Blog > Komentarze do wpisu
#301_1: Moja rada: dokumentuj filmem wszystko co istotne lub niezwykłe oraz staraj się nadać głębię swemu filmowi

Motto: "Wiele osób błędnie sądzi, że wystarczy mieć kamerę filmową aby nakręcić 'dobry film' - zapominając przy tym, że filmowanie jest bardzo wymagającą twórczością, dla sukcesu w której trzeba mieć NIE tylko talent, ale i twórczy umysł, wiedzę, doświadczenie, cierpliwość, oraz zacięcie do efektywnego wykonywania uciążliwej, trudnej i nietypowej pracy."

Ja osobiście od dawna zachęcam wszystkie osoby, aby dokumentowały filmowo lub fotograficznie każdą sytuację, zdarzenie, zjawisko, obiekt, itp., co do których odnotują, że reprezentują one sobą coś istotnego, zabawnego, interesującego, wzruszającego, niezwykłego, nieznanego, itp. Ja sam bowiem aż kilka razy w swym życiu doświadczyłem jak bardzo (i jak długo) potem się żałuje i przysłowiowo "pluje sobie w brodę", jeśli widzi się coś naprawdę ważnego i/lub niezwykłego, przykładowo widzi się ów omawiany w Biblii cudowny "płonący krzew" - jakiego swoją własną obserwację opisałem w punkcie #J3 ze strony o nazwie "petone_pl.htm", jednak zamiast natychmiast to udokumentować na filmie lub zdjęciu, najpierw się zacznie temu przyglądać, zaś to coś skorzysta z czasu jaki mu się dało i po prostu zniknie. To właśnie z powodu aż kilku swoich przypadków takich przegapień wyjątkowych okazji do wykonania ogromnie istotnej dokumentacji fotograficznej lub filmowej, że ja wypracowałem i staram się przypominać każdemu radę i jednocześnie zachętę "najpierw filmuj albo fotografuj, a dopiero potem deliberuj". Wszakże w dzisiejszych czasach praktycznie już niemal każdy ma pod ręką komórkę, cyfrowy aparat fotograficzny, lub nawet wideo-kamerę, każde z jakich to urządzeń umożliwia mu natychmiastowe i tanie filmowanie lub fotografowanie kiedykolwiek w swym życiu natknie się na coś wartego udokumentowania. Co zaś też ważne, filmy i zdjęcia obecnie są przechowywane w taniej pamięci typu komputerowego, poczym tanio i łatwo mogą być obejrzane na ekranie telewizora lub komputera, a w razie potrzeby równie tanio przesłane emailem do innych osób aby sobie je przeglądnęli. Jeśli zaś to co sfilmowaliśmy lub sfotografowaliśmy nam się NIE podoba, wówczas równie tanio i szybko możemy to wydeletować. Jedyne więc co nam jeszcze potrzebne, to owo nieustające trzymanie w swej pamięci i bycie gotowym, aby natychmiast filmować lub fotografować to co jest warte udokumentowania - zamiast jedynie na to patrzeć i się zastanawiać "czy warto".

Patrząc z perspektywy swych własnych doświadczeń życiowych, widzę aż cały szereg powodów dla jakich każdy z nas powinien nieustannie dokumentować na filmie lub na zdjęciach absolutnie wszystko co uzna za najbardziej istotne z tego co życie mu ujawnia (a nawet ma obowiązek takiego dokumentowania). Przykładowo, z czasem taka dokumentacja może stać się jedynym co nam pozostanie z już przeżytej przeszłości. Dlatego będzie dla nas miała nieopisaną wartość sentymentalną. Typowo jest ona także rodzajem spoiwa jakie łączy nas z bliskimi i znajomymi - razem z którymi przyszło nam kroczyć przez jakiś fragment naszej drogi życiowej. Najważniejszy jednak moim zdaniem powód, to że żyjemy w wyjątkowych czasach. Przykładowo, nad naszymi głowami już zawisa groźba zdarzeń opisanych na mojej stronie o nazwie "2030.htm", zaś zilustrowanych na filmie "Zagłada ludzkości 2030". Jeśli zaś tego co nadchodzi NIE uda się nam uniknąć, wówczas mamy obowiązek aby przyszłym pokoleniom dostarczyć dokumentację jaka pozwoli im znaleźć odpowiedzi na pytania "dlaczego", "jakie błędy my popełniliśmy, że nas spotkał taki los", "co oni powinni czynić, aby już nigdy więcej", itp.

Filmowanie tego co warte udokumentowania można dokonywać na dwa odmienne sposoby. Pierwszy z nich polega na tym, że kiedykolwiek widzimy coś wartego udokumentowania, łapiemy swoją komórkę, albo elektroniczny aparat fotograficzny z możliwością filmowania, albo też posiadaną pod ręką kamerę telewizyjną, poczym filmujemy to co widzimy najlepiej jak potrafimy. Takie dokumentowanie typowo jednak NIE nadaje się do publicznego udostępniania - chyba że przypadkowo zdołaliśmy utrwalić coś, w obejrzeniu czego będzie zainteresowanych wielu ludzi (stąd owa ważna idea, która w tym się ukrywa, spowoduje iż wielu ludzi będzie to oglądało bez względu na jakość naszego filmowania). Ale dokumentowanie to ciągle pozwoli abyśmy grupie naszych najbliższych i znajomych pokazali to co udokumentowaliśmy, a ponadto co dla nas samych z upływem czasu będzie miało stopniowo rosnącą wartość sentymentalną. Drugim sposobem filmowania jest nakręcenie z góry zaplanowanego filmu. Jeśli zaś taki film zdołamy przygotować w odpowiednio "dobrej jakości", wówczas typowo będzie się on nadawał do publicznego pokazania. Niestety, filmowanie o jakości wystarczająco dobrej aby nadawało się do publicznego pokazywania jest bardzo pracochłonne. Z moich doświadczeń wynika, że nakręcenie nawet tylko kilkuminutowego "dobrego filmu", jednej osobie typu "amator" (tj. normalnie zajmującej się czymś innym niż filmowanie) zajmuje co najmniej pół roku czasu - po więcej szczegółów patrz to co wyjaśniam w podpunkcie (3) poniżej. Dlatego z moich własnych doświadczeń wynika, że przed podjęciem wykonywania takiego z góry zaplanowanego filmu powinniśmy dokonać analizy liczebności widowni do jakiej adresujemy ten nasz pracowicie nakręcany film. W mojej też prywatnej opinii, jeśli przewidywana liczba "W" widzów potencjalnie zainteresowanych w oglądnięciu naszego filmu NIE przekracza W=1 [milion], wówczas w dzisiejszych czasach wyprodukowanie takiego filmu NIE jest już warte podejmowania i powinniśmy go zaniechać. Wyrażając to innymi słowami, zanim podejmie się prace nad "dobrym filmem", konieczne jest przeprowadzenie badań po angielsku nazywanych "feasibility studies" (co ja przetłumaczyłbym na polski jako "uzasadnienie opłacalności podjęcia się" - słowniki do jakich zaglądnąłem tłumaczą to jednak inaczej i niezgodnie z faktycznym znaczeniem tego wyrażenia).

Jeśli jednak nasza analiza potencjalnej widowni będzie sugerowała, że "główna idea" naszego filmu cieszy się na tyle powszechnym zainteresowaniem, iż prawdopodobnie możemy liczyć na conajmniej W=1 [milion] ludzi jacy zachcą go oglądnąć, wówczas wielomiesięczne i pracochłonne nakręcanie takiego filmu jest warte podjęcia. Dla takich właśnie sytuacji, kiedy "amatorowi-filmowcowi" warto będzie zająć się pracochłonnym nakręceniem "dobrego filmu", poniżej pospisywałem w podpunktach najważniejsze wytyczne (albo rady), jakie wynikają zarówno z moich osobistych doświadczeń tworzenia nowych filmów, jak i z moich analiz oglądanych filmów już nakręconych przez innych twórców.

Każdy rodzaj rad i wytycznych łatwiej jest zrozumieć, jeśli podpierane są one jakimiś rzeczywistymi przykładami. Aby więc i w poniższych moich radach użyć klaryfikującego je rzeczywistego przykładu, postanowiłem że jako ów przykład użyję narazie NIE zadecydowaną jeszcze, ani realizacyjnie NIE rozpoczętą, sytuację ujawniającą jak by wygladało, oraz z czym by się wiązało, przygotowanie "dobrego filmu", gdybym to ja osobiście podjął się jego wykonania (najlepiej razem ze sprawdzonymi już w działaniu moimi współpracownikami) podczas nadchodzącego zapewne około lipca 2020 roku, jubileuszowego "złotego" zjazdu absolwentów Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej (w skrócie "WM-PWr"), rocznika 1970, organizowanego z okazji 50-lecia ukończenia tej uczelni. (Odnotuj, że uprzednie zjazdy absolwentów WM-PWr rocznik 1970 są opisywane na mojej stronie o nazwie "rok.htm".) Wszakże użycie tu jako przykład owej niezadecydowanej jeszcze sytuacji filmowania "złotego zjazdu" moich kolegów i koleżanek z okresu studiów posiada aż szereg zalet. Przykładowo, wyjaśnia klarownie tym kolegom co się wiąże z uwiecznieniem ich jubileuszowego zjazdu za pomocą "dobrego filmu". Mnie uwalnia od potrzeby wyjaśniania każdemu ciekawskiemu z osobna, dlaczego NIE wystarcza mieć kamerę i dobre chęci aby przygotować "dobry film", oraz dlaczego nakręcając najróżniejsze filmy ja nadal NIE stworzyłem jeszcze filmu o swym roku studiów, o swych kolegach, ani o swej uczelni. Z kolei czytającym niniejsze opisy filmowcom-amatorom przykład ten dopomoże zrozumieć znacznie lepiej co bardziej istotne aspekty wykonywania "dobrych filmów". Oto więc moje kolejne rady i wytyczne, podpierane użyciem tego właśnie "złotego" przykładu:

(1) "Dobry film" powinien pozytywnie, konstruktywnie i z respektem dla prawdy komunikować lub komentować jakąś bardzo istotną ideę, wiadomość, przekaz, wiedzę, naukę, analizę, przesłanie, itp., które zaprzątają umysły wielu ludzi. Przykładowo, pokazanie w jakimś filmie jedynie wyglądu kilku podchmielonych osób ucztujących z określonej okazji (chyba, że główną ideą filmu jest humor lub pokazanie określonej osoby), czy np. pokazanie tylko czyichś zdjęć z określonych czasów czy sytuacji, zwykle ma tylko ten skutek, że dany film ochotniczo oglądałyby jedynie osoby w nim występujące (i to zapewne nawet NIE wszystkie z nich). Typowo zaś w nawet dosyć "zaludnionym" filmie mieści się lub jest odnotowywane przez widzów zaledwie około 30 dobrze identyfikowalnych osób. Jest więc duże prawdopodobieństwo, że taki typowy film w sumie oglądnęłoby (i to tylko jednorazowo) właśnie około owych 30+ osób, którzy na nim byliby pokazani, plus czasami także ich najbliższe rodziny. To zaś oznacza, że cała wielomiesięczna praca owych ludzi, którzy film ten wytworzyli, plus koszta filmu, lektora, transportu, podróżowania, hoteli, itp., wyniknęłyby w krótkiej przyjemności zaledwie około 30+ osób. Powód ku temu jest bardzo prosty - aby film oglądało wielu ludzi, musi on prezentować coś, w czym owi ludzie są witalnie zainteresowani. Niewielu zaś dzisiejszych ludzi jest zainteresowanych oglądnięciem wszystkiego co im się nawinie. Dlatego "dobry film" - wytyczne przygotowywania jakiego tu opisuję, warto nakręcać jedynie w przypadku, kiedy zaprezentuje on właśnie jakąś bardzo istotną ideę, wiadomość, przekaz, wiedzę, naukę, analizę, czy coś jeszcze innego. (Ja celowo przy nazywaniu takiej głównej "idei" filmu NIE używam nazwy "teza". Nazwa "teza" ma bowiem bardzo ścisłą definicję naukową, która m.in. nakazuje aby była ona podana na początku danej rozprawy. Tymczasem w "dobrym filmie" owa główna idea typowo NIE jest podana, aczkolwiek zawsze musi ona tam istnieć, musi być znana twórcom filmu, oraz cała treść filmu musi służyć udowodnieniu jej prawdy.) Ta główna idea ma bowiem zainteresować potem ów co najmniej W=jeden [milion] oglądających, zaś występujący w filmie ludzie mogą być pokazywani jedynie jakby "na maryginesie" (co odciąża ich od wypełniania wymogów przystojnych i gładko wypowiadających się aktorów) - przykładowo ponieważ to właśnie oni uczestniczyli w wykuciu, lub w przeżyciu, tego co film omawia i ilustruje. W pozostałych zaś przypadkach, kiedy z góry wiadomo, iż film NIE zainteresowałby owego W >= 1 miliona potencjalnych oglądających, zamiast pracowicie przygotowywać "dobry film" raczej warto "złapać komórkę lub wideo-kamerę" i jedynie spontanicznie udokumentować to co się dzieje.

Poniżej przytaczam kilka przykładów spraw, czy idei, związanych ze studiami jakie przeżywaliśmy wspólnie z moimi kolegami z roku i (lub) związanych z moją osobą, stąd jakich zaprezentowanie "dobrym filmem" zapewne wzbudziłoby szersze zainteresowanie (aczkolwiek ustalenie "u ilu osób" nadal wymagałoby szczegółowszego przeanalizowania i badań typu "feasibility studies", jakich dla poniższych idei ja NIE przeprowadzałem):

(1a) Dlaczego komunistyczne wykształcenie wiodło cały kraj i indywidualnych absolwentów do sukcesów NIE bazujących na znajomościach (tj. bazujących głównie na wiedzy i merycie), zaś kapitalistyczne wykształcenie NIE jest już w stanie tak czynić - czego wynikiem jest, że zamiast bycia "źródłem wiedzy i umiejętności", do dziś kapitalistyczne wykształcenie przetransformowało się w "główne źródło znajomości i dostępu do puli kolegów uczelnianych (tzw. "old boys network"), z jakimi w dalszym życiu prowadzi się potem interesy"? (Odnotuj, że to właśnie owo przetransformowanie się studiów w generatory "old boys networks" jest główną przyczyną dla jakiej sporo dzisiejszych krajów kapitalistycznych osiągnęło już poziom "100% korupcji" opisywanej w punkcie #E3 strony "pajak_dla_prezydentury_2020.htm", zaś pozostałe kraje wcale NIE są dalekie od owej 100% korupcji i od jej zaduszających naszą dzisiejszą cywilizację następstw. Sytuacja w tej sprawie stała się aż tak wypaczona, że oglądając jakiś program telewizyjny w jednym z krajów, ekonomia którego raptownie staczała się wówczas w dół a rosła w nim jedynie korupcja, zostałem zaszokowany wypowiedzią prezentera TV, że wszyscy członkowie rządu owego kraju byli byłymi kolegami uczęszczającymi do tej samej szkoły.)

(1b) Na bazie twojego doświadczenia życiowego co uważasz, że wymagałoby uczynienia, aby uczelnie przestały generować "old boys networks" i powróciły do generowania fachowców z wysoką wiedzą i umiejętnościami, oraz aby życie kraju przestało bazować na tym "kogo się zna" a powróciło do kiedyś praktykowanego bazowania na tym "co się wie"?

(1c) Czy w twojej opinii owa szybko narastająca obecnie na świecie sytuacja galopującej korupcji, załamywania się demokracji, pojawiania się despotów i dyktatur, szerzącego się kumoterstwa, itp., zakończy się (1) globalnym kataklizmem i zagładą opisywaną na stronie "2030.htm", czy też raczej natura, życie i Bóg rozwiążą tę sytuację w jakiś inny sposób, np. (2) zgodnie ze staropolską przepowiednią, że "żółta rasa zapanuje nad światem" (a może równoczesnym wypełnieniem się obu tych możliwości)?

(1d) Czy z punktu widzenia doświadczeń życiowych naszej grupy absolwentów rocznika 1970, trudności przez jakie w latach 1960-tych przechodzili kandydaci na studentów zdający ówczesny bardzo wymagający egzamin wstępny na Politechnikę Wrocławską, życie potwierdziło jako dobre, czy też jako złe, dla nas kiedy staliśmy się już absolwentami tej uczelni? (Odnotuj tu, że nawet mądrość ludowa poznała starą prawdę, przez filozofię totalizmu wyrażoną potem zasadą parafrazującą powiedzenia, iż "NIE ma takiego złego co by na dobre nie wyszło i NIE ma takiego dobra, co by NIE wygenerowało sobą też jakiejś formy zła" - po opisy tej starej prawdy patrz np. punkt #F3 z mojej strony "wszewilki.htm". Innymi słowy, powyższa prawda ujawnia, że trudne egzaminy powodowały potem wysoką jakość i przydatność absolwentów - szkoda, że dzisiejsze matki NIE rozumieją działania tej prawdy, preferując "cieplarnianą zasadę" wychowywania swych pociech (patrz tzw. anti-smacking law"), tj. zasadę pozbawioną dyscyplinowania, kar i rózgi - skutki dłuższego stosowania jakiej opisuje między innymi punkt #B5.1 z mojej strony o nazwie "will_pl.htm".)

(1e) Dlaczego niezależnie od tego co stwierdzają oficjalne źródła, z osobistych doświadczeń życiowych autora tej strony (i zapewne każdego z nas) wynika, że około 1970 roku Politechnika Wrocławska była jedną z najlepszych uczelni technicznych świata, zaś jej ówcześni absolwenci jednym z pokoleń Polaków odnoszących największe sukcesy życiowe. (Ten temat szerzej omawiam w punktach #J1 i #J2 swej strony o nazwie "magnocraft_pl.htm", w punkcie #B1 swej strony o nazwie "wroclaw.htm", oraz w punkcie #E1 swej jeszcze innej strony o nazwie "rok.htm".)

(1f) Czy czujesz się współodpowiedzialny przed następnymi pokoleniami (lub odpowiedzialny przed Bogiem) za trudną sytuację w jakiej znalazła się dzisiaj cała nasza cywilizacja (patrz strona "2030.htm" i strona "woda.htm"), zaś do nadejścia jakiej przyczyniło się, między innnymi, także i nasze pokolenie (ponieważ np. zamiast udoskonalać komunizm na wzór Chińczyków, zlikwidowaliśmy ideologiczną konkurencję dla kapitalizmu, która to konkurencja aż do czasu likwidacji komunizmu podtrzymywała moralnie-poprawne zachowywanie się, zdrowie i rozkwit światowej demokracji), oraz czy zgadzasz się ze stanowiskiem filozofii totalizmu, że obecnie konieczne jest podjęcie bardzo drastycznych posunięć aby tę trudną sytuację szybko naprawić - jeden z istotnych przykładów jakich to posunięć jest opisany w punkcie #L4 strony "2030.htm", inny w punkcie #J2 strony "free_energy_pl.htm", zaś jeszcze inny w punkcie #C6 strony "telekinetyka.htm"?

(1g) Patrząc z naszej dzisiejszej perspektywy i przeżytych doświadczeń życiowych, co byś zmienił/ła lub udoskonalił/ła w sposobie na jaki w latach 1960-tych byliśmy edukowani, oraz w tym co po ukończeniu studiów stanowiło fokus naszego życia zawodowego - tak aby uniknąć przepaści ku jakiej zdąża nasza obecna cywilizacja? (Przykładowo, co byś zmienił/a wiedząc już o opisywanej w punkcie #A2.11 strony "totalizm_pl.htm" tzw. "zasadzie wzajemnego kompensowania złych następstw dwóch przeciwstawnych działań" - która między innymi pozwala aby zamiast jedynie wypaczać wiedzę, światopogląd i moralność absolwentów uczelni jednostronnym i monopolistycznym wykładaniem im ateistycznych teorii ewolucji i wielkiego bangu, absolwenci ci poznali także zalety przeciwstawnej do wielkiego bangu Teorii Wszystkiego zwanej Koncept Dipolarnej Grawitacji?)

(1h) "Czy" i "jak" nasze po-uczelniane życie zawodowe nam ujawniło, że monopolistyczne zapoznawanie studentów uczelni jedynie z ateistyczną teorią "wielkiego bangu" i jej następstwami, bez jednak udostępnienia konkurencyjnej wiedzy reprezentowanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, okazało się później wadą i przeszkodą życiową, a NIE zaletą?

(1i) Czy studenci sprowokowani politycznie 1 maja 1968 roku, poczym usunięci z Politechniki Wrocławskiej, powinni być jakoś moralnie zrekompensowani przez dzisiejszą Polskę i naszą uczelnię, oraz co naszym zdaniem powinniśmy uczynić aby doprowadzić do urzeczywistnienia owej moralnej rekompensaty? (Patrz omówienia sprawy tamtej prowokacji politycznej i usunięcia owych studentów, jakie prezentują: punkt #F2 mojej strony o nazwie "wroclaw.htm", oraz punkt #E5 ze strony absolwentów naszego roku o nazwie "rok.htm".)

(1j) Czy jako absolwent rocznika 1970 czujesz się współodpowiedzialny za spowodowanie jakiejś formy moralnego zadośćuczynienia (np. przyznania im honorowego tytułu "magister-inżynier") tym naszym byłym kolegom ze studiów, którzy po politycznej prowokacji z 1 maja 1968 roku zostali usunięci z uczelni - jeśli zaś "tak", to w jak w twojej opinii owo moralne zadośćuczynienie powinno wyglądać i jak twoim zdaniem powinniśmy zabiegać o jego zrealizowanie?

(1k) Jak Politechnika Wrocławska się zmieniała i ewoluowała, od czasów podjęcia przez nas studiów, aż do dzisiaj, oraz czy ty osobiście wolałbyś/wolałabyś ukończyć tę uczelnię w 1970 roku, czy też w dzisiejszych czasach, oraz jak twoi rodzice przyjęliby finansowanie twoich studiów w dzisiejszych czasach?

(1l) Czy kiedykolwiek w swym życiu widziałeś/łaś lub doświadczyłeś/łaś coś nadprzyrodzonego lub niewyjaśnionego (np. cudowne uzdrowienie, nieznane istoty, duchy, UFO, deszcz ryb spadających z nieba, itp.), a jeśli "tak", to jak to wyglądało i jak sobie tłumaczysz to zdarzenie? (Odnotuj, że autor tego wpisu doświadczył aż szeregu cudów opisanych m.in. w punkcie #F3 strony o nazwie "wszewilki.htm". Wśród nich było też spektakularnie wyglądające (wręcz "teatralne"), krótkoterminowe nadprzyrodzone uzdrowienie kredowo-białym promieniem świetlnym - opisane w punkcie #E2 strony "malbork.htm".)

(1m) Czy zgadzasz się z osobistym doświadczeniem życiowym swego kolegi, dra inż. Jana Pająk, że Bóg zawsze tak kieruje edukacją każdej osoby, iż wszystko co jej potem w dorosłym życiu jest potrzebne, ma ona okazję się dowiedzieć (lub poznać) już w trakcie swej wcześniejszej edukacji - tyle, że zależy to od tej osoby, czy z tym się uważnie zapozna, czy też to zignoruje? (Faktyczne "zaprogramowanie z góry" przez Boga przebiegu całego naszego życia w tzw. "Omniplanie" wyjaśniają punkty #J5 i #J6 ze strony o nazwie "petone_pl.htm" - jedną z manifestacji tego już uprzedniego zaprogramowania przebiegu naszego życia jest np. zjawisko "deja vu".)

(1n) Dr inż. Jan Pająk, czyli mój kolega ze studiów oraz jego Magnokraft i inne "światoburcze" idee - co o nich sądzę. (W tym wypadku interesowanie indukowałaby ciekawość i kontrowersyjność, jakie moja osoba wzbudza, a także próba dowiedzenia się przez oglądających, np. co dane osoby, czy co moi koledzy, powiedzą na ten temat.)

(1o) Czy jestem przekonany/a, że ludzka technika dojrzała już do zbudowania Wehikułu Czasu wynalezionego i opisywanego przez mojego kolegę z roku, dra inż. Jana Pająk, a także czy nasza psychika dojrzała już do urzeczywistniana tym wehikułem zasady uzyskiwania tzw. "uwięzionej nieśmiertelności" polegającej na powtarzalnym cofaniu się w czasie do lat swej młodości po każdym dożyciu do wieku starczego? (Odpowiedzialna odpowiedź na to pytanie zapewne wymagałaby poznania co najmniej opisów działania "nawracalnego czasu softwarowego", w którym my ludzie się starzejemy, a którego pełne zaprezentowanie jest rozłożone na następujące trzy strony: "wstęp" do mojej strony "dipolar_gravity_pl.htm", plus punkt #D3 z mojej strony o nazwie "god_proof_pl.htm", plus punkt #J5 z mojej strony "petone_pl.htm", a jeśli to NIE wystarczy, to także plus punkty i strony stamtąd linkowane.)

(1p) Itd., itp.

... (Ten wpis NIE zmieścił się w jednej częsci, stąd jest on kontynuowany poniżej jako #301_2) ...

środa, 05 września 2018, totalizm

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: