIE powinni, albo mówiących to co NIE powinno być powiedziane (np. przeklinających), NIE powinny być włączane do filmu - chyba, że na filmie mówią one o czymś na tyle ważnym, iż absorbuje to całą uwagę oglądającego, tak że widz NIE ma już czasu ani wielozadaniowej uwagi aby odnotować ich wygląd. To zaś oznacza, że po nakręceniu z udziałem np. 30 przypadkowych osób filmu jaki NIE posiada istotnej idei przewodniej absorbującej oglądającego, w końcowym filmie możnaby umieścić zaledwie około troje z nich. Taka zaś sytuacja powodowałaby, że ci co byli filmowani, ale NIE zostaliby włączeni, czuliby się pokrzywdzeni i oszukani. Zamiast więc uczynić bliższymi sobie wszystkich biorących udział w filmowaniu, uczyniłoby to wielu z nich obrażonymi i odczuwającymi żal. Dlatego jest ogromnie istotne, aby to idea, a NIE wygląd osób czy słowa prezentujących tę ideę, dominowała dany film. Wszakże w filmie o idei absorbującej oglądającego, NIE ma znaczenia kto i jak ideę tę prezentuje. To idea bowiem, a nie prezentująca ją osoba, absorbuje całą uwagę oglądających. Tyle tylko, że taką absorbującą widza ideę trzeba wymyślić zanim rozpocznie się kręcenie filmu, poczym systematycznie ją realizować.

(8) Fachowość. Wszystko co składa się na "dobry film" wymaga fachowości i dobrego sprzętu. Nawet taka zdawałoby się "głupia" sprawa jak zeskanowanie i wysłanie zdjęcia, wymaga sporej wiedzy o tym co się czyni. Wszakże zdjęcia użyte w filmie powinny mieć rozdzielczość co najmniej 600 dpi (dots per inch), a typowo nawet 1200 dpi, oraz NIE mogą być "kompresowane". Bez zaś tej wiedzy wychodzą buble, jakie NIE nadają się do publicznego pokazania. Kiedy więc planuje się kto będzie operował filmującą kamerę, czy przygotowywał scenariusz, trzeba opierać się na wiedzy o uprzednim dorobku danej osoby, a NIE np. na informacji iż "pracuje on w telewizji", czy na rekomendacji jego matki. Szczerze mówiąc, to praca w dzisiejszej telewizji moim zdaniem uczy ichnich fachowców "jak NIE należy filmować", zamiast uczenia "co" i "jak" pownno się poprawnie czynić. Szczególnie też odradzam zatrudniania do przygotowania podkładów muzycznych dzisiejszych (młodych) ekspertów od muzyki. NIE tylko bowiem, że mają oni powypaczany smak muzyczny, ale dodatkowo cały czas mają słuchawki w (lub na) uszach. W rezultacie ich słuch jest już zdegenerowany. Kiedy więc np. przygotują podkład muzyczny, typowo podkład ten będzie zbyt głośny i dla normalnych ludzi zagłuszy on to co najważniejszego w danym filmie powinni usłyszeć. Ja oczywiście znam osoby, które ze mną już współpracują i które mają też wymaganą wiedzę, sprzęt i wyczucie proporcji. Problem jednak polega na tym, że nowy film musi mieć naprawdę doskonałą ideę przewodnią aby nakłonić ich do współpracy przy jego nakręcaniu. Wszakże ich czas i wiedza są zbyt cenne aby je tracili na udział w kręceniu "tuzinkowego" filmu, dla jakiego potencjalna widownia "W" wynosi kilkadziesiąt osób.

(9) Czas. Ja sam ostatnio jestem ogromnie zapracowany. Szczerze mówiąc, to tylko dokończenie spraw nad jakimi obecnie pracuję zajmnie mi co najmniej cały następny rok czasu. Przez najbliższy rok NIE bardzo mam więc czas na podjęcie jakichkolwiek dodatkowych zobowiązań ani pracy.

(10) Reklama gotowego filmu. Samo wykonanie "dobrego filmu" wcale NIE gwarantuje, iż znajdzie on wielu oglądających. Aby bowiem ludzie go oglądali muszą wiedzieć o jego istnieniu, o fakcie iż prezentuje on to co ich osobiście interesuje, oraz muszą być w stanie łatwo go znaleźć i uruchomić. W tym celu potrzebna jest więc reklama filmu i liczne linki do niego. Niestety, w dzisiejszych czasach za wszystko trzeba płacić. Aby więc zareklamować darmowy (amatorski) film jaki przygotowaliśmy, trzeba albo zapłacić za jego reklamowanie (co np. w moim przypadku kłóci się z zasadami moralnymi filozofii totalizmu w jakie głęboko wierzę, np. z zasadą, iż prawda, wiedza, powietrze, woda, energia, chleb razowy i miejsce do pracy powinny być dostępne bez opłat - aczkolwiek ludzie uzyskujący je za darmo musieliby spełniać określone wymogi moralne), albo też trzeba jakoś reklamować go osobiście - np. na swoich stronach internetowych, blogach, itp. - co ja staram się czynić. Niestety, takie osobiste reklamowanie jest bardzo nieefektywne, stąd typowo NIE powoduje ono szybkiego narastania liczby oglądających. Za to w przeciwieństwie do odpłatnego reklamowania - które działa tylko kiedy się za nie płaci, takie osobiste reklamowanie dostarcza dopływu trwałego i jednostajnego strumienia oglądających przez praktycznie cały czas dostępności filmu. (Tak "a propos" reklamy, to wszystkie darmowe filmy z moim udziałem dostępne są ze strony o nazwie "djp.htm".)

* * *

Wszystkie powyższe podpunkty (a także sporo innych jakich tu NIE omawiam) to faktycznie "problemy" jakie oczekują znalezienia rozwiązania zanim podejmie się realizację dowolnego "dobrego filmu". Jeśli zaś sytuacja NIE pozwala na ich rozwiązanie, wówczas zamiast produkowania "dobrego filmu", raczej trzeba zadowolić się zwykłym udokomentowaniem tego co potrzeba, przez kogokolwiek kto posiada komórkę, elektroniczny aparat fotograficzny z opcją filmowania, lub kamerę wideo. W moim zaś osobistym przypadku, najkrytyczniejszym problemem, wymogiem i warunkiem choćby tylko rozpoczęcia jakichkolwiek realistycznych rozważań podjęcia się przygotowania "dobrego filmu" z okazji omawianego powyżej "złotego" zjazdu absolwentów w roku 2020, jest możliwość mojego czasowego zamieszkania w Polsce przez okres około 1 roku. Dopiero po rozwiązaniu tego problemu możnaby przystąpić do szukania rozwiązań dla pozostałych problemów wskazywanych w powyższych podpunktach.

Chociaż dzisiejszych ludzi mógłby zastraszyć sam fakt istnienia powyższych problemów i wymóg ich uprzedniego rozwiązania zanim ja zgodziłbym się podjąć wykonywania jakiegokolwiek "dobrego filmu", nasza generacja absolwentów rocznika 1970 jest nawykła do problemów i do ich rozwiązywania. Z praktyki życiowej także wiemy, iż "Bóg pomaga tym co pomagają sobie sami". Wszakże pomimo piętrzących się przeszkód, Bóg często czyni cuda i wyjątki. Przykładowo, w przypadku omawianego tu filmu takim cudem mogłaby być oferta z jakiejś uczelni w Polsce, iż zaprosi mnie na półroczną, lub całoroczną, płatną wizytę np. w charakterze tzw. "Visiting Professor", albo jako "Profesor inicjujący nową tematykę wykładów" (np. inicjujący na owej uczelni wykładanie Konceptu Dipolarnej Grawitacji albo filozofii totalizmu). Korzystając bowiem wówczas z zakwaterowania, sprzętu i wynagrodzenia, jakie w takim przypadku wizytującym lub inicjującym nowe wykłady profesorom się oferuje, w swym czasie wolnym mógłbym się też zająć przygotowaniem omawianego tu "dobrego filmu" - spore koszta wykonania którego, a także koszta podróży, hoteli i transportu wynikające z wykonywania nagrań poszczególnych osób występujących w filmie, mógłbym wówczas pokryć z wynagrodzenia owej profesury, odciążając inne osoby od pokrywania tych kosztów. Wiem wszakże wiele na wiele tematów - dla każdej więc uczelni mógłbym sporo wnieść, nawet choćby tylko filmując przy okazji swego pobytu także profil dydaktyczny lub naukowy danej uczelni. Oczywiście, to jest tylko przykład jednego z wielu możliwych cudów, jakie dostarczyłoby rozwiązania dla kluczowego problemu omawianego tu filmu. Bóg zna bowiem wiele sposobów, na jakie urzeczywistnienie idei takiego filmu dałoby się uzyskać. Być więc może, że wspólnie powinniśmy się pomodlić, aby rozwiązanie to jakimś cudem się znalazło.

Oczywiście, dzisiejszy brak znanego rozwiązania tego problemu wcale NIE oznacza, że przypadkowo NIE pojawi się ono w przyszłości. Dlatego zachęcam, aby w chwilach kiedy ktoś ma czas i okazję, spróbował rozwiązać kolejny z najistotniejszych powyższych problemów, tj. wymyślić ideę i tytuł filmu (dla punktów (1) i (2) powyżej) - w jakiego oglądnięciu zainteresowanych byłoby owe co najmniej W=1 milion Polaków - czyli co najmniej jeden na każdych statystycznych 35 ludzi jakich ten ktoś zna. Jeśli zaś taki tytuł i ideę uda się znaleźć, wówczas być może Bóg dopomoże nam rowiązać też i pozostałe z powyższych problemów.

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktu #F2 z mojej strony internetowej o nazwie "portfolio_pl.htm" (aktualizacja datowana 25 sierpnia 2018 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych informacji niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej "portfolio_pl.htm", niż z niniejszego wpisu - wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony "portfolio_pl.htm" już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:

http://www.geocities.ws/immortality/portfolio_pl.htm

http://totalizm.zensza.webd.pl/portfolio_pl.htm

http://gravity.ezyro.com/portfolio_pl.htm

http://totalizm.com.pl/portfolio_pl.htm

http://cielcza.cba.pl/portfolio_pl.htm

http://pajak.org.nz/portfolio_pl.htm

Na każdym z powyższych adresów staram się udostępniać najbardziej niedawno zaktualizowane wersje wszystkich moich stron internetowych. Stąd jeśli czytelnik zechce z "pierwszej ręki" poznać prawdy wyjaśniane na dowolnej z moich stron, wówczas na którymkolwiek z powyższych adresów powinien uruchomić "menu2_pl.htm" zestawiające zielone linki do nazw i tematów wszystkich stron jakie dotychczas opracowałem, poczym w owym "menu2_pl.htm" wybrać zielony link do strony jaką zechce przeglądnąć i kliknięciem "myszy" uruchomić ową stronę. Przykładowo, aby owo "menu2_pl.htm" uruchomić z powyżej wskazanego adresu http://totalizm.com.pl/portfolio_pl.htm , wystarczy aby w adresie tym nazwę strony "portfolio_pl.htm" zastąpić nazwą "menu2_pl.htm" - poczym swą wyszukiwarką wejść na otrzymany w ten sposób nowy adres http://totalizm.com.pl/menu2_pl.htm . W podobny sposób jak uruchamianie owego "menu2_pl.htm" czytelnik może też od razu uruchomić dowolną z moich stron, nazwę której już zna. Przykładowo, aby uruchomić moją stronę o nazwie "dipolar_gravity_pl.htm" np. z witryny o adresie http://pajak.org.nz/portfolio_pl.htm , wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://pajak.org.nz/dipolar_gravity_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia "a priori" nowej "totaliztycznej nauki" i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #301). Początkowo istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie z tamtych początkowych blogów totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników "totaliztycznej nauki" i przeciwników wysoce moralnej "filozofii totalizmu", można znaleźć pod następującymi adresami:

https://totalizm.wordpress.com

http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,

Dr inż. Jan Pająk


sobota, 01 września 2018, totalizm

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: